Mama i siostra męża na pierwszym miejscu

polregion.pl 3 tygodni temu

Mój mąż ma mamę i siostrę na pierwszym miejscu tak to już od zawsze wyglądało.
Lidia, przestań już udawać nieszczęśliwą, usiądźmy spokojnie i przedyskutujmy wszystko.

Cokolwiek wymyślisz, zapewniam cię, nic poważnego się nie stało. Nie jesteśmy przecież pięciolatkami, żeby

Głos męża zza drzwi pokoju dziecięcego sprawił, iż Lidia i nasz dziesięcioletni syn Szymek spojrzeli na siebie i jednocześnie skinęli głowami.

Wiesz, nienawidzę go za to, iż zawsze tak wszystko przekręca, iż wydaje się, iż przecież nie ma sensu się martwić.

I tak po prostu się obrażamy nieświadomie te słowa wypowiedział chłopiec, dosłownie myśląc Lidzi.

Lidia skinęła mu głową, usiadła wygodniej na kanapie i wcisnęła słuchawki, żeby nie słyszeć łagodnego, ale jednocześnie napastliwego tonu zza drzwi.

A to właśnie ten ton kiedyś sprawił, iż zakochała się w Wojtku. Wydawało jej się, iż mężczyzna potrafi rozwiązać każdy konflikt dyplomatycznie.

Jednak nikt nie przewidział, iż w jego rozumieniu dyplomacji będzie manipulowanie i wyciąganie własnych korzyści, a drugą stronę przedstawianie jako histerię, głupkę czy niedojrzałą osobę taką, którą trzeba lekko przytłumić.

Jeżeli Lidia znosiła takie figle ze względu na wspólne dziecko, to nie zamierzała tolerować takiego traktowania własnego syna.

Ostatnie urodziny pokazały, iż Wojtek nie ceni choćby własnego dziecka.

Można było zignorować Lidię na rzecz mamy i siostry, tłumacząc to zobowiązaniami rodzinnymi, ale taką lekceważącą postawę wobec syna już nie dało się zaakceptować, choćby dla tak cierpliwej i pokornie nastawionej kobiety, jaką była Lidia.

Urodziny Szymka zaplanowali już miesiąc wcześniej. Zarezerwowali stolik w ulubionej restauracji przy Krakowskim Przedmieściu, która ma przytulny kącik zabaw, zaprosili trzech najlepszych kolegów chłopca wraz z ich rodzinami, ustalili menu i zamówili tort na specjalne zamówienie.

Co mogło pójść nie tak? W najgorszym wypadku któryś z gości mógł zachorować i nie przyjść było to nieprzyjemne, ale zrozumiałe, nie wywołałoby pretensji. W najgorszym scenariuszu zachorowałby solenizant, a wtedy stracilibyśmy część wpłaconych pieniędzy za rezerwację i tort, który prawdopodobnie oddalibyśmy gościom, żeby nie przepadł.

Szymek jest jednak zdrowy jak ryba, więc nie dał się zaskoczyć żadnemu wirusowi, a goście od rana potwierdzili, iż przyjadą punktualnie.

Jedynym, kto jeszcze nie był gotowy, był Wojtek. Kiedy cała rodzina ubierała się w eleganckie stroje, odebrał telefon od siostry i natychmiast zaczął się przebierać w nieodpowiednie ubrania.

No i co ty sobie wymyśliłeś? zapytała Lidia, a jej ton jasno zdradzał całą historię ich małżeństwa.

Wojtek miał w życiu trzy najważniejsze kobiety mamę, siostrę i Lidię w tej właśnie kolejności. Nie pierwszy raz Lidia widziała, jak mąż poświęca weekendy pomocy mamie w ogrodzie, wspólnym wyjściu na zakupy. Kiedy mama nie potrzebowała pomocy, wkraczała siostra, potrzebująca brata przy pracach domowych.

Kiedy Lidia po raz pierwszy poznała Wojtka, uznała jego troskliwość wobec rodziny i spełnianie każdej prośby za oznakę dobrego charakteru. Jak mężczyzna traktuje matkę, tak będzie się zachowywał wobec żony, myślała.

Okazało się, iż to nieprawda. Gdy mąż jeździł po całym mieście, zajmując się krewnymi, w ich własnym domu ciekną rury, skrzypią zawiasy i gromadzi się inna męska robotka, którą Lidia w końcu musiała zlecić fachowcom, po tym jak kolejny raz usłyszała obietnicę zrobię to jutro.

