Moja siostra żąda, żebym wyprowadziła się z własnego mieszkania, bo spodziewa się dziecka. Czy to na…

polregion.pl 5 godzin temu

Długo temu, mama z tatą kupili dwupokojowe mieszkanie dla mnie i mojej siostry. Powtarzali, iż kiedyś będziemy mogły je sprzedać i zamienić na dwa kawalerki, by każda z nas miała swój własny kąt.

Z czasem, siostra poznała chłopaka, wyszła za mąż. Zapytała, czy nie miałabym nic przeciwko, gdyby ona i jej mąż zamieszkali razem ze mną w naszym mieszkaniu. Zgodziłam się.

Na początku wszystko układało się dobrze, aż do dnia, gdy siostra dowiedziała się, iż jest w ciąży. Od tego czasu ona i jej mąż coraz wyraźniej chcą, żebym się wyprowadziła, a pokój po mnie miałby być pokojem ich dziecka. Powiedzcie mi, czy to normalne? Dlaczego miałabym to zrobić, skoro jestem współwłaścicielką połowy mieszkania? Studiuję jeszcze, a całość moich dochodów to stypendium i drobna praca dorywcza. Za co miałabym wynajmować mieszkanie? Moja pensja nie starcza choćby na czynsz.

Na początku delikatnie mi to sugerowali, potem mówili już wprost. Teraz siostra rozważa, gdzie stanie łóżeczko dla ich synka, w jakim kolorze pomalują mój pokój. Mówi o tym tak, jakbym już dawno się wyprowadziła, jakby to już była ich własność. Nie zamierzam się jednak wynosić, bo mam do tego mieszkania takie samo prawo jak oni.

Opowiedziałam rodzicom, co się dzieje. Mama tylko się zaśmiała i rzuciła: „Z ciężarnymi kobietami tak bywa, już jej przejdzie.” Prosiła, żebym nie brała do siebie słów siostry. Tylko jak mam nie przejmować się, skoro niemal codziennie jestem wyrzucana z własnego domu?

Czuję się jak intruz we własnych czterech ścianach, a siostra chyba w ogóle nie zamierza zmieniać swojego podejścia. Co mam teraz zrobić?

Idź do oryginalnego materiału