Mój związek z byłą żoną zakończył się spotkaniem na sali sądowej w Warszawie. Nie zamierzam oceniać, kto jest winny, a kto nie w relacji zawsze odpowiedzialność rozkłada się na obie strony.
Jednak prawdą jest, iż moja druga żona, Barbara Kowalska, znalazła sobie kochanka. Był to bogaty przedsiębiorca, który wiele lat temu przyjechał do Krakowa i otworzył tu niedużą kawiarnię przy Plantach. Początkowo Barbara próbowała ukrywać swoją relację, ale z czasem przestała się z tym kryć.
W końcu przyszła do mnie i powiedziała prosto z mostu, iż zamierza złożyć pozew o rozwód i domagać się połowy naszego domu. Liczyła, iż będę zirytowany i zacznę się stresować, ale mieszkanie zostało kupione za moje ciężko zarobione złotówki. Była nie miała nic wspólnego z tym domem poza tym, iż mieszkała w nim przez dwa lata. Teraz bez skrupułów rościła sobie prawa do niego.
Przyjąłem to z pełnym spokojem. choćby nie próbowałem jej odwieść od decyzji o sądzie. Po prostu czekałem, aż przegra sprawę i będzie musiała zapłacić opłatę sądową. Miałem już gorzkie doświadczenia z pierwszą żoną, Anną Nowak. Nasz proces sądowy ciągnął się ponad trzy lata. Niemożliwe było dojście do porozumienia każde nasze spotkanie w sądzie kończyło się awanturą.
Ale mojej pierwszej żonie ostatecznie się udało z pomocą dobrego adwokata pozwała mnie o połowę mojego majątku. Anna zostawiła mnie bez mieszkania, które odziedziczyłem po ojcu w Gdańsku.
W przypadku drugiego małżeństwa postąpiłem znacznie rozsądniej. Zanim ożeniłem się z Barbarą, miałem już własne, gruntownie wyremontowane mieszkanie, ale zapisałem je na nazwisko brata, Pawła. Ufamy sobie bez wahania, więc miałem pewność, iż dom nie trafi w niepowołane ręce. Kiedy nadszedł czas rozwodu, okazało się, iż formalnie nic nie posiadam. Po pierwszym nieudanym małżeństwie zrozumiałem, iż życie uczy ostrożności żadna kobieta nie będzie mogła mnie oszukać ponownie.
Wszystko to nauczyło mnie, iż zaufanie jest najcenniejszym skarbem, zwłaszcza wobec własnych doświadczeń. Lepiej być ostrożnym, ale też pamiętać, iż warto dbać o relacje, zanim zbuduje się wspólną przyszłość. Bez wzajemnego szacunku żadna miłość nie przetrwa próby czasu.












