Małgorzata Wassermann skrytykowała część środowiska artystycznego, mówiąc o jego pogardliwym stosunku do polityków PiS. Podała przykład Macieja Stuhra, stwierdzając iż aktor "żartował sobie ze śmierci mojego ojca i to publicznie”. - Czy ja kiedykolwiek żartowałam z bardzo trudnej i ciężkiej choroby oraz rehabilitacji Jerzego Stuhra? - zapytała w programie "Polityczny WF z gościem".
Małgorzata Wassermann: Maciej Stuhr żartował sobie ze śmierci mojego ojca i to publicznie

Małgorzata Wassermann jest prawniczką i posłanką Prawa i Sprawiedliwości z Krakowa, dlatego Marcin Fijołek i Piotr Witwicki dopytywali, czy dostała propozycję z partii, by ponownie, jak w 2018 r., ubiegać się o urząd prezydenta Krakowa.
- Rozmowy i propozycje oczywiście były, natomiast jesteśmy na etapie analizy, co będzie najkorzystniejsze. Jestem strasznie wdzięczna każdemu, kto ma jakieś uznanie dla mnie i mówi, iż powinnam startować. Natomiast bądźmy realistami. Kraków to jest bardzo trudne miasto dla PiS. Nasz kandydat wywołuje bardzo dużo emocji po drugiej stronie, więc trzeba się zastanowić, czy możemy wskazać kogoś, kto ma większą szansę. Rozmawiamy o tym od kilku tygodni, bardzo często - stwierdziła.
"Polityczny WF z gościem". Wybory prezydenta Krakowa. "Boleję, iż prawica marnuje szansę"
Dodała, iż przy każdych wyborach sytuacja się zmienia, a "teraz o wyniku w dużej mierze zdecyduje najmłodsze pokolenie, które dość często wskazuje partie skrajne. - Czyli albo Lewica, albo choćby Grzegorz Braun, czy taka skrajna Konfederacja. To wszystko trzeba wziąć pod uwagę. Boleję nad tym, iż prawa strona nie jest w stanie porozumieć się co do wspólnego kandydata - podkreśliła.
ZOBACZ: Andrzej Poczobut chce wrócić na Białoruś. "Moja sprawa się wyróżnia"
Wassermann przyznała, iż Konfederacja nie była zainteresowana "żadnymi rozmowami w tej kwestii, również co do ich kandydata". Jej zdaniem prawica marnuje szansę na pokazanie, iż byłaby skuteczna w zarządzaniu dużym miastem.
WIDEO: Małgorzata Wassermann o kandydatach na prezydenta Krakowa

Małgorzata Wassermann: Maciej Stuhr żartował sobie ze śmierci mojego ojca
Dopytywana z czego wynika nastawienie do PiS w Krakowie, odparła, iż to pokłosie tego, "jaką postawę prezentują osoby nim zarządzające".
- Kraków ma chyba największą ilość wyższych uczelni w Polsce i każdy polityk KO wchodzi tam bez problemu. Dla polityka PiS nie ma możliwości wynajęcia sali. To nie jest tak, iż studenci protestują. Robi to rektor, ale najlepiej rękami jakiegoś studenta czy stowarzyszenia, które bardzo głośno krzyczy, iż sobie nas nie życzy. Te grupy kształtują pewnego rodzaju modę i tak się to przyjęło. Proszę popatrzeć na środowisko celebrytów, aktorów i tak dalej. Tam jakby ktoś powiedział coś dobrego o PiS, no może się z tego środowiska wypisać, bo go zadziobią - oceniła.
- A jednocześnie widzimy, jak mocne reakcje w pani formacji wywołał pomysł minister kultury na minimalne emerytury dla artystów. Pytanie, co było pierwsze w waszym konflikcie z artystami: jajko czy kura? - wtrącił Piotr Witwicki.
- Odwrócę pytanie. Proszę powiedzieć, kto tę dyskusję rozpoczął? Jak jest jakakolwiek impreza czy gala, to nie komentujemy zdolności jednego czy drugiego aktora, ponieważ się na tym nie znamy. Natomiast wychodzi jeden, drugi, trzeci, piąty aktor i on zaczyna sobie po nas jechać bardzo wulgarnie, bo uważa, iż mu wolno. o ile wchodzi w dyskurs polityczny, sam go wywołuje, to dostaje odpowiedź - odparła Wassermann.
