Zdjęcie: unnamed(1050)
Po kilku latach przerwy OLY. otwiera zupełnie nowy rozdział w swojej twórczości. Właśnie ukazał się jej najnowszy minialbum „Incredibly Soft Spoons”, który stanowi zapis powrotu artystki do pisania piosenek i odzyskiwania własnego głosu. Wydawnictwo zamyka okres artystycznego milczenia, przynosząc utwory pełne przestrzeni, oddechu i emocjonalnej precyzji.
Punktem wyjścia dla całego materiału była przeprowadzka i moment życiowego zawieszenia, w którym OLY. rozważała całkowite porzucenie tworzenia muzyki. Tytuł wydawnictwa nawiązuje do dialogu z kultowego filmu „Matrix”. Zamiast jednak radykalnie stwierdzić, iż „łyżka nie istnieje”, artystka wyobraziła sobie opuszczony przez nią dom pełen miękkich łyżek – dowodów na to, iż przeszłość wciąż istnieje, ale traci swoją pewność i stały kształt. To właśnie z tej drobnej, bardzo plastycznej metafory zrodził się impuls, by po latach ponownie spróbować wyrazić siebie przez dźwięk.
Kluczowym momentem powrotu było spotkanie z Kamilem
Durskim, w którego studiu na ulicy Brzeskiej w Warszawie narodziły się pierwsze szkice nowych kompozycji. Proces nagrywania opierał się na całkowitej swobodzie i zaufaniu do niedoskonałego momentu – głos i gitarę rejestrowano jednocześnie, bez myślenia o produkcyjnym efekcie.
Wydawnictwo to intymna, spójna opowieść, w której każdy z zaprezentowanych wcześniej singli pełni określoną rolę w procesie artystycznego powrotu. Tytułowe, nagranie niemal na żywo „Incredibly Soft Spoons” nadaje całości ton oparty na delikatności i odzyskiwaniu zaufania do własnego głosu. W
„one hundred songs” OLY. intymnie rozlicza się z tematem pożegnań, w tym z próbą ułożenia sobie życia bez muzyki, by w
„red dinosaur” zmierzyć się z momentami życiowego zawieszenia i brakiem odpowiedzi. Z kolei
„amazing world” to piosenka-schronienie, zrealizowana początkowo na taśmę w Pradze we współpracy z producentem
Jasperem
Buiterem, która dawała artystce ukojenie w trudnym czasie pandemii i narastających niepokojów.
W moim przypadku była to też muzyka, bo postanowiłam się z nią rozstać i zacząć zupełnie nowe życie. Ale każda rzecz, którą napotykałam na swojej drodze, przypominała mi o tym, iż pisanie piosenek jest bardzo, bardzo istotną częścią mojego życia. Jest sposobem na to, żeby być blisko swoich emocji, swoich przeżyć, a także sposobem na to, aby lepiej poznać siebie i otaczający mnie świat –
mówi OLY.
Wraz z premierą albumu otrzymujemy też teledysk do utworu “what’s the blue sky”, który można zobaczyć na YouTube:
Premiera wydawnictwa, to nie jednorazowy powrót tylko zapowiedź czegoś większego. Czego możemy spodziewać się już niebawem…
Pod pseudonimem OLY. kryje się Aleksandra
Komsta, która zadebiutowała w 2015 roku entuzjastycznie przyjętym albumem „Home”. W czasie wydawniczej ciszy artystka studiowała Artistic Research na Royal Academy of Arts w Hadze, eksplorując relacje między słowem, dźwiękiem i formami wizualnymi. Te interdyscyplinarne doświadczenia w naturalny sposób przeniknęły do jej twórczości, sprawiając, iż nowy materiał jest odważniejszy, poszerzony o pole tekstowo-wizualne i wciąż niezwykle wrażliwy na niuanse codzienności.