Miał być kinowy hit. Przyzwoite romansidło, ale żeby coś więcej?

film.interia.pl 2 miesięcy temu
Zdjęcie: Kobieta uśmiecha się delikatnie, spoglądając na mężczyznę z długimi włosami na tle rozmytego krajobrazu.


Whitewashing Heathcliffa, nieodpowiedni wiek Margot Robbie, krytyka za zbyt frywolne podejście do pierwowzoru literackiego, seksualizacja i wreszcie niedawne słowa dwójki głównych aktorów, według których ich bliska kooperacja na planie miała zaowocować uzależnieniem się od siebie. Wszystko to brzmi jak mokry sen każdego PR-owca, bo wokół "Wichrowych wzgórz" Emerald Fennell zrobiło się takie zamieszanie, iż film nie wymagał dodatkowej reklamy. Tyle iż - jak to często bywa w podobnych sytuacjach - z dużej chmury mały deszcz.
Idź do oryginalnego materiału