Moja przyjaciółka, Zuzanna, prowadziła salon kosmetyczny w samym sercu Warszawy. Była kobietą niezwykle hojną i inteligentną. Często obdarowywała swoje znajome upominkami i nigdy nie oczekiwała zapłaty za zabiegi w salonie. Chciałam się jej odwdzięczyć, więc pomagałam opiekować się jej córkami z pierwszego małżeństwa. Zuzanna odeszła od pierwszego męża przez jego skrajną chciwość, która sięgała choćby podstawowych potrzeb ich córek. Później jej drugi mąż rozstał się z nią z powodu zazdrości, a trzeci zdradził ją, co gwałtownie doprowadziło do rozwodu. gwałtownie przeprowadzane rozwody pozwoliły jej jednak zatrzymać mieszkanie, unikając konieczności jego dzielenia.
Mimo iż Zuzanna starała się znaleźć mi partnera, jej napięty grafik sprawiał, iż było to trudne. W końcu jednak poznała mężczyznę nazywał się Jacek. Spotkała go, gdy podczas jednej z późnych warszawskich nocy zamówiła taksówkę. Był przystojny, z intensywnie zielonymi oczami. Pomimo wcześniejszych obaw o jego wygląd, gwałtownie znaleźli wspólny język. Po tygodniu Jacek przedstawił ją swojej mamie, której mówił z czułością Mama Weronika. Na początku wydała się miła, ale gwałtownie jej nadopiekuńczość stała się przytłaczająca.
Chociaż Jacek miał już 34 lata, Mama Weronika nie odstępowała go na krok ciągle do niego dzwoniła, nachodziła ich w domu i bez opamiętania wtrącała się w ich związek. Pewnego dnia zapytała Zuzannę wprost, czy przed wyjściem do pracy całują się na pożegnanie, przekonując, iż to podstawa szczęśliwej rodziny. Często, pod pretekstem przygotowania kolacji, przychodziła do nich późno z pracy i zostawała, by nocować. Jacek zadowolony, iż ma dwie ukochane kobiety przy kuchni i w sypialni nie zamierzał rozdzielać się z matką ani na chwilę.
Ostatecznie Zuzanna postanowiła zakończyć tę relację, by uwolnić się od dusznej obecności swojej apodyktycznej teściowej.
