Kiedy większość osób myśli o komiksach, przed oczami pojawiają się superbohaterowie, wielkie walki albo lekkie historie przygodowe. Maus Arta Spiegelmana zrobił coś kompletnie odwrotnego. To komiks o Holokauście, traumie i pamięci, który nie tylko zmienił sposób patrzenia na powieści graficzne, ale również stał się jednym z najważniejszych dzieł literackich XX wieku. I nie jest to przesada bo w 1992 roku Maus jako pierwszy komiks w historii otrzymał Nagrodę Pulitzera.
To nie jest zwykły komiks o wojnie
Maus opowiada historię Władka Spiegelmana – polskiego Żyda i ojca autora, który przeżył Holocaust oraz obóz Auschwitz. Komiks nie skupia się jednak wyłącznie na samej wojnie. Równie ważna okazuje się relacja Arta z ojcem już wiele lat po zakończeniu konfliktu. Widzimy starszego, zmęczonego człowieka, który przeżył niewyobrażalne piekło, ale trauma nigdy go nie opuściła. I w tym miejscu Maus najmocniej różni się od typowych historii wojennych.
Spiegelman nie próbuje stworzyć idealnego bohatera. Władek momentami jest męczący, skąpy, uparty i trudny w relacjach. Autor pokazuje go jako prawdziwego człowieka, a nie pomnik ofiary wojny. Dzięki temu cały komiks staje się znacznie bardziej autentyczny i momentami wręcz niewygodny dla czytelnika. Trauma nie kończy się tutaj wraz z wojną – ona przenosi się również na kolejne pokolenie.
To właśnie dlatego Maus tak dobrze trafia. Nie opowiada wyłącznie o śmierci i obozach koncentracyjnych. Opowiada o tym, co dzieje się z człowiekiem później.
Historia Władka powinna być znana przez każdego
Ogromną siłą Mausa pozostaje sama konstrukcja fabuły. Komiks podzielony jest adekwatnie na dwie równoległe historie. Pierwsza pokazuje losy Władka Spiegelmana jeszcze przed trafieniem do Auschwitz – jego życie w Polsce, poznanie żony Anji oraz stopniowe narastanie wojennego koszmaru. Widzimy jak Władek wraz z rodziną próbuje ukrywać się przed Niemcami, zmienia miejsca pobytu, szuka schronienia i desperacko walczy o przetrwanie w świecie, który z dnia na dzień coraz bardziej się rozpada.
Dopiero później historia przenosi czytelnika bezpośrednio do Auschwitz i obozowej rzeczywistości. I właśnie tutaj Maus najmocniej pokazuje brutalność wojny – nie poprzez wielkie sceny przemocy, ale przez codzienny strach, głód, poniżenie i ciągłą walkę o życie. Władek cały czas próbuje kombinować, zdobywać jedzenie, unikać śmierci i wykorzystywać każdą możliwą okazję do przetrwania. Momentami bardziej przypomina to opowieść o człowieku próbującym przeżyć w kompletnie nieludzkim systemie niż klasyczną historię wojenną.
Najważniejsze jest jednak to, iż cała opowieść przedstawiona zostaje jako rozmowa ojca z synem. Dorosły Art Spiegelman próbuje zrozumieć doświadczenia swojego ojca, choć sam nigdy nie przeżył wojny ani Holocaustu. Dzięki temu Maus nie jest wyłącznie historią o przeszłości – równie ważna okazuje się relacja pomiędzy dwoma pokoleniami. Widzimy zmęczonego Władka, który momentami nie potrafi normalnie funkcjonować przez traumę wojny i jego przyzwyczajenia z tamtych czasów, oraz Arta próbującego odnaleźć się w cieniu doświadczeń ojca.
Art bardzo często pokazuje własny stres, poczucie winy i problemy psychiczne wynikające z dorastania w rodzinie naznaczonej Holocaustem. W pewnym momencie sam zaczyna zastanawiać się, czy w ogóle ma prawo opowiadać tę historię. To niezwykle istotny element Mausa, bo komiks nie skupia się wyłącznie na samej wojnie, ale również na pamięci i wpływie traumy na kolejne pokolenia.
Świetnym zabiegiem pozostają także dialogi Władka. W komiksie bohater mówi specyficznym, łamanym językiem przypominającym osobę, która dopiero się go uczy. Spiegelman zrobił to celowo, ponieważ prawdziwy Władek również nigdy nie mówił perfekcyjnie po angielsku. Dzięki temu rozmowy brzmią jeszcze bardziej autentycznie i sprawiają wrażenie prawdziwych wspomnień opowiadanych przez starszego człowieka próbującego wrócić do najgorszych momentów swojego życia.
Myszy i koty okazały się genialnym pomysłem
Najbardziej charakterystycznym elementem komiksu pozostaje sposób przedstawienia bohaterów. Żydzi są tutaj myszami, Niemcy kotami, Polacy świniami, a Amerykanie psami. Na papierze brzmi to absurdalnie. W praktyce okazało się jednym z najbardziej genialnych zabiegów narracyjnych w historii komiksu.
Spiegelman wykorzystał zwierzęce maski nie po to, by „złagodzić” Holocaust, ale wręcz przeciwnie – żeby pokazać proces odczłowieczania ludzi podczas wojny. Prosta kreska i minimalistyczna stylistyka sprawiają, iż czytelnik skupia się przede wszystkim na emocjach, dialogach i wspomnieniach.
Ten komiks praktycznie nie potrzebuje brutalnych obrazów czy przesadnego epatowania przemocą. Najbardziej przerażające są zwykłe rozmowy, codzienne decyzje i świadomość, iż cała historia wydarzyła się naprawdę.
Maus zmienił postrzeganie całego medium
Dzisiaj powieści graficzne nikogo już nie dziwią. Problem w tym, iż przed Mausem komiksy przez bardzo długi czas były traktowane głównie jako rozrywka dla dzieci albo lekkie historie o superbohaterach. Spiegelman praktycznie wywrócił ten sposób myślenia do góry nogami.
Nagle okazało się, iż komiks może opowiadać o traumie, historii i pamięci równie mocno jak literatura czy kino. Co więcej – może robić to w sposób, którego inne media zwyczajnie nie potrafią osiągnąć. Po premierze Mausa znacznie poważniej zaczęto traktować cały gatunek graphic novel, a sam komiks do dziś uznawany jest za jeden z najważniejszych argumentów pokazujących, iż obrazkowe historie mogą być pełnoprawną sztuką.
I chyba właśnie dlatego Maus przez cały czas pozostaje tak istotny choćby po tylu latach. Bo to nie jest tylko opowieść o Holokauście. To historia o pamięci, rodzinie, traumie i próbie zrozumienia czegoś, czego tak naprawdę nie da się w pełni zrozumieć. A przy okazji jeden z niewielu komiksów, które naprawdę zmieniły historię całego medium.