ZOBACZ: Gajewska o następcy Tuska. "Przywództwo trzeba sobie wyszarpać"
Dodała, iż wystarczy cofnąć się kilka lat i sprawdzić, czy ktoś z szeregów PiS atakował aktorów.
- Proszę popatrzeć, jak raz po raz wychodził ktoś, czy to był kabaret, czy to była gala Fryderyków, czy cokolwiek innego... Bardzo często to były teksty naprawdę poniżej pasa. Czy ja kiedykolwiek żartowałam z bardzo trudnej i ciężkiej choroby oraz rehabilitacji Jerzego Stuhra? Maciej Stuhr żartował sobie ze śmierci mojego ojca i to publicznie (Zbigniew Wassermann zginął w katastrofie smoleńskiej - red.). To jest ta zasadnicza różnica między nami. I nie dotyczyło to tylko tego jednego przypadku - zaznaczyła posłanka PiS.
Wassermann o krytyce prezydenta Dudy: Wychodzi byle aktorzyna i mówi
Nawiązała też do krytykowania prezydentów, np. Andrzeja Dudy. - Wychodzi byle aktorzyna lub inny celebryta i mówi o prezydencie takim, siakim i owakim słownictwem - dodała.
Dziennikarze przypomnieli, iż o prezydencie Bronisławie Komorowskim nieprzychylnie wypowiadał się chociażby prezes PiS Jarosław Kaczyński, stwierdzając m.in, iż "został wybrany przez nieporozumienie". Dodali, iż w tej chwili np. w Telewizji Republika artyści również "niespecjalnie się szczypią" krytykując rządzących.
- Ale znowu popatrzcie, od czego się zaczęło. Od strony Jarosława, to było delikatne. Natomiast oni wprowadzili do debaty publicznej słownictwo, którego do tej pory nie było. Nie wiem kto był pierwszy, Marta Lempart, Barbara Kurdej-Szatan, czy ktoś inny - odparła.
ZOBACZ: Zajączkowska-Hernik bez partyjnej legitymacji. Wymowne słowa o Mentzenie
Wassermann opowiedziała się przeciwko dopłatom państwa do składek dla słabiej zarabiających artystów, który zaproponowała minister kultury. Argumentowała, iż jest bardzo dużo grup społecznych, które żyją na granicy ubóstwa.
Na uwagę, iż o podobnej pomoc artystom mówiło również PiS w czasach ministra Piotra Glińskiego przekonywała, iż "jest drobna, zasadnicza różnica:. - Mieliśmy taką sytuację finansową, iż mogliśmy po kolei myśleć o pomocy wszystkim grupom społecznym, a dziś wali się wszystko, bezrobocie galopuje, każdy sektor gospodarki upada. Nie ma wsparcia, nie ma żadnych rozwiązań".
Sprawa wypadku posła Łukasza Litewski. Wassermann: Oniemiałam
Polityk odniosła się również do awantury na prawicy, jaką wywołało powołanie przez prezydenta sędziego Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego. - Bardzo wielkie emocje wywołała w tej sprawie osoba Lecha Wałęsy. Patrzę na to w sposób bardzo wyważony i zawsze wszystkich przestrzegam przed komentowaniem jakiegokolwiek wyroku bez znajomości sprawy. Jeżeli nie masz chociaż jednej przesłanki, to nie wolno ci uznać danej osoby za kłamcę lustracyjnego. Przekonuje mnie to co mówi pan sędzia, iż on na ówczesnym etapie miał materiał dowodowy taki jaki miał - tłumaczyła.
- Ja na przykład oniemiałam, jak usłyszałam, jak opinia publiczna po śmierci posła Łukasza Litewki domaga się zamknięcia kierowcy. Zdarza się nieumyślny wypadek, jest wyjaśniany przez prokuraturę i nie ma żadnej przesłanki do tego, żeby aresztować kierowcę, który był trzeźwy - zaznaczyła.
Argumentowała przy tym, iż tymczasowy areszt jest przewidziany w sytuacji, gdy ktoś ma zamiar mataczyć lub uciekać. - Tylko ktoś, kto tego nie widział, nie zdaje sobie sprawy, w jakim stanie jest sprawca. To jest kolosalne nieszczęście również dla niego, dla jego rodziny. Zginął człowiek. Przecież to nie jest morderca, on nieumyślnie doprowadził do katastrofy w ruchu samochodowym - powiedziała.














