Serial "The Pitt" powrócił z drugim sezonem! Na platformie HBO Max można już oglądać pierwszy odcinek nowej serii, kolejne będą ukazywały się co tydzień. Produkcja nie miała łatwego startu. Na kilka tygodni przed premierą twórcy z Noahem Wyle'em na czele zostali oskarżeni o plagiat. Wśród zarzutów znalazł się argument, iż serial miałby być zbyt podobny do "Ostrego dyżuru", którego zresztą Wyle był jedną z gwiazd. Zarzuty te w choćby najmniejszym stopniu nie były prawdą.Reklama
Bohaterowie serialu "The Pitt" to lekarze, pielęgniarki, rezydenci oraz stażyści Centrum Medycyny Traumatycznej w Pittsburghu. Główną postacią jest grany przez Wyle'a doktor Michael Robinavitch, który kieruje zmianą na SORze. Każdy odcinek przedstawia jedną godzinę z intensywnej, 15-godzinnej zmiany, wypełnionej różnorodnymi przypadkami medycznymi.
"The Pitt" wciąga widzów już od pierwszych odcinków, a historie poszczególnych postaci są na tyle angażujące, iż nie chce się przerywać seansu choćby na moment. Zwieńczeniem bardzo dobrego pierwszego sezonu był wypełniony po brzegi cliffhangerami finał.
Akcja drugiego sezonu będzie rozgrywać się podczas 4 lipca - amerykańskiego Dnia Niepodległości. Wydarzenia zobaczymy 10 miesięcy po finale pierwszej serii.
Taylor Dearden i Supriya Ganesh: kim są gwiazdy serialu "The Pitt"?
Dzięki "The Pitt" poznaliśmy kilka wschodzących gwiazd amerykańskiej telewizji. W centrum oczywiście znajduje się Noah Wyle w roli Robbiego, ale pod swoimi skrzydłami ma wielu lekarzy, rezydentów, stażystów. Wśród nich dr Melissa King, w którą wciela się Taylor Dearden oraz dr Samira Mohan grana przez Supriyę Ganesh. Przy okazji premiery porozmawialiśmy z aktorkami.
Taylor Dearden jest córką znanego aktora Bryana Cranstona - gwiazdy kultowego serialu "Breaking Bad", oraz aktorki Robin Gale Dearden. Co ciekawe, Taylor postanowiła używać nazwiska matki (Dearden), by uniknąć kojarzenia ze sławnym ojcem.
"Jest bardzo niezależna" - powiedział Bryan Cranston w wywiadzie dla GQ. "I bardzo świadomie nie chce, by było jakiekolwiek powiązanie lub choćby cień nepotyzmu" - dodał.
Swoją przygodę z aktorstwem rozpoczęła we wspomnianej produkcji, która na zawsze wpisała się w historię telewizji - "Breaking Bad". Wystąpiła tam gościnnie u boku swojego ojca w roli uczennicy w trzecim sezonie. W kolejnych latach rozwijała karierę w krótkich metrażach i serialach internetowych, m.in. w "101 Ways to Get Rejected" (2013–2014), gdzie nie tylko zagrała główną rolę McKenzie, ale także współtworzyła scenariusz.
W 2016 roku wcieliła się w błyskotliwą i niepokorną Ophelię Mayer w serialu MTV "Sweet/Vicious". Dwa lata później zdobyła uznanie krytyków rolą Chloe Lyman w drugim sezonie "American Vandal".
Z kolei Supriya Ganesh to amerykańska aktorka pochodzenia indyjskiego, która dopiero zaczyna karierę aktorską. Z pewnością w roli w "The Pitt" pomogła jej wiedza nabyta podczas studiów. Ganesh studiowała neurobiologię i gender studies na uniwersytecie w Kolumbii.
Supriya ma na swoim koncie udział w różnych filmach i serialach, ale to serial "The Pitt" przyniósł jej największą rozpoznawalność. Wcześniej mogliśmy ją oglądać w takich produkcjach jak: "Wszystko to chłam", "Uwaga, spoiler!" oraz "Pinball: The Man Who Saved the Game".
Taylor Dearden i Supriya Ganesh: gwiazdy "The Pitt" dla Interii
Justyna Miś, Interia: Czy możecie opowiedzieć o rozwoju swoich postaci w drugim sezonie? Widziałam pierwsze cztery odcinki i bardzo podoba mi się to, jak bardzo wasze bohaterki zmieniły się na przestrzeni miesięcy.
Supriya Ganesh: - Myślę, iż Samira czuje się już pewniej jako lekarka. Ma poczucie, iż udowodniła swoją wartość, przynajmniej pod względem medycznym. Chciałam pokazać ją jako bardziej swobodną w tym środowisku, mniej spiętą i mniej zestresowaną. Na początku sezonu jest po prostu mniej zmartwiona tym, czy jest wystarczająco dobrą lekarką.
