Mateusz Półchłopek z TVN24 potwierdził swoje ćwierćdziennikarstwo

patrzymy.pl 9 godzin temu

W podbramkowych sytuacjach zawsze pojawiają się dwa magiczne słowa w ustach przedstawicieli dziennikarskiego zawodu, którego nazwa dawno straciła swoje pierwotne znaczenie: fejk i hejt. Jedno i drugie słowo to jednocześnie makaronizmy i projekcje, czyli przypisywanie innym osobom własnych negatywnych cech i działań. Dokładnie z takimi zjawiskami mamy do czynienia od wielu lat, a od kilku dni w konkretnej sprawie.

Mateusz Półchłopek z TVN24 dotąd był anonimowym reporterem, kojarzonym wyłącznie przez redakcję stacji, rodzinę i grono najbliższych znajomych. Wszystko zmieniło się po poniedziałkowej prowokacji, jaką Półchłopek przeprowadził podczas wspólnej konferencji prezydenta Węgier i Polski. O pytaniu reportera TVN24 i reakcji Prezydenta RP Karola Nawrockiego trąbią media w całej Polsce, co też jest smutnym wyznacznikiem jakości pracy dziennikarskiej. Coś, co najwyżej powinno być potraktowane jako incydent nadający się do komentarza na trzecich stronach gazet, stało się głównym tematem nie jednego, ale wielu dni. W takich warunkach zawsze dochodzi do ostrych strać pomiędzy wrogimi obozami kibicującymi politykom po lewej i prawej sceny politycznej. Gdy sięgasz po kij, którym chcesz przyłożyć przeciwnikowi, to musisz się liczyć, iż otrzymasz adekwatną odpowiedź.

Mateusz Półchłopek najpierw sięgnął po kij, potem kijem oberwał i na końcu wypowiedział dwa magiczne słówka: hejt i fejk. W reakcji na jego wyczyn i przede wszystkim całą listę laudacji ze strony koleżeństwa spod szyldu TVN24, gdzie „wysokie standardy dziennikarskie”, przeplatały się z „dziennikarską odwagą”, konkurencja medialno-polityczna sięgnęła po ciężką amunicję.

Mateuszu @M_Polchlopek, tak szczerze, bo jakość nagrań jest słaba i minęło 10 lat.

To ty w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie grzebałeś w fajansie, jak TVN24 nagrano w trakcie podrzucania butelek po piwie, by oczernić policjantów?https://t.co/1PNDdnIDRf https://t.co/4F4yZFzTvV

— Marcin Dobski (@szachmad) March 25, 2026

Nagranie przypomniane przez Marcina Dobskiego nie jest fejkiem i co więcej pochodzi z 2016 roku, a wtedy sztuczna inteligencja jeszcze leżała w pieluchach. Mało tego, film został nagrany przez funkcjonariuszy Policji, co zostało oficjalnie potwierdzone i przez Policję i przez TVN24. Mimo autentyczności filmu rzeczywiście nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy na tym nagraniu jednym z kloszardów grzebiących w śmietniku jest Mateusz Półchłopek. Rozstrzygnąć mógłby to sam zainteresowany i taką próbę podjął.

Myślałem, iż rozumiem, czym jest zmasowany hejt, ale kiedy dotyka bezpośrednio, okazuje się to zupełnie innym doświadczeniem. Dzisiaj kolejne kłamstwa – tym razem atak kłamliwym wobec TVN24 nagraniem sprzed 10 lat z Częstochowy. Oświadczam, iż nie ma mnie na tym nagraniu. Nie…

— Mateusz Półchłopek (@M_Polchlopek) March 26, 2026

Czy to oświadczenie wsparte „hejtem” i „fejkiem”, kończy temat? Niezupełnie, za to w całości potwierdza surową ocenę szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego, który nazwał Mateusza Półchłopka „ćwierćdziennikarzem”. jeżeli komuś zarzucasz „fejka” i „hejt”, by za chwilę, w dodatku we własnej sprawie napisać kompletną bzdurę, to posługujesz się projekcją i z pewnością nie jesteś „całym dziennikarzem”. Światowe Dni Młodzieży w 2016 roku odbyły się w Krakowie i tak się składa, iż jest to rodzinne miasto Mateusza Półchłopka. Takie przekłamanie w oświadczeniu dotyczącym rzekomych kłamstw innych dziennikarzy precyzyjnie podsumowuje warsztat dziennikarski i samego dziennikarza. Być może Mateusza Półchłopka na historycznym nagraniu nie ma, ale na pewno dowodem na to nie jest jego kompromitujące oświadczenie.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału