Miałam dziewiętnaście lat, kiedy chłopak o imieniu Szymon, z którym chodziłam od roku, poprosił mnie o rękę. Oczywiście wiedziałam, iż to troszkę za wcześnie, iż już nie będę mogła wyskoczyć z koleżankami na miasto jak dawniej. Ale Szymon wydawał się porządnym, stabilnym facetem. Ze strachu, iż już nigdy nie spotkam nikogo lepszego, zgodziłam się zostać jego żoną.
Zamieszkaliśmy razem z jego rodzicami. Moi rodzice mieli wielki dom jednorodzinny pod Krakowem i dostaliśmy tam całe piętro dla siebie. Muszę od razu zaznaczyć, iż rodzice Szymona nie należeli do biednych, a sam Szymon dobrze zarabiał mogłam spokojnie studiować na uniwersytecie.
Po dwóch latach urodziła nam się pierwsza córka, Jagna. Szymon oszalał ze szczęścia. Ale wtedy, niczym cień pod stołem, podpełzł do nas kłopot, którego nie przewidzieliśmy. Szymon stracił pracę. Rodzice zaproponowali mu, żeby dołączył do rodzinnej firmy, ale on, uparciuch i indywidualista, powiedział, iż sam sobie poradzi. Akurat znajomy zaproponował mu wyjazd do Niemiec na saksy. Szymon się zgodził.
Umówiliśmy się, iż to tylko na rok żeby uzbierać trochę pieniędzy na start, może coś kupić. Ale jak tylko zasmakował tych euro, po roku wrócił do Polski, a zaraz potem oznajmił, iż wyjeżdża znów, tym razem na dwa lata. Chciał kupić nam własne mieszkanie w Krakowie, żebyśmy nie musieli być zależni od rodziców. Teoretycznie to godne pochwały, ale co ze mną? Co z moją córką? Szymon obiecywał, iż będzie nas odwiedzał kilka razy do roku. No i faktycznie przyjeżdżał na krótkie urlopy. Ostatecznie ta jego tułaczka trwała pięć lat. Wtedy już tak strasznie tęskniłam za bliskością, iż aż nie poznawałam samej siebie.
Pewnego razu napisał do mnie przez internet jakiś mężczyzna, starszy ode mnie o kilka lat. Zaczęło się od komplementów, mówił mi, iż jestem najpiękniejsza, najcudowniejsza Od Szymona takiego ciepła nie usłyszałam od wieków. Pisaliśmy do siebie ponad miesiąc, aż w końcu się spotkaliśmy. Podczas pierwszego spotkania wszystko się wydarzyło. Zdradziłam swojego męża. Było mi tak dobrze, iż potem spotkałam się z tym człowiekiem jeszcze parę razy.
A potem stał się przypadek po dwóch miesiącach Szymon wrócił do domu na dobre. Piękne słowa, serduszka na śniadanie, kupił nam mieszkanie w centrum za grube tysiące złotych. Sumienie mnie zżerało do żywego. Powiedziałam mu prawdę, iż zdradziłam. I to więcej niż raz. Co było dalej?
Wyrzucił mnie z domu. Myślałam, iż pójdę do kochanka, ale ten od razu wykręcił się pracą, obowiązkami, wymówkami Byłam dla niego tylko przelotną przygodą. Szymon złożył pozew o rozwód, córka jest ze mną u mojej mamy pod Krakowem, ale on grozi, iż ją mi zabierze. Tak bardzo mi wstyd. Dlaczego nie poczekałam na niego, dlaczego go zdradziłam Wszystko to było jak jakiś dziwny sen, w którym dom to ogromny labirynt, mąż zmienia twarz, a córka bawi się złotymi jabłkami na dachu porośniętym trawą.
