Miałem trzy długie związki w życiu. W każdej z nich myślałem, iż zostanę ojcem. W każdej odchodziłem…

twojacena.pl 1 miesiąc temu

Miałem w życiu trzy poważne związki. W każdym z nich wierzyłem, iż zostanę ojcem. Jednak za każdym razem opuszczałem partnerkę, gdy sprawy wchodziły na poważny grunt związany z dziećmi.

Pierwsza kobieta, z którą byłem Magdalena miała już małą córeczkę, kiedy się poznaliśmy. Miałem wtedy 27 lat. Na początku nie robiło mi to większej różnicy. Przyzwyczaiłem się do jej trybu życia, do planu dnia dziecka, do zupełnie nowych obowiązków. Ale kiedy zaczęliśmy rozmawiać o wspólnym dziecku, mijali miesiące i nic się nie działo. To Magdalena pierwsza poszła do lekarza. Usłyszała, iż wszystko z jej strony jest w porządku. Wtedy zaczęła pytać, czy ja też robiłem badania. Odpowiadałem, iż to niepotrzebne, iż po prostu się uda. Stopniowo jednak zacząłem czuć się nieswojo drażliwy napięty. Coraz częściej się kłóciliśmy. I pewnego dnia po prostu wyszedłem.

Drugi związek był inny. Emilia nie miała dzieci. Od początku oboje mówiliśmy, iż chcemy rodzinę. Mijały lata, próbowaliśmy wielokrotnie. Każdy negatywny test na ciążę sprawiał, iż zamykałem się w sobie. Emilia zaczęła coraz częściej płakać. Ja coraz częściej unikałem tematu. Gdy zaproponowała, żebyśmy razem poszli do specjalisty, powiedziałem jej, iż przesadza. Zaczynałem wracać do domu coraz później, traciłem zainteresowanie, czułem się uwięziony. Po czterech latach się rozstaliśmy.

Moja trzecia partnerka Agnieszka miała już dwóch nastoletnich synów. Od samego początku stwierdziła, iż nie chce więcej dzieci. Mimo to temat powrócił. adekwatnie to ja go sprowokowałem. Chciałem udowodnić samemu sobie, iż potrafię. I znów nic się nie wydarzyło. Znowu poczułem się nieswojo, jakbym zajmował miejsce, które zupełnie nie było moje.

Za każdym razem było podobnie. To nie było tylko rozczarowanie. To był strach. Strach przed usłyszeniem od lekarza, iż to we mnie jest problem.

Nigdy nie zrobiłem badań, nie potwierdziłem żadnych przypuszczeń. Wolałem odejść niż zmierzyć się z odpowiedzią, której sam nie jestem pewien, czy byłbym w stanie udźwignąć.

Dziś mam ponad czterdzieści lat. Patrzę na moje dawne partnerki, które ułożyły sobie życie, mają dzieci nie moje. Czasami zastanawiam się, czy naprawdę odchodziłem, bo mnie to już nie obchodziło czy po prostu zabrakło mi odwagi, żeby zostać i stawić czoła temu, co mogło się ze mną dziać.

Idź do oryginalnego materiału