"Mówiła o Pol Pocie jak o miłości życia". Witold Szabłowski: tego nie byłem gotowy usłyszeć
Zdjęcie: Witek.png
Byli świadkami historii z odległości kilku metrów. Gotowali dla Putina, Pinocheta czy Pol Pota, obserwowali dyktatorów w chwilach, których nie widział niemal nikt. Ale najbardziej zaskoczyło nie to, co opowiadali o swoich pracodawcach. Tylko to, jak o nich mówili. — Byłem przygotowany na usprawiedliwianie zbrodni. Nie byłem przygotowany na miłość — mówi Katarzynie Janowskiej Witold Szabłowski.




