Mój pobyt w Burkatowie

iwanna59.blogspot.com 1 godzina temu

Witam Was

Mój lipiec zaczynam znowu nietypowo, nie od zabaw a mojego pobytu wakacyjnego u syna. Mój syn jakiś czas temu olał mieszkanie w dużym mieście ( Wrocław) kupił działkę na wsi, zbudował na niej dom i się wyprowadził.

Aktualnie mieszka w Burkatowie pomiędzy Świdnicą a Wałbrzychem, nad rzeką Bystrzycą. Miałam okazję być tam od 24 do 26 czerwca.

Blisko stamtąd do zapory na rzece Bystrzycy w Zagórzu Śląskim, byłam i widziałam tą zaporę, Jest co oglądać, kto nie był polecam. Może sama zapora nie jest tak popularna jak inne, ale warto ją zobaczyć. Zanudzać Was nie będę ale jak będziecie w tamtych okolicach warto ją zobaczyć.

Ale w końcu nie o zaprze chciałam pisać. Na zdjęciu poniżej macie dom mojego syna od strony działki jak i od strony drogi dojazdowej.


Poniżej macie to co jest wokół domu, trawa nie koszona dopóki pszczółki latają po koniczynie i brama wjazdowa na posesję.

Syn zabrał nas też na tradycyjne lody do pobliskiej Świdnicy. Na zdjęciu miejsce gdzie kupowaliśmy te lody i kawałek rynku w Świdnicy


Po lewo dalej rynek w Świdnicy a po prawo budynek Sądu, gdzie pracuję moja przyszła synowa.


A iż ja niespokojna dusza jestem i nie potrafię bezczynnie siedzieć choćby w takie upały wybrałam się na spacer po okolicy. Daleko nie uszłam, ale tam gdzie mieszka mój syn są fajne tereny. Nieopodal ma też rzeczkę Bystrzycę, gdzie jak nie spuszczają wody z zapory płynie sobie leniwie ta rzeczka, niestety po ostatniej powodzi jest zanieczyszczona. Tak wygląda

Na zdjęciu poniżej macie widok na drogę dojazdową do posesji mojego syna i piękne osty, które rosną nad tą rzeczką właśnie.
Ogólnie rzecz biorąc fajne miejsce i cieszę się iż mogą czasem tam pojechać, choć koszt zakupu i wybudowania nie był mały, tylko jak to w domku wiecznie jest robota, zresztą wiedzą to Ci co mają swoje domki.

Pozdrawiam Was serdecznie i obiecuję iż następny lipcowy post będzie już robótkowy.





Idź do oryginalnego materiału