Kiedy mój brat Tomek skończył osiemnaście lat w zeszłym miesiącu, na rodzinnej kolacji ogłosił zaskakującą wiadomość zamierza wziąć ślub ze swoją dziewczyną, Jagodą. Reakcja naszych rodziców była daleka od radości. Nigdy nie akceptowali Jagody; przeszkadzały im jej złe maniery i nonszalancja wobec nauki. Chodziła do technikum w Warszawie, ale pojawiała się tam nieczęsto, co bardzo niepokoiło naszych rodziców. Uważali, iż ma na Tomka zły wpływ i odciąga go od nauki.
Niekulturalne zachowanie Jagody i jej skłonność do niedbałego oraz niestosownego, jak na dziewczynę, ubioru tylko wzmacniały ich dezaprobatę. choćby jej własna rodzina w Pruszkowie nie była zadowolona z tego związku i nie chciała, by przychodziła do ich domu. Mimo dwóch lat wspólnego mieszkania, Jagoda nie wykazała się żadną cechą, która mogłaby przekonać naszych rodziców do zmiany zdania.
Tomek, wściekły na sprzeciw rodziców, nie zamierzał dać za wygraną. Otwarcie mówił, iż nie porzuci swojej miłości tylko dlatego, iż inni jej nie akceptują. Osobiście nie miałam do Jagody silnych uczuć, ale martwiłam się, iż jej obecność jeszcze bardziej zaogni relacje w naszym domu. Tomek mieszkał z nami, a Jagoda z matką, ojczymem i młodszą siostrą. Nie stać ich było, by wynająć własne mieszkanie, więc Tomek zaproponował, by wprowadziła się do niego i razem zajęli jego pokój.
Wszystko wymknęło się spod kontroli, gdy w pewien wieczór ojciec wypalił gniewnie, jak oni wyobrażają sobie życie w pustym pokoju bez porządnych mebli, i zażądał, by Tomek pokrywał wszystkie wydatki. Tomek nie wytrzymał tych słów. Zażądał swojej części mieszkania i wyszedł z domu z jednym małym plecakiem. Przez kolejne tygodnie oboje tułali się po znajomych, aż w końcu wrócili razem pod rodzinny dach, zdeterminowani, by walczyć o siebie niezależnie od wszystkiego.
Szok przyszedł, kiedy Tomek, stojąc naprzeciw rodziców, z kamienną twarzą oznajmił, iż chce sprzedać swoją część mieszkania, sugerując, iż bez akceptacji rodziny zakończy z nimi wszelki kontakt. Wywołało to dramatyczną kłótnię; Tomek znów się wyprowadził. Wydawało się nawet, iż przyszła teściowa Tomka mogła zachęcać do tak radykalnego kroku miała bowiem znajomych wśród adwokatów i mogła im coś podpowiedzieć. Próbowałam ich pogodzić, byle choć trochę przywrócić spokój w naszym domu, ale zarówno rodzice, jak i Tomek, stanowczo odesłali mnie do swoich spraw.
To była bardzo trudna sytuacja. Mam cichą nadzieję, iż z czasem, dzięki rozmowie i odrobinie zrozumienia, uda nam się odnaleźć drogę do zgody i przywrócić harmonię naszej rodzinie.











