Latino w europejskiej wersji.
Poznaliśmy go najpierw za sprawą płyt duetu, który tworzył z Dirkiem Layersem pod szyldem Closer Music. Zadebiutowali w 2000 roku nagraniami dla Kompaktu, serwując zmysłowy minimal, który idealnie wpisał się w modę na rodzący się wtedy tech-house. Tak zabrzmiał też debiutancki album solowy album Matiasa Aguyao, opublikowany przez kolońską wytwórnię w 2005 roku. Choć trzy lata później wylansował klubowy hicior pod wszystko mówiącym tytułem „Minimal”, stanowił on pożegnanie chilijskiego producenta z tak pojmowaną muzyką taneczną.
Na wydanym w 2009 roku albumie „Ay Ay Ay” dostaliśmy już mocno nasycone latynoską egzotyką rytmy. Tym samym Aguayo stał się pionierem mody na tego rodzaju brzmienia, która opanowała w ostatnich latach Europę. Kontynuacją tych poszukiwań brzmieniowych stał się dla artysty krążek „Support Alien Invasion”, który w 2019 roku umieściła w swym katalogu słynna Crammed Discs. Mocno perkusyjna muzyka z tamtego wydawnictwa ustępuje teraz miejsca piosence na najnowszym krążku artysty.
Większość nagrań z „Anenoa” jest bowiem śpiewana lub melodeklamowana. Słychać tu głos nie tylko samego Aguyao, ale również kompletnie u nas nieznanych wokalistów i raperów z Ameryki Południowej. „Sentimientos Encontraos” przypomina zabawne rymowanki chilijskiego producenta z okresu współpracy z Kompaktem, w „¿No Ves?” słychać soulowy falset Javiera Meny, „La Heredera” wypełnia pomysłowy dialog pomiędzy Iarahei i Camille Mandoki, a „Agua Que Corre” zaskakuje zawadiackim rapem Girl Ultra.
Również pod względem stylistycznym „Anenoa” jest dosyć zróżnicowana. Tym razem Aguyao mruga okiem do lat 80., serwując typowy dla tamtych czasów wymodelowany na popową modłę electro-funk („Asuca, Rock, Roll” czy „La Heredera” w stylu Janet Jackson). Czasem dochodzą tu do głosu echa nowofalowej piosenki z tej samej dekady („Agua Que Corre”). Jest tu jednak też miejsce na wspomnienie zredukowanego micro-house’u o klikającym rytmie („The Beat”) w stylu pamiętnego „Minimalu”.
Ci, którzy zachwycili się perkusyjnymi nawałnicami z „Support Alien Invasion” mogą być zaskoczeni tym, iż Aguyao tak mocno ogranicza na swym nowym albumie wycieczki w stronę latynoskiej egzotyki o korzennym charakterze. Słychać je tu najmocniej w plemiennym „Cuando Ya No Esté De Moda”, ale też w wyciszonym i niemal balladowym „Anenoa Part 1 & 2”. Więcej choćby w niektórych nagraniach jazzu – choćby wysamplowane skądś swingowe dęciaki i pulsujący kontrabas („The Beat”).
Dwudziestoletnia działalność solowa Matiasa Aguyao przyzwyczaiła nas, iż jest to artysta, który lubi zaskakiwać. Tak jest i tym razem. „Anenoa” to jego najbardziej przystępny album, choć stworzony z całą plejadą latynoskich wokalistów i raperów, to jednak mocno europejski w swej piosenkowej formule. Tym razem zachciało mu się pośpiewać – i temu podporządkowane są wszystkie utwory w zestawie. Słucha się tego przyjemnie i kilka nagrań z płyty z powodzeniem mogłoby się pojawić w radiu. Może to więc i dobry ruch?
Platoon 2026
www.facebook.com/don.matias.aguayo












