Miałem wtedy 19 lat, kiedy chłopak o imieniu Marek, z którym spotykałem się od roku, poprosił mnie o rękę. Oczywiście wiedziałem, iż to trochę wcześnie, poza tym miałem świadomość, iż będę musiał pożegnać się z wypadami ze znajomymi i zabawami. Ale Marek sprawiał wrażenie bardzo solidnego i porządnego człowieka. Z obawy, iż być może już nie spotkam nikogo lepszego, zgodziłem się zostać jego żoną.
Zamieszkaliśmy razem z jego rodzicami. Moi rodzice mają duży, jednorodzinny dom pod Warszawą. Dostaliśmy tam na własność całe piętro. Od razu muszę dodać, iż Marek pochodził z dobrze sytuowanej rodziny, a w chwili naszego ślubu sam zarabiał całkiem nieźle. Dzięki temu mogłem spokojnie studiować na uniwersytecie.
Dwa lata później na świat przyszło nasze pierwsze dziecko córka. Marek był wtedy wniebowzięty. niedługo jednak zaczęły się schody, których się nie spodziewaliśmy. Mąż został bez pracy. Jego rodzice zaproponowali mu miejsce w rodzinnej firmie, ale Marek był zbyt uparty, chciał sam sobie znaleźć zajęcie. Wtedy kolega zaproponował mu wyjazd za granicę, do pracy. Marek się zgodził.
Ustaliliśmy, iż pojedzie tylko na rok, żebyśmy mieli z czego żyć, może żeby kupić coś własnego. Ale gdy Marek posmakował większych pieniędzy, wrócił wprawdzie po roku, ale gwałtownie zdecydował, iż znowu wyjeżdża, tym razem na dwa lata. Twierdził, iż chce kupić nam mieszkanie w Warszawie, byśmy nie byli zależni od rodziców. Z jednej strony rozumiałem taką postawę, ale co miałem zrobić ja i nasza córka? Mąż obiecał, iż będzie przyjeżdżał parę razy w roku i rzeczywiście, tak się działo. Tak oto jego praca za granicą przedłużyła się do pięciu lat. Byłem już tak spragniony obecności drugiego człowieka przy sobie, iż aż odebrało mi rozum.
Pewnego dnia napisał do mnie na jednym z portali społecznościowych pewien mężczyzna, trochę starszy ode mnie. Komplementował mnie bez przerwy, mówił, iż jestem najpiękniejsza, najbardziej pożądana. Czegoś takiego nie słyszałem od Marka już bardzo długo. Pisaliśmy ze sobą przez miesiąc, a później umówiliśmy się na spotkanie. Wtedy wszystko się wydarzyło Zdradziłem męża. Czułem się z tym tak dobrze, iż zobaczyłem się jeszcze z nim kilka razy. Los chciał, iż dwa miesiące później Marek wrócił już na stałe do Polski. Zaczął do mnie mówić piękne słowa, kupił nam mieszkanie za własne pieniądze. Wyrzuty sumienia mnie zżerały. Przyznałem mu się, iż go zdradziłem i to nie raz. Co było dalej?
Mąż wyrzucił mnie z domu. Przyszło mi do głowy, żeby pójść do kochanka, ale on od razu oznajmił, iż nie może mnie przyjąć, bo ma pracę i mnóstwo wymówek. Dla niego byłem tylko przelotną przygodą. Mąż złożył już pozew o rozwód, córka mieszka ze mną u mojej mamy, ale Marek grozi, iż ją mi odbierze. Jest mi ogromnie wstyd dlaczego nie mogłem po prostu poczekać na swojego męża, jak mogłem go zdradzić…







