A jednak już na fali „odwilży” 1956 r. Polacy mogli się całkiem sporo dowiedzieć o Marilyn… z prasy, choćby z „Przekroju” czy „Filmu”. Od początku lat 60. każdy kolejny film, w którym występowała, był też recenzowany w POLITYCE, czym zajmował się regularnie najbardziej złośliwy prześmiewca rodzimej krytyki filmowej Zygmunt Kałużyński. W recenzji z „Pół żartem, pół serio” ogłosił, iż „Marilyn jest istotnie imponująca. Jest to blondyna tęga i biuściasta, zawsze w obcisłych sukniach, o naiwnie-głupim spojrzeniu, które stanowi kontrast z jej prowokacyjnym wyglądem (…).
Marilyn Monroe, bogini z sąsiedztwa. Była manifestem nowych czasów, jej mit przez cały czas żyje | Bogini z sąsiedztwa
Zdjęcie: Bettmann Archive / Getty Images
Sto lat temu urodziła się Marilyn Monroe, ikona popkultury, aktorka, która w Polsce przez lata była symbolem niekoniecznie dzięki swoim rolom.
Co młodsi polscy kinomani mogą być zaskoczeni informacją, iż w drugiej połowie lat 50., kiedy „platynowa blondynka” stała się najjaśniej świecącą gwiazdą Hollywood, filmów z jej udziałem w polskich kinach adekwatnie nie było. Katarzyna Czajka-Kominiarczuk w wydanej właśnie biografii aktorki „Marilyn Monroe. Wszystkie twarze bogini” opisuje trudną dziś do zrozumienia sytuację, w której słynne komedie z Marilyn – jak „Słomiany wdowiec” czy „Książę i aktoreczka” – znalazły się w polskich kinach kilka dobrych lat po amerykańskich premierach, a „Przystanek autobusowy” czy „Rzeka bez powrotu” dopiero w 1968 r. „Stosunkowo najszybciej – czytamy – na polskie ekrany trafił ostatni film Marilyn, obraz »Skłóceni z życiem« pojawił się w kinach w 1962 roku, czyli ledwie rok po premierze. Niektóre, [np.] »Jak poślubić milionera«, nie doczekały się dystrybucji w kinach. Z dwudziestu dziewięciu filmów, w których zagrała Marilyn Monroe, w polskich kinach można było zobaczyć tylko osiem”. Teraz zainteresowani znajdą te filmy na platformach streamingowych albo w repertuarze okolicznościowych pokazów.















