Mt Gemini – Hawk Deh Near

nowamuzyka.pl 8 godzin temu

Dadaistyczne dekonstrukcje jamajskich brzmień.

Od czasu kiedy niemiecki duet Basic Channel i brytyjskie trio Bandulu odkryli na początku lat 90. wielkie możliwości dla tworzenia techno tkwiące w dubie, jamajskie brzmienia nieustannie są inspiracją dla producentów nowoczesnej elektroniki z różnych stron świata. Oto bowiem już pod koniec tamtej dekady Pole z powodzeniem wykorzystał glitchowe techniki dla pomysłowej dekonstrukcji dubu. Jego śladem poszli potem tacy twórcy, jak Fenin, Deadbeat czy Vladislav Delay. Za oceanem eksperymentowali z kolei z kanonem tego rodzaju dźwięków DeepChord i Echospace. W zeszłym roku sensacją stał się materiał z debiutanckiej płyty Carrier, podejmujący temat soundsystemowej subkultury. Teraz tym tropem podąża Mt Gemini.

Pod szyldem tym ukrywa się belgijski producent Yannick Franck. Jest on obecny na elektronicznej scenie do początku minionej dekady i do tej pory dał się poznać przede wszystkim z tworzenia post-punkowej wersji techno. To zarówno jego solowy projekt Raum, jak i kooperacje z innymi artystami w rodzaju Orphan Swords (z Pierre de Mûelenaere) czy Black Swords (ze Stuartem Argabrightem z Black Rain i Ike Yard). W 2019 roku opublikował jednak pod szyldem Mt Gemini album z zupełnie inną muzyką – eksperymentalną wizją dubu. „Just Like A River” zyskał entuzjastyczną recenzję w „The Wire” – i musiał poczekać aż siedem lat na swego następcę.

„Hawk Deh Near” zawiera sześć nagrań, w których Franck bezceremonialnie pastwi się nad swymi ulubionymi nagraniami z kręgu reggae, ska i dancehall. „Pastwi się” to idealne określenie. Belgijski artysta cytuje bowiem oryginalne utwory niemal w całości („Under Me Sensi”), by nagle niespodziewanie zdeformować je i wywrócić na drugą stronę dzięki technik typowych dla noise’u i industrialu („Wa Do Dem”). Mamy więc tutaj całe kaskady zgrzytliwych przesterów, w których nurzają się tęskne zaśpiewy („Lead Them”) czy szczątkowe partie basu i bębnów („Under Me Sensi”).

Początkowo muzyka z „Hawk Deh Near” ma bardziej uspokojony ton. W otwierającym płytę „Missing Words” rozbrzmiewa choćby elektronika o ambientowym rodowodzie, która jednak poddana zostaje z czasem glitchowym deformacjom. Nie inaczej jest w „Hear What I Say”, gdzie z chrzęszczących defektów i ziarnistego szumu wyłaniają się karaibskie śpiewy, podszyte dronowymi pulsacjami. W miarę trwania płyty, pojawia się coraz więcej kakofonicznego zgiełku. Wieńczący album „(Too Much) Pressure” to już adekwatnie klasyczny rhythmic noise w stylu Esplendor Geometrico.

Sześć kompozycji z „Hawk Deh Near” pokazuje, iż Yannick Franck ma kompletnie niefrasobliwe podejście do dubowych i reagge’owych brzmień. Jego nowa płyta to idealne wcielenie idei typowych dla estetyki glitch, polegających na świadomym dopuszczeniu do tworzenia muzyki przypadkowości, pomyłek i dźwiękowych odpadów. Nagrania te w swym metalicznym brzmieniu, są również natchnięte odwagą w deformowaniu elektronicznych brzmień, typową dla twórców noise’u czy industrialu. Trochę kojarzy się ten materiał z płytą Vladislava Delay z duetem Sly & Robbie – „500-Push-Up”. Muzyka belgijskiego artysty ma jednak w sobie mocniej podkreślony element szalonej improwizacji.

Vlek 2026

www.vlekdata.org

Idź do oryginalnego materiału