Małgorzata Leśniak: Chciałabym zacząć naszą rozmowę od początku. Jak narodził się pomysł?
Tomasz Wola: jeżeli mamy mówić o początku, to początkiem będzie wybudowanie 15 lat temu kościoła w Pile. Wierzę w to, iż nie jest sztuką postawienie kościoła jako budynku, sztuką jest zapełnienie go ludźmi. I nie chodzi jedynie o wymiar kultowy, ale też artystyczny i kulturalny.
I dlatego staramy się, by nasz kościół miał nie tylko przeznaczenie sakralne, ale również kulturalne i socjalne. A Południk Luterański jest jednym z muzycznych projektów, które nasza parafia prowadzi.

fot. materiały organizatora
ML: Wiem, iż tych projektów jest więcej. Pamiętam nasze spotkanie kilka lat temu. Na pilskiej Wyspie był koncert i ksiądz nie tylko był na tym koncercie, ale też grał na scenie z jednym z zespołów. I tu wracam do pytania o korzenie, bo coś mi mówi, iż muzyczny kierunek działań wiąże się z prywatnymi pasjami.
TW: O tak, gram w zespole na gitarze basowej i muzyka jest istotną częścią mojego życia.
ML: Bo ktoś mógłby zapytać: dlaczego projekty muzyczne? Przecież działania kościoła mogłyby pójść w zupełnie innym kierunku poszukiwań artystycznych. Do wyboru mamy np. malarstwo albo teatr. A tu wyraźnie widać, iż projekty skupione są wokół muzyki. A pilska parafia skupia wokół tych projektów ludzi. Czy da się wyłapać tendencję wzrostową w kwestii liczby osób, które przychodzą na koncerty w ramach Południka Luterańskiego?
TW: Mieliśmy dwuletnią przerwę covidową, ale mamy stałych słuchaczy. Część to Pilanie, część przyjeżdża na niedzielne koncerty np. z Rogoźna czy Budzynia. A stałą grupą są uczestnicy pilskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Impreza wpisała się już na mapę imprez północnej Wielkopolski.
ML: A skąd wiedzą o koncertach ci, którzy przyjeżdżają np. z Rogoźna?

fot. materiały organizatora
TW: My jesteśmy małą parafią ewangelicką, ale mamy ponad tysiąc obserwatorów na Facebooku. I to nie są tylko nasi parafianie, bo do naszej wspólnoty luterańskiej należy około stu osób. Nasz profil facebookowy obserwują więc też ludzie z zewnątrz i tak dowiadują się o organizowanych przez nas wydarzeniach. Nasze imprezy mają też patronów medialnych, więc korzystamy i z tej formy promocji i informowania o projektach.
ML: A są to różne projekty. Utkwiła mi w pamięci informacja, którą kiedyś słyszałam, będąca najlepszym dowodem na to, iż bardzo kreatywnie podchodzicie do szukania nowych propozycji dla Pilan. Organizujecie m.in. turnieje gry w bule.
TW: Tak, pokazaliśmy i zaproponowaliśmy Pilanom wciąż jeszcze mało u nas znaną grę petanka (fr. pétanque), czyli wspomniane bule.

fot. materiały organizatora
ML: Wiem, iż organizowaliście też wypady na grzybobranie. Ta informacja też mi mignęła na Facebooku, a zapamiętałam, bo co roku mam ten sam problem. Nie mogę znaleźć chętnych na wyprawę na grzyby. Część znajomych boi się kleszczy, reszta, jeżeli wierzyć ich słowom, to daltoniści, niewidzący grzybów w lesie. A sama po lesie nie chodzę, bo choć bogowie oszczędzili mi daltonizmu, to w zamian obdarowali mnie absolutnym brakiem orientacji w terenie, więc jest ryzyko, iż z lasu wyszłabym w okolicy Suwałk. I dlatego ucieszyła mnie wieść, iż są ludzie, którzy skrzykują się na wspólne grzybobranie.
TW: O tak, to cykliczna akcja, choć w zeszłym roku zanotowaliśmy porażkę, bo w piętnaście osób znaleźliśmy jednego grzyba (śmiech). Ale przecież celem takiej wyprawy są nie tylko grzyby, ale i integracja, która jest dla nas bardzo ważna.
Zachęcam do obserwowania naszej strony, bo pewnie pod koniec września albo w październiku będziemy organizować grzybobranie. Imprezę zapowiadamy na naszej stronie na Facebooku jakieś trzy tygodnie wcześniej i robimy listę chętnych.
Może być oczywiście tak, iż pogoda pokrzyżuje nam plany, bo nie pada i grzybów jest jak na lekarstwo, ale jak już się umówimy, to jedziemy. Grzybów może nie być, ale wtedy zawsze zostaje nam wspólne ognisko, które kończy każdy wypad na grzyby.
ML: Na grzyby się zmówimy… A kiedy ruszają koncerty w ramach tegorocznej edycji Muzycznego Południka Luterańskiego?
TW: To będą cztery koncerty we wrześniowe niedziele:

Plakat tegorocznej edycji Południka Luterańskiego
Pierwszy odbędzie się 6 września, a gościć będziemy Ceremonial Bras Quintet z Poznania. Zagrają utwory z opery „Carmen” Georges’a Bizeta. Wszyscy młodzi członkowie zespołu są absolwentami Akademii Muzycznej w Poznaniu, a instrumentarium zapowiada się imponująco, bo usłyszymy trąbki, waltornię, tubę i puzon. Poznański kwintet gościł w Pile niedawno, bo w okresie Wielkiego Postu, i wtedy zagrali u nas „Requiem” Wolfganga Amadeusza Mozarta.
Kolejny koncert przypadnie 13 września i tego dnia zaśpiewa dla nas światowej sławy sopranistka Joanna Klisowska. Artystka mieszka we Wrocławiu, ale koncertuje m.in. we Włoszech i w Niemczech. Akompaniować będzie jej grający na arcylutni Maciej Kończak. Repertuar, z jakim przyjadą do Piły, to będzie muzyka z przełomu włoskiego renesansu i baroku.
Na trzecią niedzielę września zaplanowaliśmy koncert Ensemble Inégalité. Zespół pochodzi z Bydgoszczy, a zagrają i zaśpiewają dla nas utwory instrumentalne i wokalno-instrumentalne z polskiego baroku i renesansu. Bydgoszczanie grali już wcześniej na Południku Muzycznym, bo byli u nas siedem lat temu. Wtedy przyjechali jako młodzi absolwenci Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, a dziś są już wytrawnymi muzykami i w swoim dorobku mają dwie nagrane płyty.
Tegoroczny Południk zakończy elektroakustyczny koncert pilskiego zespołu The Podlashers.
ML: Mamy więc lokalny akcent.
TW: Tak, mamy taki plan, żeby w każdej edycji grali miejscowi wykonawcy, bo chcemy wspierać pilską scenę muzyczną.

The Podlashers, fot. materiały organizatora
ML: Czy nazwa The Podlashers to nawiązanie do nazwy pilskiego osiedla Podlasie?
TW: Tak! Bo to właśnie na Podlasiu zespół ma próby.
ML: Wiemy już, kiedy i kto wystąpi. Powiedzmy jeszcze, gdzie i o której.
TW: Koncerty będą się zaczynać o godzinie 12.00, a zapraszamy do ewangelickiego Kościoła św. Jana w Pile.
ML: Ciekawi mnie, jak wygląda wybieranie artystów. Jest jakiś klucz?
TW: Nie, po prostu szukam. I to szukam po całej Polsce, bo co roku mamy muzyków z różnych stron kraju. Jak wspomniałem, staram się też, żeby jeden projekt był lokalny, pilski. Słucham różnych artystów na YouTube i na Spotify, i szukam.
ML: A w jaki sposób ustalany jest repertuar? Czy jest on uzgadniany wcześniej?
TW: Nie, nie ma u nas cenzury muzycznej (śmiech). A mówiąc poważnie, na temat repertuaru rozmawiam z artystami na etapie wstępnych spotkań.
ML: Do kolejnego pytania muszę zrobić wstęp. Obserwując działania pilskiej parafii ewangelickiej – wspomniane bule, grzybobranie czy wreszcie Muzyczny Południk – pomyślałam, iż to może być dobry pomysł na działania w zakresie szeroko pojętej ewangelizacji. Jest tak?
TW: Ewangelizacja to jest głoszenie dobrej nowiny. Czy można głosić dobrą nowinę poprzez muzykę? Na pewno, ale nie trzeba od razu bombardować słowem Bożym.

Joanna Klisowska i Maciej Kończak, fot. materiały organizatora
Można natomiast tworzyć społeczność dobrych ludzi, szanujących siebie nawzajem i tolerujących siebie w swej różnorodności, no i kochających muzykę.
Nie wiem, czy słowo ewangelizacja jest dobre. Na pewno jest w naszych działaniach miejsce na integrację i tolerancję.
ML: Zostawmy więc ewangelizację. Na ile prawdziwe jest założenie, iż poprzez organizację wspomnianych wydarzeń Kościół ewangelicki w Pile liczy na rozbudowanie wspólnoty zgromadzonej wokół parafii?
TW: Przyznam, iż gdy zaczynałem pracę w Pile, to miałem w parafii 25 osób, dziś jest ponad sto. I, jak sądzę, jest to wynik różnych naszych działań. I Muzycznego Południka i gry w bule. Na pewno nie do przecenienia jest też rola naszego chóru, który śpiewa na bardzo wysokim poziomie. To kolejny muzyczny akcent naszej działalności.
ML: Czyli, parafrazując Galileusza, a jednak działa?
TW: Tak, muzyka działa. Ale dla mnie sukcesem jest już to, iż ktoś nie rzuci nam kamieniem w okno kościelne.

Ensemble Inégalité, fot. materiały organizatora
ML: ?
TW: O tak. Nas tu kiedyś uważano za Niemców. A był czas, gdy na kościołach ewangelickich rysowano swastyki, więc początki nie były łatwe.
ML: Więc prawdopodobnie planem było, a teraz sukcesem jest odczarowanie tych złych wspomnień.
TW: Tak, a Piła jest dziś jednym z nielicznych miast w Polsce, w którym jest Rondo Reformacji.
ML: Od muzyki zaczęliśmy, muzyczny projekt był okazją do naszego spotkania i muzycznym pytaniem zakończymy tę rozmowę. Jakiej muzyki ksiądz słucha? Nie w ramach poszukiwań artystów do kolejnych edycji Muzycznego Południka, a dla siebie.
TW: Oczywiście, jest miejsce w moim sercu na muzykę klasyczną. Na przykład dla Jana Sebastiana Bacha, który był luteraninem. Ale w moim życiu jest też rock, np. Red Hot Chilli Peppers.
A wychowałem się na Metallice i mam ich wszystkie płyty.
Ja po prostu kocham muzykę i myślę, iż poprzez muzykę można uczynić dużo dobra.














