Mężczyźni objaśniają mi świat – recenzja spektaklu. Wysłuchaj opowieści

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

Dyskryminacja, feminizm i patriarchat — trudne tematy, których spektakl Mężczyźni objaśniają mi świat ani trochę się nie boi. Sztuka swoją premierę miała 27 marca 2026 roku w Teatrze Narodowym w Warszawie. Historia na podstawie esejów Rebekki Solnit skierowana jest do kobiet tylko z pozoru.

Za reżyserię spektaklu Mężczyźni objaśniają mi świat odpowiada Klaudia Gębska. Scenariusz przygotował natomiast Mariusz Gołosz, który z reżyserką odpowiadał za adaptację, a wraz z Patrykiem Kozłowskim — za dramaturgię. Akcja spektaklu dzieje się w „spolszczonej” miejscowości Aspen. Przyglądamy się losom autorki Rebekki i jej Padawanki; Magdy, jej męża oraz Kamili z córką Agnieszką. Łącznikami wszystkich historii są Kelner/Agent Cooper, który próbuje rozwikłać zagadkę dyskryminacji ze względu na płeć, oraz Kasandra. Bohaterowie na różny sposób prezentują status kobiet w dzisiejszym społeczeństwie. Perspektywy wszystkich postaci obnażają świat zbudowany na uproszczonych obrazach i postawach, które przyjmujemy wobec tego, co nieznane.

fot. Teatr Narodowy / Karolina Jóźwiak

Gębska i Gołosz podjęli się naprawdę trudnego wyzwania, wybierając temat feminizmu. Choć ten nie jest niczym nowym, to zdecydowanie niesie ze sobą kontrowersje i dzieli odbiorców. Jednak w Mężczyźni objaśniają mi świat udało się osiągnąć wiarygodny kompromis. Twórcy zakładają od początku istnienie problemu dyskryminacji kobiet, ale jego rozwiązanie kryje się pod wielowarstwową historią. Nie brakuje tu praktycznych porad dla zagubionych kobiet, jak i kolejnych hipotez wobec stanu gatunku ludzkiego.

Historia z początku zarzuca nas patetycznymi hasłami motywującymi dla kobiet. Postać Rebekki Solnit dosadnie kieruje swój przekaz o końcu panowania mężczyzn. Już niedługo potem dochodzi do bezpośredniej konfrontacji tych założeń z rzeczywistością. Ta okazuje się brutalna, przytłaczająca i pełna słodko-gorzkiej ironii. Kobieca rewolucja zostaje stłumiona jeszcze w zarodku, gdy okazuje się, iż mężczyźni wykorzystują eseje Solnit do gry pozorów. Ta intryga stawia męża Magdy w świetle hipokryzji i postawy pełnej ignorancji. Historia Nauczyciela i prowadzącego „feministycznego” podcastu wzorowo oddaje realia, z jakimi muszą mierzyć się kobiety.

To wszystko ma jednak drugie dno. W zasadzie hasła głoszone przez feminizm prowadzą również do wielu absurdów. Ujawniają je postacie Kamili i Agnieszki, z których ta druga jest przykładem feministki z definicji. To właśnie córka Kamili zadaje sobie pytania, jak łączyć miłość z walką o równouprawnienie. Reżyserka spektaklu wraz z Zuzanną Saporznikow stworzyły postać iście tragiczną, której los symbolizuje poszukiwanie balansu współistnienia ze sobą wszystkich ludzi na świecie. istotną w tym rolę odgrywa także postać Kelnera, granego przez Piotra Kramera. Ten jako Agent Cooper prawdziwie staje po stronie kobiet, w przeciwieństwie do „niby-feministy” i jest przyczynkiem tych właśnie rozterek. A więc spektakl nie jest manifestem uderzającym w płeć męską, a próbą znalezienia nici porozumienia między obiema płciami.

fot. Teatr Narodowy / Karolina Jóźwiak

Tym samym spektakl Mężczyźni objaśniają mi świat ostatecznie kilka objaśnia, a generuje kolejne rozważania o społeczeństwie. Te pogłębia liczna symbolika i nawiązania, które pojawiają się na przestrzeni historii. Gębska i Gołosz świetnie wykorzystują motywy z popkultury, aby wyklarować swój punkt widzenia. Słynny mem z wyborem między mężczyzną a niedźwiedziem, postać Laury Palmer z Twin Peaks czy Kasandry obnażają niesprawiedliwy obraz społeczeństwa. Co ciekawe, robią to kompletnie demitologizując i odwracając słynne normy kulturowe. Ponadto, zahaczający o oniryzm świat przedstawiony pozwala przyjrzeć się psychice bohaterek. Pojawiające się części ciała i głosy zza kurtyny dają wrażenie stałej obserwacji i oceny.

Problemem jest jednak pewna nadinterpretacja i mała obiektywność tych tematów. Z jednej strony podkreślane są rzeczywiste „grzechy” popkultury. Z drugiej strony jednak świat nie jest czarno-biały, a wskazane stereotypy to temat bardziej złożony. Myślę, iż spektakl mógł nieco ograniczyć metafizyczne elementy, przy których brakuje odpowiedniej polemiki. Nie ma na nią po prostu miejsca. Choć sceny z takimi postaciami są bardzo ciekawe, to zdarza się, iż rozbijają uwagę widzów i nie wnoszą satysfakcjonujących refleksji.

