Młodzi, gniewni, nietykalni

filmweb.pl 2 dni temu
Zdjęcie: plakat


Camino de Santiago – Droga św. Jakuba – to królowa katolickich pielgrzymek. Sieć wielokilometrowych szlaków od czasów średniowiecza prowadzi wiernych do hiszpańskiej katedry Santiago del Compostela. Motywacje do wyruszenia na pielgrzymkę nie zawsze muszą być religijne. Czasem chodzi się na nie w celu sprawdzenia własnej wytrzymałości, znalezienia sensu życia, przepracowania problemów, poznania przyjaciół. Także bohaterowie francuskiego filmu "Camino dla opornych" nie są osobami wierzącymi. Do udania się na liczący niemal 800 kilometrów szlak Camino Francés – najdłuższy i najcięższy ze wszystkich prowadzących do Composteli – zmuszają ich okoliczności.

Nauczycielka Fred (Alexandra Lamy) zostaje zawieszona po tym, jak spoliczkowała jedną z uczennic. Kryzys zawodowy łączy się z rodzinnym: kobieta jest w separacji z mężem i nie dogaduje się z córką. Jedynym miejscem, które pomimo skandalu decyduje się zaufać Fred i zaoferować jej pracę, okazuje się ośrodek wychowawczy dla trudnej młodzieży. Jednym z podopiecznych organizacji jest siedemnastoletni Adam (Julien Le Berre), który ma na koncie na tyle poważne wykroczenia, iż za kilka miesięcy, po osiągnięciu pełnoletniości, może trafić do więzienia. Jego ostatnią szansą poprawy ma być program resocjalizacyjny, w ramach którego wyruszy na pielgrzymkę do Santiago del Composteli. Oczywiście w duecie z przydzieloną mu wychowawczynią – do tej to roli zostaje wyznaczona Fred.

  • Ciné+OCS
  • Canal+ France
  • Proximus
  • Auvergne Rhône-Alpes Cinéma
  • France 3 Cinéma
  • Apollo Films
  • BE TV
  • Artémis Productions
  • Tax Shelter du Gouvernement Fédéral Belge
  • France Télévisions
  • La Banque Postale Image 19
  • Shelter Prod
  • Palatine Étoile 23
  • Cinécap 9
  • Région Auvergne-Rhône-Alpes


Wbrew oczekiwaniom droga wcale nie przebiega utartym szlakiem znanym z amerykańskich, ckliwych filmów familijnych. Jasne, to kino dla szerokiego grona odbiorców i bazujące na sprawdzonych kliszach, ale we francuskim filmie nie uświadczymy łatwych rozwiązań, nagłych nawróceń, kompletnych zmian charakteru, krindżowych couchingowych przemów, spektakularnego sukcesu na zakończenie. "Camino dla opornych" jest ciepłe i motywacyjne, ale jednocześnie realistyczne i nieprzesłodzone. Wspólna podróż dwójki nieidealnych bohaterów jest wyboista. Fred to nie Michelle Pfeiffer w "Młodych gniewnych" – nie posiada magicznej zdolności przemienienia zbuntowanego podopiecznego we wzór wszelkich cnót. Adam to zresztą wyjątkowo trudny materiał: chłopak jest bliższy temu, jak zachowują się prawdziwi nastolatkowie z behawioralnymi problemami, niż temu, jak często uatrakcyjnia ich kino. Jest zatem irytujący, egzaltowany, nadpobudliwy, przebodźcowany, egoistyczny. Oczywiście ma też swoją wrażliwą stronę i poważne traumy – ale ich odsłonięcie przed opiekunką nie sprawia momentalnie, iż chłopak staje się łatwiejszy w obejściu.

Relacja Fred i Adama przypomina raczej nieporadny taniec niż rozpisany wedle sztywnych reguł scenopisarstwa łuk rozwoju bohatera – pełno tu wzajemnego nadeptywania na odciski, a po każdym kroku w kierunku siebie następuje gwałtowny odskok. To bardzo przekonujący i życiowy obraz pracy z "trudnym" nastolatkiem, zainspirowany zresztą prawdziwym francuskim programem resocjalizacyjnym i jego uczestnikami. Ostatecznie także nauczycielka nauczy się sporo od swojego niepokornego ucznia – szaleństwa, wolności, romantyzmu, które zawsze w niej były, ale głęboko schowane. "Camino dla opornych" w swoim przesłaniu jest filmem antyinstytucyjnym i prowolnościowym – bardzo na czasie w świetle francuskich studenckich protestów przeciwko niewydolnemu systemowi oświaty.

  • Marie-Camille Orlando

Reżyser i scenarzysta Yann Samuell nie upraszcza ludzkich relacji, ale formę filmową już tak. "Camino dla opornych" jest transparentne stylistycznie, a miejscami choćby siermiężne – zwłaszcza na początku, kiedy nazbyt dosłowne dialogi zarysowują sytuację małżeńską Fran albo zmieniony format obrazu sygnalizuje retrospekcje. To może być irytujące, ale jest zrozumiałe w kinie familijnym, które powinno być otwarte na wszystkich, niezależnie od kompetencji kulturowych. Polski dystrybutor również rozumie tę intencję, ponieważ w naszych kinach zobaczycie "Camino dla opornych" z lektorem. Niestety słyszymy go także w scenach muzycznych, które są jednym z ciekawszych punktów filmu. Adam jest raperem-amatorem, który czasem pod wpływem emocji improwizuje swoje kawałki. Jednak w polskiej wersji językowej, kiedy bohater rapuje do gitar mnichów grających "Ave Maria", usłyszycie melodeklamację lektora, skutecznie zagłuszającą cały utwór. Szkoda.

Jednocześnie "Camino dla opornych" ma momenty absolutnie zachwycające wizualnie. Film jest jak turystyczna reklama południa Francji i wybrzeży Hiszpanii. Panoramiczne ujęcia przepięknej przyrody, kadry z zabytkowych miast i zalanej słońcem bezkresnej przestrzeni w połączeniu z naprawdę przyjemną muzyką, to euforia sama w sobie. Choćby ze względu na możliwość odbycia takiej dzikiej wędrówki na wielkim ekranie warto się wybrać do kina, zwłaszcza w smutnym listopadzie.

  • Marie-Camille Orlando

"Camino dla opornych" podbiło box office we Francji i coś czuję, iż spodoba się także u nas. Polscy widzowie kochają francuskie filmy i ciepłe familijne opowieści z pozytywnym przesłaniem. To jest taki dobry film – nie w znaczeniu jakości, a tego, jak patrzy na świat i ludzi. jeżeli lubicie kino w typie "Siły naszych marzeń", "Nietykalnych" czy "Cudownego chłopaka", to polubicie także "Camino dla opornych". jeżeli nie jesteście wierzący, nie musicie się obawiać katolickiej propagandy – wątki religijne przewijają się na drodze naszych bohaterów, ale nikt tutaj nie wygłasza kazań i nie werbuje do Kościoła; Fred pozostaje niewierząca, a Adam poszukujący. Ja, nie ukrywam, pozostaję nieczuła na prostolinijny urok tego typu historii – ale to subiektywna preferencja. Obiektywnie patrząc, w swojej kategorii – jako film do obejrzenia całą rodziną – "Camino dla opornych" to naprawdę solidna propozycja.
Idź do oryginalnego materiału