Taylor Dearden: - To w pewnym sensie naturalna kolej rzeczy, iż jej wątek tak się zmienił. Pierwszy sezon był dla Mel dosłownie jej pierwszym dniem pracy. Dziesięć miesięcy później to już zupełnie inne miejsce. Jest o wiele bardziej oswojona z tym środowiskiem. Nie tylko samą przestrzenią, ale też ludźmi i ogólnymi realiami pracy.
A jak wy zmieniłyście się jako aktorki, porównując pracę na planie pierwszego i drugiego sezonu?
TD: - Choć ta zmiana jest subtelna, daje poczucie większego komfortu wynikającego z tego, iż znamy już procedury i dialogi. Robiliśmy to wcześniej. Wchodząc w pierwszy sezon, było to naprawdę przerażające, bo nie wiedzieliśmy, czy faktycznie damy radę. Jak być wiarygodnym lekarzem? Co zrobić z rękami? Wszystko było trochę chaotyczne.
SG: - Wcześniej oglądałam wielu członków obsady w innych produkcjach. Pamiętam, iż oglądałam "American Vandal" lata temu i widziałam tam ciebie [Taylor]. Znałam też Noah. Kiedy więc przyszłam na plan, miałam w głowie: "Boże, gram z prawdziwymi aktorami, muszę się postarać, muszą pomyśleć, iż jestem dobra". Teraz jest zupełnie inaczej. "To mój Noah", "To Taylor". Wszystko wydaje się bardziej naturalne i zdecydowanie mniej stresujące.
Dołączając do obsady "The Pitt", czy spodziewałyście się, iż serial odniesie tak duży, międzynarodowy sukces?
TD: - Nie. Myślę, iż każdy sukces, choćby niewielki, zawsze jest zaskoczeniem. Ta branża jest tak nieprzewidywalna. Czasem coś się udaje, a czasem nie. przez cały czas nie mogę do końca uwierzyć, iż to zadziałało.
SG: - To szaleństwo, ale miałam wewnętrzne przeczucie, iż tak będzie. Ten serial jest bardzo dopracowany pod względem medycznym. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego w telewizji. To był pierwszy raz, kiedy nie miałam ochoty krytykować scenariusza. Wszystko wydawało się tak oczywiste i świeże. Pomyślałam, iż ["The Pitt"] musi odnieść sukces. To byłoby kompletne szaleństwo, gdyby tak się nie stało. Oczywiście zaskoczyło mnie, iż serial stał się popularny na całym świecie. Ale wiedziałam gdzieś w środku, po prostu miałam takie przeczucie.
TD: - W tej branży jest wiele takich sytuacji. Pracujesz nad pierwszym odcinkiem i myślisz: "Nie ma szans, żeby to się nie udało, to jest najlepsza rzecz na świecie". A potem okazuje się, iż nie wychodzi. Dlatego dla mnie wszystko wydaje się dość przypadkowe. Ale masz rację jeżeli chodzi o medycynę. To zupełnie inna liga, jeżeli chodzi o sposób, w jaki jest przedstawiona w scenariuszu.
Czy zdarzały wam się sytuacje, iż fani, być może również fani, którzy są lekarzami, zaczepiali was i komentowali, co wydarzyło się w "The Pitt", albo to, jak zachowywała się wasza postać?
SG: - Tak. Miałam choćby kontakt z lekarzem, który przeprowadzał procedurę, którą wykonywałam w trzynastym odcinku pierwszego sezonu. Napisał do mnie, iż zrobiłam to, co on i przesłał mi swoją publikację. Było to niesamowite. Później odezwał się ponownie po piętnastym odcinku, kiedy Samira przeżywała załamanie. Powiedział, iż przeżył dokładnie takie samo załamanie. Myślał: "Mogę iść dalej, mogę to wytrzymać", a potem nagle po prostu się rozpłakał. Takie wiadomości dostaję często i to naprawdę miłe.
TD: - Zdecydowanie najbardziej wyjątkowe były dla mnie wiadomości od pracowników służby zdrowia. Jeden lekarz z Nowego Meksyku napisał do mnie, iż po raz pierwszy jego rodzina wie, czym dokładnie się zajmuje, i iż wreszcie może z nią o tym rozmawiać. Przez wiele lat udawał, iż jego dzień w pracy był w porządku. Teraz, kiedy jego żona wie, czym się zajmuje, cała dynamika w ich relacji się zmieniła. Powiedział, iż to absurdalne, iż w końcu może dzielić się z nią większością swojego życia. To jest niesamowite.
Czytaj więcej: Zrezygnowała z nazwiska sławnego ojca. Zagrała w najlepszym serialu tego roku


















