Modlitwa o uzdrowienie
Ojczyzno moja, ziemio praojców,
gdzie krzyż przydrożny, gniazdo bocianie,
gdzie łany zboża mienią się w słońcu,
dokąd odeszłaś? Jaką się staniesz?
Cisza dokoła, nie słychać głosu,
nie odpowiada nikt, chociaż wołam.
Biało-czerwone resztki patosu
wiatr rozkołysał, rozniósł po polach.
Jesień je skryje pod warstwą liści.
Zima wybieli, złagodzi wszystko.
I nim się czarny scenariusz ziści
może się wydać, iż jest w tym przyszłość.
Wszystko ułuda, omam, fantazja.
Znowu podzielą nas na plemiona.
Znów się nadarzy byle okazja,
wskazać paluchem: ON, ONO, ONA.
Przypisać wszystko, co złe, najgorsze.
Za pochodzenie, za kolor skóry.
Za inną wiarę lub, według potrzeb,
za wiarę w ludzi, dobrych z natury.
Czy Cię uzdrowię wierszem, nim skonam,
Ojczyzno moja, ksenofobiczna?
Ojczyzno moja, niedokonana,
we snach wyśniona, zbyt idylliczna.
Bydgoszcz, 12 listopada 2025 r.,
© Wojciech Majkowski
