Z czasem trochę bardziej przekonuję się do muzyki Petera "Pałeczki" Steela i zespołu. Bloody Kisses do połowy długości wciąga i zabiera uwagę bardzo, interesujące i długie kompozycje i wszystko fajnie płynie, plus jest to zróżnicowanie i element zaskoczenia, mega spoko wychodzi wjazd na żywsze tempo po dwóch pierwszych numerach. Druga połowa się trochę ciągnie, ale może jeszcze kiedyś to się lepiej ułoży.
Statystyki: autor: blue_calx — 23 min. temu