Mój mąż nie znosił, gdy ktoś przyłapał go w zabawnych sytuacjach, bo przecież jest taki twardziel. Dlatego cichutko zaglądam do łazienki, nacieszam się tym widokiem, gwałtownie kryję się za drzwiami i… Chyba długo będę się śmiać do rozpuku:

twojacena.pl 3 godzin temu

Mój mąż nie znosi, kiedy ktoś łapie go na jakichś zabawnych akcjach, bo przecież jest taki twardziel. Dlatego podkradłam się po cichu, żeby zajrzeć do łazienki. A jak zobaczyłam, co się tam dzieje, to prawie się udusiłam ze śmiechu i musiałam się schować za ścianę.

Wyobraź sobie:
Jeśli jesteś grzecznym kotkiem powiedz miau!
Jeśli jesteś najlepszym kotkiem powiedz miau
Jeśli jesteś kochanym kotkiem powiedz miau!
Mój mąż, Tomek, podśpiewywał cichutko, kąpiąc naszego kota. zwykle Lucek, bo tak ma na imię nasz sierściuch, wtedy uciekał, drapał, wywracał całą łazienkę do góry nogami i darł się jak opętany, ale tym razem No nie wiem, może go rozczulił ten śpiew albo był po prostu w szoku.

Umyjemy ci plecki powiedz miau…
Umyjemy ci łapki powiedz miau…
Umyjemy ci ogonek powiedz miau…
Miau pisnął cicho Lucek.

Ja zdychałam za tą ścianą, serio… Do tej pory żałuję, iż tego nie nagrałam, chociaż pewnie z takim kompromatem nie miałabym życia.

Nie podoba ci się? No to może zaśpiewam coś innego?
Miau.

Tomek zawiesił na chwilę głos, znowu złapał rytm i zaczął, myjąc kota, śpiewać pod nosem:
Ciągle pada, pada deszcz nad Warszawą
A w oknie mój smutny cień, Madonna

A ja już nie mogłam, łzy śmiechu poleciały mi jak groch. Jednocześnie uświadomiłam sobie, iż mi to mój mąż nigdy nie śpiewał. Może nie jest jakimś wielkim romantykiem, ale inne zalety też ma. Ale serenady kotu? To już inna bajka. Może by mi było przykro, gdyby nie było tak zabawnie.

A Madonna po chwili znowu żałośnie miauknęła, więc Tomek przerzucił się na Krainę deszczowców.

I w tym momencie stwierdziłam, iż zaraz się tu zdradzę i konspiracja wyjdzie na jaw, bo procedury kąpielowe zmierzały ku końcowi, a Tomek już szykował ręcznik, żeby kota wycierać. Zebrałam się w sobie, prawie uspokoiłam i wtedy słyszę:

Dryc-tyc telewizor,
Dryc-tyc telewizor,
Dryc-tyc telewizor

A ja już wymiękłam totalnie i z wersji łazienkowej dośpiewałam:
I dwa Fixiki w środku!

Wycofywałam się na kanapę, śmiejąc się na cały głos jak dziecko. Nie mam pojęcia, co tam jeszcze pośpiewywali, bo nie miałam już siły, dławiłam się śmiechem.

Po dwóch minutach na pokoju stanęli obrażeni: twardziel Tomek i wiecznie nadąsany Lucek. Patrzyli na mnie spod byka, z taką miną, jakby się do mnie nie przyznawali. Schowałam się w poduszkę i trzęsłam się jeszcze dobre pięć minut. Oni, całkiem już urażeni, poszli razem do kuchni, udając wielkich panów domu.

Idź do oryginalnego materiału