"Milionerzy". Andre szedł jak burza. Pokonało go pytanie o sklereidy

gazeta.pl 1 godzina temu
25 marca Polsat wyemitował 75. odcinek programu "Milionerzy". Tym razem grę kontynuował Andre, który zmierzył się z kolejnymi trudnymi pytaniami. Jak sobie poradził?
Program "Milionerzy" nieustannie przyciąga tłumy widzów przed telewizory i budzi ogromne emocje. W przypadku odcinka, który został wyemitowany w środę, 23 marca, nie było inaczej. Na początku zobaczyliśmy grę Adre Golebskiego, który urodził się w Brazylii, ale od 30 lat mieszka w Polsce. W programie kibicowali mu rodzice - mama Alina i tata Inácio. Tak poradził sobie z kolejnymi pytaniami.

REKLAMA







Zobacz wideo "Milionerzy" usunęli się w cień w TVN na rzecz "The Floor". Kazen wyznaje prawdę o usunięciu programu Urbańskiego



Andre walczył o 125 tys. zł w "Milionerach". To pytanie go pokonało
Andre początkowo szedł jak burza i doskonale radził sobie z pytaniami, które zadawał mu Hubert Urbański. Pierwsze trudności napotkał dopiero przy pytaniu za 75 tysięcy złotych, które brzmiało "Na świecie działa sześć Dinseylandów, z tego najwięcej...". W tym przypadku musiał sięgnąć po koło ratunkowe, czyli telefon do przyjaciela. Choć przyjaciel nie udzielił mu konkretnej odpowiedzi, to zdecydowanie mu pomógł, dzięki czemu Andre dotarł do pytania za 125 tysięcy złotych. I tu zaczęły się schody.
Pytanie za 125 tysięcy złotych brzmiało: "Sklereidy można znaleźć w miąższu...". Do wyboru jak zwykle były cztery odpowiedzi i brzmiały: A: gruszki, B: jabłka, C: ananasa, D: truskawki. Początkowo wydawało się, iż Andre poprosi o pomoc Huberta Urbańskiego. Po chwili jednak podjął ostateczną decyzję i zrezygnował z dalszej gry. Oznacza to, iż ze studia "Milionerów" wyszedł z 75 tysiącami złotych w kieszeni.


Pani Katarzyna z Gdyni zaczęła grę w "Milionerach". Urbański znowu nie pomógł
Po Andre na fotelu przed Hubertem Urbańskim zasiadła pani Katarzyna z Gdyni, psycholożka pracująca z dziećmi. W studiu towarzyszyła jej rodzina - mąż oraz dwójka dzieci. Pani Katarzyna doskonale radziła sobie z kolejnymi pytaniami i odpowiadała na nie z dużą pewnością siebie. Nie obawiała się także wykorzystywać kół ratunkowych.
Jedno pytanie za 25 tysięcy złotych sprawiło jej jednak niemałe problemy. Brzmiało: "W 'Panu Tadeuszu' znajdziemy słowa: 'Niech Pociej Macieja, a nie Macije Pocieja ma za...'" Tu postanowiła wykorzystać aż dwa koła - telefon do mamy, który nie pomógł oraz pomoc Huberta Urbańskiego, która również jej nie pomogła. Ostatecznie pani Kasia wybrała błędną odpowiedź i zakończyła grę z 2 tysiącami złotych na koncie.
Idź do oryginalnego materiału