Jest taka kobieta, z którą chodziłem do szkoły. Niech będzie, iż ma na imię Bronisława. Bronisława, swoją drogą, była istną prymuską i gwiazdą szkolnych korytarzy. Po ukończeniu liceum dostała się na prawo na Uniwersytet Warszawski. Potem jednak postanowiła zdobyć drugi kierunek i zapisała się na studia z zarządzania i handlu. Na tej drugiej uczelni poznała chłopaka, który niedługo potem został jej mężem. Dobrze zarabiał i wcale nie naciskał, żeby Bronisława podjęła pracę, więc mogła spokojnie dokończyć obie uczelnie.
Kiedy Bronisława skończyła drugi fakultet, nie szukała pracy; została w domu. Gdy znajomi pytali, czy zamierza coś robić zawodowo, odpowiadała, iż jest ogromnie zadowolona ze swojego życia. Mówiła, iż jej mąż ceni sobie czyste i przytulne mieszkanie, a ona nie byłaby w stanie tego zapewnić, gdyby pracowała. Mąż dawał jej pieniądze na wszystko, czego sobie zamarzyła od wizyt w spa po karnety do fitness clubu.
Tak sobie żyli. Od czasu do czasu, jak Bronisława opowiadała, jej mąż wspominał, iż chciałby mieć dziecko, ale ona nie miała ochoty choćby o tym rozmawiać. Zupełnie jej na tym nie zależało bardziej troszczyła się o swoją sylwetkę, zdrowie i wolny czas.
Małżeństwo przetrwało około dwanaście lat, potem zdecydowali się wziąć rozwód. Bronisława nie zdradza szczegółów, a ja nie będę się domyślać. Po rozstaniu mąż przestał ją utrzymywać.
Teraz Bronisława dostaje pieniądze od ojca, który wciąż pracuje. Ale te kwoty choćby nie dorównują temu, do czego się przyzwyczaiła; trudno jej utrzymać dotychczasowy styl życia. Ojciec powtarza, iż najlepiej by było, gdyby Bronisława w końcu poszła do pracy. W końcu jest dorosłą kobietą, ma trzydzieści pięć lat.
Zwróciła się do naszej klasy ze szkoły o pomoc w znalezieniu pracy. Jeden kolega ma własny sklep w centrum handlowym i zaproponował jej stanowisko ekspedientki. Bronisławie nie spodobała się ta opcja. Odpowiedziała, iż z dwoma dyplomami nie zamierza przekładać towaru na półkach.
Naprawdę zabawne. Nie ma żadnego doświadczenia zawodowego, bo studia skończyła dawno temu, a wymagania gigantyczne. Chciałaby od razu stanowisko kierownicze i wysoką pensję.
Co o tym myślicie? Jaką pracę można dostać, mając trzydzieści pięć lat i nigdy wcześniej nie pracując?









