
Shain Rose
"Między miłością a nienawiścią"
Zapowiadało się na współpracę między dwojgiem wrogów, którzy zostali zmuszeni do tego by się względnie tolerować, a jednocześnie razem coś stworzyć. Niestety grubo się zawiodłam. Wspólna historia Clary i Dominica zaczyna się w dniu odczytania testamentu. Dominic ma odziedziczyć luksusowy kurort. Warunek jest jeden - w samym centrum będzie mieściła się cukiernia Clary. Nie byłoby nic w tym dziwnego, jednak wszelkie ustalenia dotyczące aranżacji tego słodkiego miejsca muszą zostać uzgodnione i zaakceptowane przez ich dwójkę. Wizje obojga znacznie się od siebie różnią.
Clara jest dziewczyną, która uwielbia kolory, jest nieco szalona, a przede wszystkim jej pasją jest pieczenie. Dominic chłodny, arogancki, mam wrażenie, iż uderzyła mu do mózgu "woda sodowa" - chyba kasa przyćmiła mu zdrowy rozsądek o kulturę. Z pewnością nie jest to typ bohatera romantycznego.
Spodziewałam się romansu powoli nabierającego tempa, jak to ma miejsce w książkach typu "enemies to lovers". Ale, żeby tak w pierwszych rozdziałach od razu przechodzić do rzeczy? I to w jakim stylu? Sceny erotyczne oparte są na zaspokojeniu typowej żądzy, nie mają nic wspólnego z miłością czy romantyzmem, a przecież o to w tym wszystkich chodzi. Odnoszę wrażenie, iż niektóre opisy mogłyby spokojnie posłużyć za scenariusz dla filmów dla dorosłych w wersji hard, a nie być materiałem na romans. Brak jest faktycznego wątku miłosnego, brak możliwości poczucia faktycznych uczuć i emocji bohaterów, jest czysta relacja fizyczna. Być może autorce o to chodziło.
Książkę czyta się lekko, typowa lektura na jeden wieczór. Spodziewałam się lepszej lektury, a dostałam zwykły pseudo romans oparty na zbliżeniach fizycznych, bez jakiejkolwiek relacji, emocji.





