MARVEL Tōkon: Fighting Souls – recenzja gry. Marvel Kombat

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Studio Arc System Works nie próbowało po prostu powtórzyć formuły znanej z innych bijatyk Marvela. Zamiast tego stworzyło własną, efektowną interpretację superbohaterskich pojedynków, łącząc charakterystyczny styl z ogromnym komiksowym uniwersum. Otrzymujemy więc dynamiczne starcia drużynowe, widowiskowe kombinacje i czteroosobowe zespoły, w których każdy bohater może odegrać istotną rolę. Choć nie wszystkie rozwiązania okazują się równie udane, Marvel Tōkon: Fighting Souls pokazuje, iż z dobrze znanych postaci można jeszcze wycisnąć sporo świeżości.

Tryb fabularny podzielono na pięć epizodów, z których każdy koncentruje się na innej drużynie bohaterów. Kolejne historie przedstawiają wydarzenia z odmiennej perspektywy, pozwalając lepiej poznać członków poszczególnych zespołów oraz ich wzajemne relacje. Całość podano w formie komiksowych kadrów uzupełnianych animowanymi scenami i głosami aktorów. Za scenariusze odpowiada znany fanom komiksowych powieści Kieron Gillen, dzięki czemu nie brakuje charakterystycznych dla Marvela dialogów i humoru. To interesujący sposób na przedstawienie historii w bijatyce, szczególnie dla fanów komiksowego uniwersum.

kadr z gry

Problemem okazuje się być tutaj przede wszystkim powtarzalność. Kolejne historie korzystają z bardzo podobnego schematu, przez co po ukończeniu pierwszych epizodów kolejne nie przynoszą już większego zaskoczenia. Nie pomaga również fakt, iż same starcia są zwykle proste i nie wykorzystują w pełni możliwości systemu walki. Tryb fabularny spełnia więc swoją podstawową funkcję i pozwala spędzić kilka godzin z poszczególnymi bohaterami, ale trudno uznać go za szczególnie mocny element całej produkcji.

Oprawa wizualna to jeden z najmocniejszych elementów gry. Twórcy wykorzystali charakterystyczny dla swoich produkcji styl anime, dobrze pasujący do komiksowych bohaterów Marvela. Postacie są szczegółowe, animacje płynne, a kolejne ataki zostały uzupełnione efektownymi eksplozjami i rozbłyskami. Moim zdaniem jednak całość nie zawsze jest przy tym czytelna, co ma duże znaczenie podczas szybkich i często bardzo chaotycznych starć. Ponadto nie każdemu przypadną do gustu niektóre projekty bohaterów, choć trudno tu odmówić całości spójności i charakteru.

Zobacz również: Hariti – recenzja gry. Pobawmy się w chowanego

kadr z gry

Muzyka wypada nieco bardziej zachowawczo. Poszczególni bohaterowie otrzymali własne motywy, które dobrze podkreślają ich charakter i tempo kolejnych pojedynków. Utwory są energiczne i dobrze sprawdzają się podczas walk, choć zwykle nie zapadają w pamięć na dłużej. Bardzo trudno jest uznać ścieżkę dźwiękową za równie wyróżniającą się część produkcji co oprawa wizualna. Strasznie doskwiera również brak rodzimego dubbingu, co z całą pewnością byłoby sporą zaletą.

Największą zmianą względem klasycznych bijatyk jest system drużynowy 4 na 4. W walce kontrolujemy jednego bohatera, natomiast pozostali mogą pojawiać się jako asysty, pomagając w tworzeniu kombinacji i utrzymywaniu presji na przeciwniku. Całość opiera się na wspólnym pasku życia oraz kilku dodatkowych wskaźnikach, które pozwalają korzystać z mocniejszych ataków i stopniowo wprowadzać kolejnych członków drużyny. Pomysł jest interesujący, choć początkowo liczba dostępnych mechanik może być przytłaczająca. W czasie bardziej intensywnych starć łatwo stracić orientację w tym, co adekwatnie dzieje się na ekranie.

kadr z gry

Twórcy wyraźnie chcieli, aby do gry można było wejść bez większego przygotowania. Proste sterowanie i auto-combo pozwalają gwałtownie wykonywać efektowne akcje, ale rozwiązanie to ma również swoją ciemniejszą stronę. Automatyczne kombinacje są na tyle skuteczne, iż momentami trudno oprzeć się wrażeniu, iż gra zbyt mocno zachęca do korzystania z nich zamiast samodzielnego poznawania systemu. Bardziej zaawansowane mechaniki rzeczywiście dają dodatkowe możliwości, jednak ich opanowanie wymaga już sporo czasu. W efekcie gra jest łatwa do rozpoczęcia, ale niekoniecznie równie satysfakcjonująca na kolejnych etapach nauki. System walki ma więc kilka ciekawych pomysłów, ale nie wszystkie rozwiązania przekonują w praktyce.

Marvel Tōkon: Fighting Souls to produkcja, która ma kilka naprawdę udanych elementów, ale jednocześnie pozostawia pewien niedosyt. Arc System Works dobrze poradziło sobie z przeniesieniem bohaterów Marvela do charakterystycznego dla siebie stylu. Drużynowy system walki 4 na 4 daje podstawy do ciekawych starć. Problem w tym, iż nie wszystkie mechaniki są równie dobrze przemyślane, a stosunkowo skromna zawartość sprawia, iż po pewnym czasie może pojawić się poczucie powtarzalności. Tryb fabularny również trudno uznać za szczególnie rozbudowany, dlatego osoby szukające przede wszystkim dużej gry dla jednego gracza mogą poczuć się rozczarowane. Gra najlepiej sprawdza się więc jako efektowna bijatyka do krótszych, regularnych sesji, choć do miana obowiązkowej pozycji dla fanów Marvela i gatunku trochę jej brakuje.


Fot. główna: materiały promocyjne
Idź do oryginalnego materiału