Metro – 365 widoków na przyszłość – recenzja albumu. Nie mogło być lepiej

popkulturowcy.pl 1 dzień temu

Metro to zespół, który jeszcze nie zawiódł mnie żadną premierą. Ich poprzednie EP-ki, zwłaszcza Stella, były jednymi z moich ulubionych odkryć tego roku. Ich pierwszy pełny album miał więc bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę. Mogę jednak powiedzieć, iż 365 widoków na przyszłość dostarczyło dokładnie tego, czego oczekiwałam i wiele więcej.

Bardzo długo wyczekiwałam tej premiery. Już od pierwszych zapowiedzi nowego albumu oraz trasy koncertowej o tej samej nazwie wiedziałam, iż będzie to coś dobrego. Kilka singli mogliśmy zresztą usłyszeć na długo przed zapowiedzią płyty. Jednym z nich było Nic nie płonie, które idealnie zapowiedziało klimat całego albumu. Nie odbiega on znacząco od pozostałych wydawnictw zespołu. Mówimy tutaj o szeroko pojętej muzyce alternatywnej z lekkim naciskiem na rock. Nic nie płonie gwałtownie zdobyło popularność, zwłaszcza w radiowej Trójce. Metro ma w sobie coś przyciągającego. Każdy ich utwór zawiera cząstkę, która zakleszcza się w głowie słuchacza. Nic nie płonie wraca do mnie co jakiś czas już od pierwszego odsłuchu. Zdarza mi się podświadomie nucić melodię tej piosenki. To tylko potwierdza, jak niezapomnianą formułę stworzył zespół.

Nie można jednak pominąć tytułowej piosenki, która zasługuje na ogromny rozgłos. 365 widoków na przyszłość również usłyszałam przed premierą albumu. Podczas wakacyjnego koncertu zespołu w Ostródzie, muzycy zagrali właśnie ten utwór oraz Nie pierwszy raz. Przyznam, iż byłam wniebowzięta, słysząc obie piosenki. To jednak tytułowy kawałek zrobił na mnie większe wrażenie. Doświadczenie to na długo zapadło mi w pamięć również dzięki prezencji Aleksandra Zajdela i Mateusza Kwietniewskiego. Obaj świetnie bawili się na scenie, a oglądanie ich występu było prawdziwą przyjemnością. 365 widoków na przyszłość ma niesamowicie chwytliwy refren. Twórczość zespołu często zapada w pamięć, ale tutaj wyróżnia się wyjątkowo mocno. Za każdym razem trudno powstrzymać się od nucenia głównej linii melodycznej.

Jeśli chodzi o podkład muzyczny, nie mogę pominąć mistrzowskiego wykorzystania gitary elektrycznej przez Mikołaja Ilnickiego i Aleksandra Zajdela we wszystkich utworach na 365 widoków na przyszłość. Podkłady muzyczne na albumie są magnetyczne. Chce się ich słuchać w kółko, bez końca. Szczególnie zapada w pamięć ścieżka dźwiękowa w Spacerze po szkle. Na pochwałę zasługuje również gitarowy riff kończący cały album, czyli Półmroki.

Półmroki to jedyna piosenka, która wyraźnie wyróżnia się charakterem na tle pozostałych. Reszta utworów stawia na energiczne gitary i perkusję, natomiast Półmroki spowalniają szybsze tempo albumu. W tym przypadku metro postawili na pianino, co świetnie łączy się z typowym dla kapeli tekstem. Charakteryzuje go niekończąca się tęsknota i motywy miłości. To rodzaj utworu, z którym łatwo się utożsamić. Nie jest to zresztą rzadki motyw w muzyce. Metro tworzy jednak teksty, które pozwalają nam lepiej wyobrazić sobie opisywane uczucia. Zespół wyróżnia starannie budowana estetyka, która idealnie oddaje emocje autora. W słowach często słychać też samotność, mimo ciągłego otoczenia ludźmi. Przykładem może być Pilot/Zapałki:

Tam na górze bywa różnie
Ulic zgiełk, aż głowa puchnie
Przeciąg, ziąb, niedola
Tam się klnie i z wolna kona
Trąbki, werble, waltorniści
Kto jest gość, zwycięża wyścig
Tam próbować
Znaczy mniej

Jest coś, co zawsze przyciąga mnie do tekstów metro. Być może chodzi o łatwość, z jaką kapela opisuje trudne sytuacje. A może to po prostu sposób, w jaki śpiewa je wokalista zespołu, Aleksander Zajdel. Widziałam metro na żywo i muszę przyznać, iż bardzo spodobał mi się sposób, w jaki Zajdel wczuwa się w tekst. Jego wykon przypomina mi poezję. Na żywo widać też emocje, które wszyscy członkowie zespołu wkładają w każdą nutę. Z tego powodu jeszcze bardziej nie mogę doczekać się koncertu w ramach trasy 365 widoków na przyszłość, na który wybieram się w grudniu.

fot. Rock House Entertainment

Debiutancki album metro, 365 widoków na przyszłość, musiał stawić czoła bardzo wysokim oczekiwaniom, które wystąpiły u mnie po przesłuchaniu wcześniejszych piosenek zespołu. Ostatecznie płyta okazała się jeszcze lepsza, niż zakładałam. Od niesamowicie chwytliwych linii melodycznych po świetne, typowe dla metro teksty – nie mogłam wyobrazić sobie lepszego debiutu. Teraz czekam, aż usłyszę te piosenki na żywo.


fot. główna: fot. Rock House Entertainment

Idź do oryginalnego materiału