Magda Lamparska: Jesteś tyle wart, ile wiesz

tygodnikprogram.com 1 godzina temu

Zagrała w Hollywood, ale jej serce wciąż należy do Polski. Kocha teatr, a jednym z jej największych marzeń jest występ na Broadwayu. Magdalena Lamparska to jedna z głównych aktorek spektaklu „Nienasyceni”, który Polonia będzie mogła zobaczyć już 15 listopada w Des Plaines Theatre.

Magdalena Lamparska to popularna polska aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna. Jest absolwentką Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, którą ukończyła w 2010 roku. Ma na swoim koncie dwie autorskie książki, które pokazują jej pasje wykraczające poza klasyczne aktorstwo – od fascynacji historią kina po kulinaria połączone z nurtem uważnego życia. Prywatnie jest żoną dziennikarza podróżniczego Bartka Osumka oraz mamą dwójki dzieci: Tymoteusza i Mili. Z artystką rozmawiamy przy okazji wizyty ze spektaklem teatralnym “Nienasyceni. It’s just sex” przygotowanym przez Garnizon Sztuki, a wyreżyserowanym przez Anitę Sokołowską.

Pochodzisz ze Słupska, gdzie spędziłaś kilkanaście lat swojego życia. Skąd pomysł na zdawanie do szkoły aktorskiej w Warszawie, czyli skok na głęboką wodę?
Pochodzę z rodziny naukowej, w moim domu nie było żadnych tradycji artystycznych. Pomimo tego, iż moi najbliżsi posiadali umysły ścisłe, to oczywiście szeroko pojęta sztuka zajmowała u nas w domu ważne miejsce. Mój tato miał wiele artystycznych talentów: śpiewał, miał choćby swój zespół, robił piękne zdjęcia. Bardzo ważnym elementem mojego wychowania była również edukacja. Powtarzano mi ciągle – “jesteś tyle wart, ile wiesz”. W domu miałam przyzwolenie na to, by być sobą. Przez dwanaście lat śpiewałam w chórze, uczestniczyłam w różnych kółkach teatralnych. Moja mama bardzo mnie wspierała, chociaż prawdę mówiąc, wielkość moich marzeń raczej ją przerażała. Na egzaminy wstępne pojechałam sama z dużą walizką i dostałam się za pierwszym razem.

Czy już wtedy wiedziałaś, jaką drogę wybrać po szkole? Czy chciałaś zostać aktorką filmową, serialową czy może marzyłaś o pracy w teatrze?
Powodem tego, iż chcę zostać aktorką była miłość do teatru. Trwa ona zresztą do dziś. Teatr to miejsce, do którego uwielbiam wracać. Teatr to mój dom. Najważniejsze są spotkania z publicznością na żywo. Po prostu kocham więź między widownią a aktorem.

Ogromną popularność zyskałaś grając w serialach telewizyjnych, filmach, a szczególnie w komediach romantycznych. Czy to przełożyło się również na otrzymanie większej liczby ról teatralnych?
Jest raczej odwrotnie. To teatr był początkiem. Uważam, iż bardzo szkoli warsztat, daje wprawę. Granie na scenie traktuję jako trening aktorski. Lubię też myśleć o moim zawodzie jako o rzemiośle. Choć oczywiście prawdą jest również to, iż teatry chętnie zapraszają aktorów, którzy już mają dorobek filmowy. Dochodzimy zatem do wniosku, iż relacja między teatrem a filmem jest oparta na obopólnych korzyściach.

Napisałaś dwie książki: “Wszystko albo nic #jakPola Negri”, która wydana została pod koniec 2017 roku, a w zeszłym roku sama wydałaś książkę pt. “Babka w formie”. Opowiedz proszę najpierw o tej pierwszej. Dlaczego Pola Negri?
Szukałam pomysłu na pracę magisterską. Nie wiem, czy wiesz, ale moja mama i siostra mieszkają w Los Angeles, więc pomyślałam, iż jest to doskonała sytuacja, iż będąc w Kalifornii, będę mogła zrobić coś pionierskiego. Miałam przecież okazję zbierać materiały źródłowe i w Polsce, i w Stanach Zjednoczonych. Postanowiłam przedstawić Polę Negri z perspektywy młodej aktorki, która rozumie świat, w którym ona funkcjonowała. I tak powstała praca, która miała ponad 300 stron! Dostałam za nią choćby nagrodę. Pomyślałam wtedy, iż byłoby to bardzo smutne, włożyć ją do szuflady i zapomnieć. Razem z moim wydawcą stworzyliśmy na jej podstawie książkę, której akcja dzieje się również tu i teraz. Opowiada historię młodej dziewczyny, aktorki, która dowiaduje się, iż jest casting do roli Poli Negri… Cały nakład się wyprzedał i chyba muszę pomyśleć o dodruku, ponieważ podczas spotkań z publicznością ciągle słyszę od ludzi, iż ją przeczytali i bardzo im się podobała.

Hollywood stanął przed Tobą otworem po roli Wandy Englert w głośnym filmie “Zookeeper’s wife”. Sama mówisz, iż Twoja rodzina mieszka w Los Angeles. To co Ty jeszcze robisz w Polsce?
Ojej (śmiech) … Polska jest wspaniałym, pięknym krajem. Bardzo się tu dobrze mieszka i żyje. Jest bezpiecznie. Ja oczywiście nie wiem, czy zostanę tu do końca życia czy wyjadę, niczego nie zakładam, niemniej jednak uważam, iż dla mnie wiążącą sprawą jest język polski. I to nie o to chodzi, iż nie jestem w stanie zagrać po angielsku, tylko iż ta głębia, która jest osadzona w polskiej literaturze, tak bardzo mnie związuje z tym miejscem, iż chyba ciężko byłoby mi się odnaleźć w kulturze, której nie doświadczyłam od dziecka w szkole.

Wróćmy do spraw związanych z teatrem. Czy kiedykolwiek byłaś zatrudniona w jakimś teatrze na etacie?
Bardzo lubię decydować sama o swoim życiu. Dla mnie etat jest formą takiej stabilizacji, której ja charakterologicznie po prostu nie potrzebuję. Gram w wielu teatrach warszawskich. Wszystko jest bardzo precyzyjnie zaplanowane. Dzięki tej wolności, mogę na przykład przylecieć do Ameryki i zagrać w przedstawieniu “Nienasyceni. It’s just sex”, na który bardzo serdecznie wszystkich Państwa zapraszam. Gdybym była na etacie, najpierw musiałabym zapytać o zgodę dyrektora teatru.

Bardzo dziękuję za wspaniałą rozmowę. Do zobaczenia w teatrze.
Ja również bardzo dziękuję.

Rozmawiała Ella Wojczak z Polish Theatre Institute in the USA.

Nienasyceni. It’s just sex
15 listopada • Des Plaines Theatre, Des Plaines
Bilety: mojbilet.com
Wyjątkowy wieczór z teatrem i świetną obsadą. Miłość, relacje, pragnienia i emocje, które zostają na długo.

Idź do oryginalnego materiału