Doskonałym urozmaiceniem są natomiast elementy musicalowe i warstwa muzyczna. Szczególne wrażenie robi hip-hopowy kawałek w wykonaniu Zuzanny Saporznikow oraz przepiękne syrenie śpiewy Anny Lobedan. Ich postacie mają najbardziej wyraziste charaktery w całym spektaklu, a utwory tylko je uwydatniły.

fot. Teatr Narodowy / Karolina Jóźwiak

Pozostając przy kreacjach aktorskich, nie brakuje tu niczego. Każda bohaterka i bohater mają w historii Gębskiej coś do powiedzenia, co zaznaczyłem już na początku. Nie na tym się jednak kończy. Każda postać jest niebywale wielowymiarowa. Od strony warsztatowej cała obsada wykonała robotę ponad moje oczekiwania. Oprócz Saporznikow i Lobedan moje serce skradła także Edyta Olszówka jako Kamila. Ma ona w sobie matczyny wdzięk i emanuje z niej roztropność, która stanowi istotny punkt w całej historii. Zestawienie postaci Rebekki i jej Padawanki, które zagrały Aleksandra Justa i Patrycja Soliman przynosi natomiast dynamiczną i hipnotyzującą relację mistrzyni-uczennica.

Ten ostatni punkt podkreśla swobodę, którą Gębska ma w prowadzeniu aktorów. Liczba przenikających się relacji w Mężczyźni objaśniają mi świat jest naprawdę imponująca. Najbardziej imponuje jednak to, jak te relacje są dobrze zbudowane i wykorzystane. Uwielbiam moment konfrontacji prawdziwej twarzy postaci Nauczyciela z postaciami Patrycji Soliman i Edyty Olszówki. Wiesław Cichy jako gburowaty i pełen wysokiego mniemania o sobie „niby-feminista” sprawdza się bardzo dobrze. W tej scenie „żonglerka” między humorem a dramatem wprawia w osłupienie. Cały absurd sytuacji jednocześnie bawi, ale też przeraża – tym bardziej iż nie wydaje się tak daleki od prawdy.

Komediowa, czy też ironiczna warstwa występuje na przestrzeni całego spektaklu i zawsze trafia w punkt. Ponadto nie służy jako rozładowanie napięcia, a wręcz przeciwnie – tylko je potęguje. Niestety ironia ma to do siebie, iż nie wszyscy mogą ją dostrzec. W dodatku humorystyczny aspekt spektaklu przykrywa, choć celowo, tragedię, o której mówi Kasandra. Ten zabieg zdecydowanie nie pozwala wystarczająco wybrzmieć tematowi wykorzystywania seksualnego kobiet.

fot. Teatr Narodowy / Karolina Jóźwiak

W kreacji świata przedstawionego i klimatu spektaklu istotne są również scenografia, kostiumy i światło. Przy tak obszernej historii na szczęście z tymi elementami nie przesadzono. Hotel, w którym znajdują się bohaterowie, jest wielofunkcyjny. Julia Furdyna i Zofia Tomalska, które odpowiadały za wyżej wymienione kwestie, stworzyły przestrzeń dla każdej postaci. Myślę, iż można było czasem pokusić się o większą liczbę rekwizytów i elementów scenografii, które te przestrzenie bardziej by uwiarygodniły. Niemniej spowity w pomarańczowej kolorystyce Agent Cooper i niebiesko-śnieżne światło w scenach z Rebekką i Padawanką to tylko przykłady wyraźnych rozróżnień miejsc akcji. Wiarygodność i klimat budują także stroje, które są wzorowo przemyślane. To wszystko dopełnia dramaturgiczny i przewrotny obraz rozważań nad feminizmem.

Spektakl Mężczyźni objaśniają mi świat to historia opowiedziana spójnie, przemyślanie i równocześnie pociągająco. Słodko-gorzka wizja dzisiejszego społeczeństwa niesie ogrom refleksji, ale również wsparcia dla kobiet. To głos, który szanuje obie płcie i szuka porozumienia między nimi. Klaudia Gębska realizuje scenariusz Mariusza Gołosza w sposób odważny i konstruktywny, wskazując na istotę, jak i problemy feminizmu. Aktorstwo w spektaklu jest fenomenalne, a Gębska wykonuje mistrzowską robotę w budowaniu relacji między postaciami. Absurdalny humor i ironia uwydatniają dramat ich losów w Aspen. I to samo można powiedzieć o całym otoczeniu bohaterów.

Choć zdarzają się tu drobne mankamenty, jest to historia warta uwagi. Na spektakl Mężczyźni objaśniają mi świat naprawdę warto wybrać się do Teatru Narodowego w Warszawie. To istotny głos, którego powinny wysłuchać kobiety, ale również mężczyźni.


fot. główna: Teatr Narodowy / Karolina Jóźwiak

Idź do oryginalnego materiału