Wojtek w końcu odetchnął, kiedy zrozumiał, iż już nie będzie zasypywał go prośbami. Lidia przyzwyczaiła się, iż mężczyzny nie ma w pobliżu, a samotność stała się jej nową przyjemnością.

Ostatnio jednak Wojtek coraz częściej narzekał, iż żona stała się wobec niego chłodna i obojętna. Lidia już przyzwyczaiła się, iż nie ma go przy sobie, więc nie widziała potrzeby reagowania, kiedy pojawiał się na chwilę. Zamiast rozmawiać, wolała podwinąć szalik albo obejrzeć ulubiony serial to lepsze dla ducha niż małżeńskie pogaduszki.

Jednak gdy w dniu urodzin Szymka Wojtek postanowił wybrać się do siostry, Lidia nie wytrzymała. Szczególnie gdy Wojtek, z najczystszą miną, starał się wytłumaczyć, iż siostra potrzebuje pomocy przy przeprowadzce, a urodziny syna można odłożyć na inny dzień.

Lidia po raz pierwszy podniosła głos. Zawołała pełną mocą, iż ma tydzień, by zrozumieł swoje błędy i wymyślił, jak zrehabilitować się. Ten tydzień przeznaczyła na przemyślenia i przygotowanie się do ostatecznego kroku.

Rozwód był dla niej trudny i nie do przyjęcia na podświadomości. Gdyby była odważniejsza, mogła go anulować już po pierwszej nocy poślubnej, kiedy Wojtek spędzał całe rano przy telefonie z mamą, a ona czuła się samotna.

Lidia, siedząc sam w pociągu, nie powinna była czuć się tak pusta przy braku męża. Nie wybaczyła mu obrazy wobec syna. Po tygodniu, kiedy Wojtek spędził cały czas na próbach wyjaśnienia jej i Szymkowi, co tak naprawdę zrobić, Lidia z czystym sumieniem złożyła wniosek o rozwód i wypchnęła go z ich wspólnego mieszkania do domu jego ukochanej mamy.

Przez kolejne osiem lat prawie nie widywała byłego męża i kochającego ojca. Płacił alimenty, ale pojawiał się raz w roku na urodziny Szymka, nie zawsze w sam dzień. Chłopak gwałtownie przyzwyczaił się do jego nieobecności, nie czekał już na spotkania, a dopiero po osiemnastce znów pojawiło się w nim pragnienie kontaktu.

Wtedy Wojtek znalazł wiele pretensji do byłej żony.

Mogłaś wygładzić nasze różnice, wyjaśnić mu, iż oboje rodzice są ważni i iż powinien kochać ojca, nie tylko wymieniać słowa przy rzadkich spotkaniach wylał sobie w żyłach przy spotkaniu przed domem Lidii.

I gdzie ja mam iść? Miałeś osiem lat, by naprawić relacje, a sam tylko pogłębiałeś przepaść. Dlaczego mam teraz pełnić twoją rolę? Lidia, już nie taka posłuszna, odrzuciła go ostro.

Miałem inne sprawy niż wychowywanie dziecka, wiesz o tym. Mam jeszcze mamę i siostrę

Idź do nich, niech pomogą ci z Szymkiem, a mnie zostaw w spokoju odwróciła się i gwałtownie zamknęła drzwi przed jego nosem.

Wieczorem Szymek przyznał się matce:

Mamo, zamknąłem sprawę.

Jaka?

Ojciec zaprosił mnie na urodziny za tydzień, a ja miałem koncert z Julią. Znasz Julię, zawsze w firmie z niebieskimi warkoczami.

I co on?

Zrobił się obrażony, iż stawiam Julię wyżej niż ojca. Powiedziałem, iż można się spotkać później, po sesji, ale on nie przyjął tego.

Pamiętny jesteś, młodzieńcze.

Nie ma sprawy, pamięć w porządku, trochę złośliwy w potrzebnych momentach. Mamo, mam pytanie: po co go znosiłaś przez te dziesięć lat? Mogłaś od razu się rozwieść, nie byłoby tego wszystkiego.

Bo bo tak odrzuciła Lidia. Teraz wszystkie przyczyny, które trzymały ją w małżeństwie, wydawały się głupie i wymyślone.

Wtedy nie była jeszcze tak roztropna, a zaniedbanie męża wobec własnego syna zmusiło ją do przemyślenia małżeństwa. Bo mogłaby wciąż mieszkać z Wojtkiem, jego mamą i siostrą czwarta osoba w tej idealnej relacji. Brzmiło to fatalnie. Dzięki temu w końcu złożyła pozew o rozwód.

Idź do oryginalnego materiału