Morrissey "Make-up Is a Lie": Pięćdziesiąt minut niczego [RECENZJA]

muzyka.interia.pl 1 godzina temu
Chyba tylko Kanye West dorównuje Morrisseyowi konsekwentnością w obracaniu przeciwko sobie absolutnie wszystkich. Na wyliczenie każdego z przewinień brytyjskiego wokalisty konieczne byłoby poświecenie kilku dodatkowych akapitów, a ich rozpiętość sięgałaby od tych związanych ze wspieraniem szemranych grup o charakterze politycznym po odwoływanie koncertów z byle powodu. Pewnie już dawno zostałby zepchnięty poza margines, gdyby nie dorobek sprzed lat. Zwłaszcza ten z The Smiths. Wywarł (i wciąż wywiera) tak wielki wpływ na tak wiele osób, iż za każdym razem kiedy Moz publikuje nowy album, jest to szeroko komentowanym wydarzeniem.
Idź do oryginalnego materiału