Metalownia • Re: Mastodon

brutalland.pl 6 godzin temu
No i jest. Nowy Mastodon, pierwszy bez Brenta. Trudno nie zauważyć jego braku — przez lata był jednym z muzyków definiujących brzmienie zespołu. Ale po kilku odsłuchach ważniejsze staje się to, co obecny skład faktycznie nagrał. A nagrał płytę cholernie mocną. Już „Barbarians Blood” pokazuje, iż nie będzie zachowawczo. Ciężkie riffy, zmiany tempa, chaos i perkusja Dailora pracująca na najwyższych obrotach. Jest trochę dzikości z czasów „Leviathan”, ale też późniejsze progresywne kombinowanie. Nick Johnston nie próbuje być nowym Hindsem, dzięki czemu jego obecność wypada naturalnie. Końcówka albumu jest kapitalna. „The Vanishing” z Geezerem Butlerem i Joe’em Duplantierem oraz prawie ośmiominutowe „The Three Fates” z Neilem Fallonem pokazują, iż Mastodon przez cały czas potrafi budować rozbudowane, ciężkie i pełne zmian kompozycje.
To nie jest płyta do zamknięcia po jednym odsłuchu. W aranżacjach ukryto sporo drobiazgów, które wychodzą dopiero później. Najważniejsze jednak, iż nie słychać zespołu jadącego na autopilocie. Po utracie jednego z muzyków definiujących brzmienie łatwo byłoby nagrać bezpieczny album. Tymczasem „Marrow Deep” ma energię, ciężar, progresję i własne pomysły.
Brenta nie da się zastąpić i chyba dobrze, iż choćby nie próbują. Za to można po jego odejściu znaleźć dla zespołu nowe miejsce. Po „Marrow Deep” mam wrażenie, iż właśnie zaczęli je znajdować. Bardzo dobra płyta. I co najważniejsze, wciąż bardzo dobry Mastodon.


iframe

Statystyki: autor: Szajtan — 12 min. temu


Idź do oryginalnego materiału