Stęskniliście się za Montaną? jeżeli tak, to mamy dla was dobrą wiadomość – „Marshals” wraca z 2. sezonem i jest to powrót bez rewolucji. jeżeli więc zdążyliście polubić spin-off „Yellowstone” już w 1. sezonie, dalej będziecie zadowoleni.
Serial „Marshals: historia z Yellowstone„, który swoją premierę miał w marcu tego roku, dzięki dziedzictwu „Yellowstone” gwałtownie stał się jednym z największych hitów amerykańskiej telewizji. A iż jest to serial emitowany w telewizji ogólnodostępnej, konkretnie na CBS, nie w streamingu (choć w Polsce dostępny jest na platformie SkyShowtime), to po finale w maju przyszła pora na nową porcję odcinków już jesienią. Tym samym spełnia się tutaj sen wszystkich tych, którzy tęsknią za dawnym modelem dystrybucji seriali i krótszymi przerwami między sezonami. Ale czy warto było tęsknić też za samym serialem?
Marshals sezon 2 – nowe odcinki są wypakowane akcją
Jeśli nie pamiętacie, to przypomnijmy – 1. sezon „Marshals” zakończył się kilkoma cliffhangerami. Tate (Brecken Merrill) został wzięty za zakładnika, a Belle (Arielle Kebbel) i Cal (Logan Marshall-Green) wpadli w zastawioną na nich zasadzkę. W tym samym czasie niczego nieświadomy Kayce (Luke Grimes) spędza romantyczne chwile, które jednak bardzo gwałtownie zamienią się w koszmar. W otwarciu nowego sezonu twórcy „Marshals” nie bawią się bowiem w żadne półśrodki i od razu wrzucają widzów w sam środek akcji. Premiera jest nią wypakowana niemal od początku do końca i choć nie wszystko ma tu zawsze sens (jakim cudem Cal i Belle w ogóle uszli z życiem?), to nie mamy zbyt wiele czasu, by się nad tym zastanawiać.
„Marshals” (Fot. CBS)Kolejne odcinki – w sumie widziałem trzy z zaplanowanych na ten sezon dwudziestu, co oznacza, iż sezon potrwa aż do maja – oczywiście trochę zwalniają tempo, ale wciąż dzieje się w nich sporo. Serial nie zmienił dotychczasowej formuły i pozostaje proceduralem, który co tydzień poświęca także kilka minut na wątki, które będą ciągnąć się przez cały sezon lub przynajmniej jego znaczną część. Widać wyraźnie, iż jednym z najważniejszych motywów tego sezonu będzie relacja ojca z synem – Tate jak na swój wiek przeszedł już bowiem wyjątkowo dużo, wręcz karykaturalnie dużo, a Kayce zdaje się być przerażony tym, iż nie jest w stanie uchronić go przed przemocą jak cień podążającą za Duttonami.
Marshals sezon 2 – nowe wątki w kontynuacji serialu
Wciąż mam jednak spory problem z tym wątkiem, tak jak zresztą z całym spin-offem „Yellowstone”, bo ten przekreśla wszystko, co oryginał zrobił z postacią Kayce’a. Śmierć i przemoc nie opuszczają tego bohatera, bo ten przecież świadomie postanowił się w niej na nowo ubabrać, choć wcześniej planował chronić swoją rodzinę. Tym samym bohater, którego znamy od lat, nie bardzo przypomina już samego siebie. Chciałbym, żeby jego decyzje zostały umotywowane w jakiś lepszy sposób, bo w tej chwili Kayce nie widzi, iż klucz do rozwiązania większości swoich problemów znajduje się w jego dłoni.
„Marshals” (Fot. CBS)No ale „Marshals” to amerykańskie network TV w pełnej krasie, nie liczcie więc na pogłębiony rys psychologiczny bohaterów, choćby jeżeli twórcy starają się każdemu z nich dodać osobiste wątki i sprawić, by byli kimś więcej niż wyłącznie stróżami prawa. Pod tym względem jest to z pewnością poprawa w porównaniu do poprzedniego sezonu, nie zmienia to jednak faktu, iż jest to kwiatek do kożucha i każdy z tych wątków – choć z pewnością mogą okazać się istotne – wciąż bardziej przypomina wypełniacz fabuły niż pełnoprawną historię.
Rodzinna klątwa bezustannie nawiedzająca Duttonów, traumy, choroby, tlące się romanse – to wszystko jest bowiem tylko dodatkiem do tego, czym tak naprawdę jest ta produkcja – akcyjniakiem w wyjątkowo pięknej lokalizacji. Już „Yellowstone” udowodniło, iż jesteśmy w stanie wiele serialowi wybaczyć, jeżeli odpowiednio często będzie mogli oglądać górskie krajobrazy Montany. Przecież gdy Kayce rusza na koniu w pościg za uciekającym samochodem, wszyscy marzymy wtedy, by zostać współczesnymi kowbojami i choć przez chwilę poczuć się, jak na Dzikim Zachodzie.
Marshals sezon 2 wciąż zachwyca krajobrazem Montany
Bo choć Montana wydaje się w „Marshals” najbardziej niebezpiecznym miejscem na ziemi, to naprawdę trudno jest jej nie pokochać. Pal licho, iż w tym stanie liczącym sobie mniej mieszkańców niż Warszawa co chwilę ktoś ginie od kul – ten serial wręcz wzywa do tego, by rzucić wszystko i wyjechać na amerykańską prowincję, jak niebezpieczna by nie była. Być może zasadnym byłoby pytanie, jak długo jeszcze „Marshals” będzie w stanie maskować swoje wady krajobrazami – prędzej czy później (zapewne później) to też nam się znudzi.
„Marshals” (Fot. CBS)2. sezon „Marshals” nie przynosi żadnej rewolucji, co najwyżej drobne poprawki i raczej nie wydaje się, by jakakolwiek rewolucja mogła tu mieć w przyszłości miejsce. Jednego złego gościa, który na końcu zawsze zarobi kulkę, zastąpi inny gość, a bohaterowie serialu ze wszystkich tarapatów wyjdą cali i zdrowi, i tak to się będzie kręcić. Mimo tego trzeba przyznać, iż twórcom udaje się dobrze budować emocje podczas widowiskowych sekwencji akcji – wszystkie pościgi i strzelaniny wciąż wyglądają tu naprawdę dobrze, wielbiciele produkcji o twardzielach i dla twardzieli powinni być zadowoleni.
Nie mam żadnych wątpliwości, iż „Marshals”, mimo wszystkich swoich wad, przez cały czas będzie wielkim hitem. Marka „Yellowstone”, choć mam wrażenie, iż w ostatnim czasie nieco wyblakła, wciąż działa na widzów jak magnes. Na dodatek to serial, których też potrzebujemy – dostarczający niezobowiązującą, ale bardzo atrakcyjnie opakowaną rozrywkę, przynoszącą nam co tydzień sporo frajdy, mimo wszystkich swoich wad. Dlatego też z pewnością będę „Marshals” oglądał przez cały czas i w sumie nie mam potrzeby, by ten serial jakkolwiek się zmieniał.

















