Michael Pfeffer nie żyje. Wieloletni reporter sportowy niemieckiej telewizji ZDF zmarł w wieku 67 lat po wypadku w wodzie u wybrzeży Rio de Janeiro. Informację przekazał Związek Niemieckich Dziennikarzy Sportowych, który opublikował wspomnienie jego przyjaciela. Słowa pożegnania poruszyły wielu.
Pfeffer przez lata relacjonował najważniejsze wydarzenia sportowe. Widzowie kojarzyli go przede wszystkim z Tour de France, igrzyskami olimpijskimi i zawodami sportów zimowych, a karierę zakończył po igrzyskach w Paryżu w 2024 roku.
Nie zamierzał jednak zwalniać. Tragedia w Brazylii przerwała jego plany.
Michael Pfeffer nie żyje
Jak wynika ze wspomnienia Petera Leissla, wieloletniego kolegi dziennikarza z redakcji sportowej ZDF, do tragedii doszło w falach przy brazylijskim wybrzeżu. Dokładne okoliczności wypadku nie zostały publicznie wyjaśnione.
Jak podaje luksemburski portal L’essentiel, do wypadku doszło w połowie września. Szerzej o śmierci reportera niemieckie media zaczęły pisać dopiero 21 października 2026 roku, kiedy wspomnienie ukazało się na stronie związku dziennikarzy.
Brazylia była dla niego szczególnym miejscem. Jego żona Sylvia pochodzi właśnie stamtąd, a małżeństwo miało mieszkanie w Rio de Janeiro, w popularnej dzielnicy Ipanema.
Z okien rozciągał się widok na górę Corcovado i Głowę Cukru. Para planowała zostać w Brazylii aż do grudnia.
Leissl wspominał, iż jeszcze latem spotkał się z przyjacielem i jego żoną na tarasie. Małżeństwo zaprosiło wtedy sąsiadów oraz znajomych, a euforia obojga na myśl o nadchodzącej podróży była wyraźnie widoczna.
Reporter ZDF relacjonował Tour de France i igrzyska
Do ZDF trafił w 1993 roku. Wcześniej sam intensywnie interesował się sportem, miał doświadczenie w narciarstwie alpejskim i był choćby członkiem niemieckiej studenckiej kadry narciarskiej.
Początkowo miał pracować przy mistrzostwach świata w narciarstwie alpejskim. Ostatecznie przydzielono go jednak do relacjonowania narciarstwa klasycznego, a dopiero z czasem dołączył do zespołu zajmującego się jego ulubioną dyscypliną.
Szczególne miejsce w jego karierze zajmował Tour de France. W latach 1998-2011 Pfeffer i Leissl tworzyli reporterski duet podczas słynnego wyścigu. Pracowali w kabinie komentatorskiej, podróżowali za peletonem i przemieszczali się między etapami.
Znajdowali też czas na wspólne posiłki i poranne przejażdżki rowerowe.
Ostatnim etapem kariery były igrzyska w Paryżu w 2024 roku. Potem odszedł w ramach zmiany pokoleniowej w redakcji sportowej ZDF, ale ze sportem się nie rozstał. Rower, narty, rolki i kitesurfing wciąż wypełniały mu czas.
Peter Leissl pożegnał przyjaciela poruszającymi słowami
Wspomnienie Leissla nie jest suchym podsumowaniem zawodowych osiągnięć. Opisał w nim człowieka pełnego energii, otwartego na świat i kochającego sportowe wyzwania.
Przypomniał wypadek z 1999 roku. Podczas zjazdu w głębokim śniegu w amerykańskim Vail Pfeffer stracił przytomność i upadł. Zdarzały mu się też upadki na wspólnych wycieczkach rowerowych, a mimo kolejnych niebezpiecznych zdarzeń za każdym razem wracał do formy. Zawsze się podnosił.
Tym boleśniej zabrzmiało pytanie, którym kolega nawiązał do tragedii w Brazylii.
“Czy ty, drogi Michaelu, w swojej skłonności do ryzyka, wręcz w swoim szaleństwie prędkości, nie wyprowadziłeś losu nieco za bardzo?”
– napisał Leissl.
Nie chodziło jednak wyłącznie o adrenalinę. Pfeffer interesował się kulturą i chętnie poznawał nowe miejsca. W ostatnich latach podróżował z żoną między innymi po Włoszech i Gruzji.
Dziennikarz pozostawił żonę Sylvię oraz dwoje dzieci, Clarę i Matteo. Córka poszła w zawodowe ślady ojca i również została dziennikarką, a syn odziedziczył jego zamiłowanie do sportu i podróży.
Na koniec Leissl zwrócił się do rodziny przyjaciela i podkreślił, jak trudna będzie dla niej ta strata.
źródło zdjęć: canva





