Michael Jackson "gorszy niż Jeffrey Epstein". Reżyser dokumentu nie brał jeńców

natemat.pl 1 godzina temu
Wraz z premierą filmu "Michael" powróciły poważne oskarżenia pod adresem Michaela Jacksona. Dan Reed, reżyser dokumentu "Leaving Neverland: Ciemna strona Michaela Jacksona", porównał Króla Popu do Jeffreya Epsteina i nie gryzł się w język, mówiąc o biografii z Jaafarem Jacksonem. Oburzył go fakt, iż fabuła produkcji zatrzymała się na 1988 roku.


Biografia muzyczna "Michael" w reżyserii Antoine'a Fuquy ("Bez litości") znalazła się w ogniu krytyki ze względu na pominięty przez nią wątek oskarżeń o molestowanie nieletnich. Trzeci akt filmu zakończył się koncertem Michaela Jacksona na stadionie Wembley w ramach Bad Tour, który odbył się w 1988 roku, czyli kilka lat przed wyjściem na światło dzienne pierwszych zarzutów pod adresem artysty o niestosowne zachowania wobec dzieci.

Krytycy filmowi przyznają, iż "Michael" zbyt bezpiecznie obchodzi się z życiorysem ikony muzyki pop. W związku z premierą głos zabrał twórca dwuczęściowego dokumentu "Leaving Neverland: Ciemna strona Michaela Jacksona", w którym James Safechuck i Wade Robson opowiedzieli o krzywdach, jakie miał im zadać w dzieciństwie autor "Thrillera".

Reżyser dokumentu "Leaving Neverland" o Michaelu Jacksonie. "Był gorszy od Epsteina"


W środę na łamach amerykańskiego czasopisma "The Hollywood Reporter" ukazał się obszerny wywiad z Danem Reedem, w którym padły mocne słowa. – Ten facet był gorszy od Jeffreya Epsteina – stwierdził reżyser wstrząsającego dokumentu poświęconego domniemanym ofiarom Michaela Jacksona.

Brytyjski filmowiec powiedział, iż w jego mniemaniu Król Popu "był naprawdę okropnym człowiekiem i skrzywdził wiele dzieci". – Może i był wybitnym artystą, ale te dwie rzeczy się nie wykluczają – oznajmił, sugerując, iż wielu wiernych słuchaczy chce zapomnieć o wszystkich aferach wokół Jacksona, by "cieszyć się muzyką". – Są przekonani, iż był on czystą, boską istotą – dodał.

Reed jest oburzony nieobecnością wątku potencjalnych przestępstw idola w filmie "Michael". – Jak można opowiedzieć autentyczną historię o Michaelu Jacksonie, nie wspominając ani razu o tym, iż był poważnie oskarżany o molestowanie nieletnich? – padło z ust twórcy "Leaving Neverland" w rozmowie z "The Hollywood Reporter".

Dalsza część artykułu znajduje się poniżej.

Według doniesień zagranicznych mediów początkowo trzeci akt "Michaela" miał skupić się na oskarżeniach o molestowanie. Film musiał jednak przejść duże zmiany i serię "dogrywek", gdy prawnicy zarządzający majątkiem Jacksona odkryli zapis w ugodzie z jednym z oskarżycieli – Jordanem Chandlerem – który uniemożliwił jego przedstawienie, a choćby i wspomnienie jego nazwiska w jakiejkolwiek produkcji filmowej czy telewizyjnej.

Chandler i jego rodzina zarzucili gwieździe przestępstwo w 1993 roku. Dodajmy, iż w 2005 roku Jackson został oczyszczony ze wszystkich dziesięciu zarzutów dotyczących sprawy 13-letniego Gavina Arvizo.

– Czasem ludzie robią okropne rzeczy dla pieniędzy – tak oskarżenia wobec zmarłej legendy muzyki skomentował reżyser "Michaela" w rozmowie z amerykańskim tygodnikiem społeczno-politycznym "The New Yorker".

Idź do oryginalnego materiału