Nowe LoG to kawał solidnego grania.
„Into Oblivion” to ich najlepszy materiał od lat – konkretnie od czasów
„VII: Sturm und Drang”. Gdyby pominąć tamten krążek z dyskografii LoG, nowa płyta poziomem nawiązuje bezpośrednio do
„Sacrament” czy choćby
„Ashes Of The Wake”. Największym atutem albumu jest jego spójność - tym razem odpuścili sobie zapychacze i mielizny, które zdarzały im się na ostatnich kilku krążkach. Brzmią nowocześnie, ale kompozycyjnie to powrót do stylu sprzed dwóch dekad.
Szkoda tylko, iż wizualnie jest tak słabo. Nowe logo przypomina pracę z generatora. Cała okładka sprawia wrażenie, jakby wygenerowała ją sztuczna inteligencja, a szkoda, bo wcześniej zespół dbał również o ten aspekt swojej twórczości.
iframe
Statystyki: autor: Szajtan — 5 min. temu