Mieszane uczucia

filmweb.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: plakat


Krzykliwy i daleki od finezji tytuł nie zapowiada filmowej uczty. Plakat również działać może jak odstraszacz na kinomanów. To kontynuująca nieszczęsną, współczesną szkołę, anonimowa grafika. Na jasnym tle wizerunki znanych polskich aktorów, głupie miny, wygibasy i dziwne stroje. Film reklamowany jako niezobowiązująca rozrywka, wypełniająca czas między pakowaniem do auta pierwszej i drugiej partii zakupów w centrum handlowym. Przed startem jeszcze jeden ostrzegawczy gong. Reklama pewnej drogerii jako oficjalnego sponsora filmu zwiastuje uporczywe lokowanie produktów, loga i serię "przypadkowych" scen w salonach marki. Pozory są jednak od tego, by mylić.

Magdalena Popławska
  • Damian Andrzejewski

Podobnie Anna (Magdalena Popławska) i jej mąż Bartek (Piotr Rogucki) będą musieli spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Małżeńskie szczęście zdaje się bowiem już od dawna pudrowane, a kumulujące się nieporozumienia i konflikty nie mają szans na rozwiązanie. A to przez natłok obowiązków: wychowywanie nastoletniej córki i syna ze spektrum autyzmu. A to przez zmęczenie – po całym dniu ganiania za dziećmi i dopinaniu tematów w pracy na ostatni moment – rodzice raczej marzą o głębokim śnie niż roztrząsaniu związkowych problemów. Jakoś to wszystko leci, przy dobrej minie do złej gry, przy regularnym zamiataniu spraw. Domowy dywan ma jednak też swoją pojemność.

Punktem zapalnym dla fabuły "Jak żyć, żeby nie zwariować" jest rodzinny kryzys, a tematem – umiejętność oswojenia się z nim i mozolne z niego wychodzenie. Ona musi przyjąć informację o zdradzie, on wniosek o rozwód. Oboje będą uzgadniać podział w opiece nad dziećmi, mierzyć się ze stratą pracy, z zadłużeniem i niemożnością spłaty kredytu na mieszkanie. To dla twórców więcej niż pretekst, by psychologicznie zagłębić się w przechodzących załamanie bohaterów. Czasem z żartobliwym przymrużeniem oka (rozmowy Bartka z szefem w nowej pracy), czasem z użyciem satyry (sesja u psychoterapeutki), czasem całkiem na poważnie (ostatnia wspólna noc małżonków). To całkiem szeroki repertuar.

Kamil Szeptycki, Magdalena Popławska, Piotr Rogucki, Maja Seklecka, Zuzanna Jasińska, Wiktor Wieczorek
  • Damian Andrzejewski

Depresja może być przecież ukryta za ekstatycznym kamuflażem i stanowić ucieczkę. Tą drogą idzie Anna, wyzwolona i nieświadomie pragnąca zrewanżować się byłemu mężowi, wchodząc w okazjonalny romans. Nocą zabawa i wizyty w klubach, za dnia leżenie na kanapie i kompulsywne zajadanie się łakociami. Bartek, dojmujące rozczarowanie samym sobą i poczucie utraty własnej wartości, stara się odbudować mały kroczkami i pracą od podstaw. Nauką obecności i czerpania euforii z bycia ojcem oraz adekwatnego układaniu priorytetów. Ona, w większej mierze, pracuje na dramatyczny charakter "Jak żyć, żeby nie zwariować". On, w tonalnej przeciwwadze, ma wnosić partie komediowe i sytuacyjny dowcip.

Komediodramat jak się patrzy, choć w całokształcie bliżej mu do dramatokomedii. Wychodzimy bowiem od natężenia konfliktów na różnych płaszczyznach, a humor pojawia się jako remedium na nie, jako naturalny mechanizm obronny. Nigdy jednak nie dekoncentruje i nie odwraca uwagi od wiodącej emocjonalnej drogi, po której, niejednokrotnie się chwiejąc, podążają byli małżonkowie. Każdy musi swoje wyśmiać i swoje wypłakać. To nie cukierkowa baśń (choć na ekranie pojawią się książę, smok i rycerz) i od początku wiadomo, iż pełny happy end nie jest możliwy. Meta to akceptacja zmiany i mentalny restart. Wiarygodne i dorosłe scenariuszowo-życiowe założenie.

Magdalena Popławska
  • Damian Andrzejewski

Bolączką filmu Tomasza Koneckiego i Iwony Ogonowskiej-Koneckiej jest na pewno brak wizualnej tożsamości. Prześwietlone wnętrza, meblowe aranżacje z IKEI i sterylność sprawiają, iż "Jak żyć, żeby nie zwariować" stylistycznie niestety nie różni się znacząco od reklam poprzedzających seans. To powracająca usterka polskiego kina środka. Techniczna niedoskonałość osłabia często naprawdę jakościowy scenariusz Karoliny Szymczyk. A film to przecież jeden organizm, gdzie tekst pracuje na formę, a forma na tekst. Obu tym warstwom, podobnie jak w każdym związku, nie służy, gdy któraś ze stron rzuca kłody pod nogi.
Idź do oryginalnego materiału