Maryla Rodowicz zamknęła czwarty wieczór Top of the Top Sopot Festival i znów zrobiła to po swojemu. Stylizacja Maryli Rodowicz połączyła czarny gorset, neonowo-różowy tren oraz kozaki na kilkunastocentymetrowej platformie. Opera Leśna wstała z miejsc.
Finałowy koncert czterodniowego muzycznego święta organizowanego przez TVN odbył się w czwartek 27 sierpnia na scenie sopockiej Opery Leśnej i zamknął tegoroczną edycję imprezy. Ostatni wieczór należał do niej.
Osiemdziesięcioletnia wokalistka podjechała pod Operę Leśną wiśniowym Porsche 911 Carrera GTS Cabriolet z otwartym dachem. Jak informuje Pudelek, ceny takiego modelu sięgają niemal miliona złotych. Auto natychmiast otoczył tłum fotoreporterów, dziennikarzy i zachwyconych przechodniów. Do tego czerwona mini oraz stylowe okulary. Wejście jak z filmu.
Stylizacja Maryli Rodowicz zdominowała finał w Sopocie
Na scenie artystka postawiła na eklektyczny miks, w którym pop-art spotkał się z punkiem i scenicznym blichtrem. Czarny, strukturalny gorset mocno akcentował talię i został włożony na białą bluzkę z odsłoniętymi ramionami, a towarzyszyły mu błyszczące, turkusowe rękawy z cekinowej siatki oraz jasnoróżowe rękawiczki bez palców.
Największą uwagę zwracała krótka spódnica oblepiona kolorowymi breloczkami, przypinkami, literkami, gwiazdkami i puszystymi pomponami. Spod niej spływał neonowo-różowy tren z tiulowych falban, powiewający przy każdym ruchu wokalistki. Całość zamykały ciężkie, czarne kozaki ze srebrnymi gwiazdami na monstrualnej platformie. Trudno było patrzeć gdziekolwiek indziej.
To nie pierwsza taka stylizacja w jej wykonaniu. Artystka od lat traktuje scenę jak wybieg i konsekwentnie omija wszystko, co bezpieczne. Zanim zdobyła sławę, myła okna i pracowała w inwentaryzacji. Dziś stylizacja Maryli Rodowicz bywa osobnym tematem każdego festiwalu.
Sopocki finał należał do duetów z młodszym pokoleniem
Na scenę wokalistka nie wyszła sama. Zaśpiewała z Krzysztofem Zalewskim, a chwilę później sięgnęła z Natalią Szroeder po Gaj. Z Igorem Herbutem wykonała Wariatkę tańczy i wtedy publiczność zaczęła skandować jej imię, a chwilę później w duecie z Zalią zaśpiewała Małgośkę i tańczyła razem z nią na scenie.
Młodsze pokolenie reprezentowała również Young Leosia, z którą powstał wspólny Sing sing. Wieczór zamknął Niech żyje bal, zaśpiewany razem z Igorem Herbutem, Błażejem Królem i Misią Furtak. Jak relacjonuje TVN, widownia wstała i śpiewała razem z artystami. Ciarki przeszły wszystkim.
Ze sceny artystka mówiła o miłości do Sopotu, tamtejszej publiczności oraz do Krzysztofa Zalewskiego. Żartowała też, iż sama zaprosiła sobie taką konkurencję jak Natalia Szroeder.
Maryla Rodowicz, fot. AkpaMaryla Rodowicz śpiewa w Operze Leśnej od 1969 roku
Wokalistka urodziła się 8 grudnia 1945 roku w Zielonej Górze. W sopockiej Operze Leśnej zadebiutowała w sierpniu 1969 roku, na dziewiątym Międzynarodowym Festiwalu Piosenki, gdzie zaśpiewała Mówiły mu. Przed tegorocznym występem mówiła w rozmowie z TVN24, iż to jej dwudziesty trzeci festiwal w tym mieście. Zapowiadała sześć dynamicznych piosenek. Słowa dotrzymała.
Przypomnijmy, iż tegoroczny Top of the Top Sopot Festival trwał od 24 do 27 sierpnia. Wcześniejsze wieczory przyniosły koncert poświęcony Stanisławowi Soyce, walkę o Bursztynowego Słowika oraz widowisko rozpisane na cztery akty. Finał zamknął całość.
Ostatnie miesiące nie były dla niej wolne od zamieszania. W czerwcu przepraszała za przejęzyczenie ze sceny w Bielsku-Białej, gdy pomyliła nazwiska dwóch tenisistek. Sopocki wieczór był już wyłącznie o muzyce i o tym stroju. Tym razem obyło się bez wpadki.
fot. Akpa











