Dla wielu aktorów posadka w kinowym uniwersum Marvela to absolutnie wymarzona sytuacja. Są jednak i tacy, którzy obserwując niedawną kondycję superbohaterskich produkcji starają się ulotnić z tego pokładu. W tej właśnie drugiej grupie miał znaleźć się aktor Michael Douglas. Podwójny zdobywca Oscara w niedawnym odcinku podcastu Happy Sad Confused przyznał, iż prosił studio, by uśmierciło jego bohatera – tak, by nie musiał już dalej występować w produkcjach Marvela. Wytwórnia nie zgodziła się jednak na jego żądania.
Przytaczana przez Douglasa anegdota dotyczy okolic premiery drugiego "Ant-Mana". Zmęczony superbohaterskim uniwersum Douglas miał wówczas poprosić, by scenariusz kolejnej części filmu doprowadził do śmierci Dra Hanka Pyma, którego odgrywa na potrzeby serii. Jak sam powiedział:
Chciałem, żeby uśmiercono mnie po drugiej części, ale nie pozwolili mi na to. W dalszej części rozmowy aktor zażartował, iż powinien był czytać drobny druczek, bo właśnie on nie pozwolił mu tak łatwo wycofać się z grania tego komiksowego bohatera. Przy okazji podzielił się też swoimi refleksjami na temat gry na tle green screena, co, jak wyjawił, na planie "Ant-Mana" robił po raz pierwszy w swojej długiej karierze.
Nigdy wcześniej nie pracowałem na planie z green screenem. Wszystkim moim agentom mówiłem: "Chciałbym zagrać w takim filmie, żeby przekonać się, jak to wygląda". Bo to niesamowite. Nie ma tam nic poza zielonym ekranem, a oni pokazują ci, jak będzie wyglądał gotowy obraz. [...] To cholernie trudne aktorstwo. Tu coś się dzieje, tam coś się dzieje, wszystko dzieje się wokół ciebie, rozumiesz.
Michael Douglas chciał uciec z Marvela?
Przytaczana przez Douglasa anegdota dotyczy okolic premiery drugiego "Ant-Mana". Zmęczony superbohaterskim uniwersum Douglas miał wówczas poprosić, by scenariusz kolejnej części filmu doprowadził do śmierci Dra Hanka Pyma, którego odgrywa na potrzeby serii. Jak sam powiedział:
Chciałem, żeby uśmiercono mnie po drugiej części, ale nie pozwolili mi na to. W dalszej części rozmowy aktor zażartował, iż powinien był czytać drobny druczek, bo właśnie on nie pozwolił mu tak łatwo wycofać się z grania tego komiksowego bohatera. Przy okazji podzielił się też swoimi refleksjami na temat gry na tle green screena, co, jak wyjawił, na planie "Ant-Mana" robił po raz pierwszy w swojej długiej karierze.
Nigdy wcześniej nie pracowałem na planie z green screenem. Wszystkim moim agentom mówiłem: "Chciałbym zagrać w takim filmie, żeby przekonać się, jak to wygląda". Bo to niesamowite. Nie ma tam nic poza zielonym ekranem, a oni pokazują ci, jak będzie wyglądał gotowy obraz. [...] To cholernie trudne aktorstwo. Tu coś się dzieje, tam coś się dzieje, wszystko dzieje się wokół ciebie, rozumiesz.
"Ant-Man i Osa: Kwantomania" – zwiastun filmu













