Tola jest ciągle jedna, a Pawełków Lubiczów - dwóch. Zmienił się bowiem aktor uosabiający tę rolę - najpierw był to Julian Peciak, a od niedawna Maciej Kucharski. Z którym z nich ci się lepiej gra?
- Nie da się odpowiedzieć na to pytanie. Każdy z nich, i Julek, i Maciek, ma swój świat, swoją osobowość i każdy wnosi coś wartościowego do tej roli. Z Julkiem zdążyłam się już dobrze poznać, graliśmy razem blisko trzy lata i fajnie nam się współpracowało. Ale z Maćkiem też bez problemu złapałam dobry kontakt, wniósł świeżą energię i świeży styl do serialu, a ja się dostosowałam. Większy szok przeżyli chyba internauci. Gdy przeglądałam fora, widziałam, mnóstwo komentarzy na temat tej zmiany. Najpierw ludzie krytykowali, choć później gwałtownie się przyzwyczaili. Piszą tylko, żeby już nic nie zmieniać i żeby nie było z czasem trzeciego Pawełka (uśmiech)...Reklama
Twoja rola - Toli - pozostaje niezagrożona?
- Nic na to nie wskazuje, bym miała jej dalej nie grać. Staram się, jak potrafię, przychodzę zawsze na plan punktualnie, przygotowana, nie chcę nikomu robić problemów. Z ekipą "Klanu" żyję z zgodzie i przyjaźni. Dla mnie ważne jest, iż mam stałą pracę, bo daje mi poczucie komfortu, bezpieczeństwa i bardzo to doceniam.
Jak się gra na tym planie?
- Szybko, sprawnie, rzadko pracujemy ponad zaplanowany czas. Towarzysko jest też w porządku. Najfajniejsze jest to, iż wszyscy interesujemy się tym samym i do tego samego dążymy. Zauważyłam - na przestrzeni tych kilku lat, kiedy jestem w "Klanie" - iż pojawia się w nim coraz więcej świeżych postaci i młodych aktorów, co sprawia, iż serial łączy pokolenia. Obok znanych i opowiadanych już od lat historii i ich bohaterów mamy nowe wątki "młodzieżowe", jak nasz wątek uczelniany, który rozwija się dynamicznie.
Tola i Paweł studiują medycynę?
- Tak, i choć mają dużo nauki, to uczestniczą również w życiu społeczności akademickiej. Jest pośród niej interesująca postać, Tomek (Grzegorz Kumorkiewicz) - topowy student, a przy tym straszny podrywacz, żadnej dziewczynie nie przepuści. Rywalizuje z Pawłem na gruncie naukowym, a także o względy Toli, na którą mocno zagiął parol. Paweł jest strasznie o Tolę zazdrosny, a Tola... się temu spokojnie przygląda (uśmiech).
Jak to jest teraz między nimi? Są parą czy tylko się przyjaźnią?
- To jest burzliwa relacja, pełna zwrotów i niedopowiedzeń. Wydaje mi się, iż Tola kocha Pawełka, a on ją, ale jakoś nie mogą się dogadać. Sama nie wiem, w jaką to pójdzie stronę, scenariusze dostajemy z niewielkim wyprzedzeniem, na tydzień, dwa naprzód, tak iż dla mnie to też jest niespodzianka, co dalej się wydarzy.
Poza "Klanem" grasz też w "Na dobre i na złe"...
- Powiedziałabym raczej, iż grywam, ponieważ przewijam się tam okazjonalnie. Gram siostrę Mario (Marcin Korcz), w wątku w tej chwili mało eksploatowanym, tak iż zdjęć w "Na dobre..." mam jak na lekarstwo. Ale formalnie w obsadzie tego serialu jestem i kto wie - może będę miała jeszcze okazję więcej w nim pograć?...
Dlaczego postawiłaś na aktorstwo?
- To długa historia. Zawsze chciałam zostać aktorką, ale wydawało mi się to nierealne z paru powodów. Po pierwsze, pochodzę ze Stargardu, niedużego miasta w województwie zachodniopomorskim, gdzie nie było zbyt wielu możliwości rozwoju w tym kierunku. Po drugie, jestem z natury nieśmiała i wydawało mi się, iż aktorstwo w ogóle nie jest dla mnie, toteż choćby nie próbowałam. Po maturze trzeba było coś wybrać, zdecydowałam się na filologię polską i dostałam się na ten kierunek do Wrocławia, miasta, które od dawna mnie pociągało.
- Już na miejscu odkryłam, iż jest tam mnóstwo planów zdjęciowych, na które wcale nie tak trudno się dostać. Zgłosiłam się kilka razy jako statystka, za którymś razem nie dotarła epizodystka, więc zapytali, czy zagram za nią. Tak się spodobałam reżyserowi, iż niedługo potem dostałam główną rolę odcinka w "Sprawiedliwych", zaraz potem to samo w "Lombardzie"... Doszło do tego, iż więcej czasu spędzałam na planach zdjęciowych niż na swoich studiach, dlatego postanowiłam je rzucić i podszkolić się aktorsko. W tym celu przeniosłam się do Krakowa, zapisałam się do prywatnej szkoły KSA (Krakowskie Szkoły Artystyczne), a po dwóch latach uzyskałam dyplom, przeprowadziłam się do Warszawy i zaczęłam grać regularnie.
Ale nie przestałaś się uczyć, zdobyłaś drugi zawód...
- Wszystko działo się bardzo gwałtownie i niespodziewanie. Doszłam do wniosku, iż to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe i na wszelki wypadek trzeba mieć plan B. Zdecydowałam się na szkołę charakteryzacji i makijażu INART w Warszawie - zgodnie z moimi zainteresowaniami. Już wcześniej próbowałam swych sił w tym kierunku, podpatrując, jak to się robi na You Tube i innych portalach poradnikowych.
- Teraz, po ukończeniu profesjonalnej szkoły, mam już stosowne uprawnienia do zajmowania się charakteryzacją i w razie czego mogę się przekwalifikować. Na szczęście dotąd nie było takiej potrzeby, bo na brak pracy nie narzekam. Oprócz ról w "Klanie" i "Na dobre i na złe" wystąpiłam w takich serialach jak: "Na sygnale", "Na Wspólnej" i innych produkcjach.
Zagrałaś również w kilku reklamach?
- Pokazałam się bardziej niż zagrałam, choć faktycznie było ich już kilka. Niestety, rzadko wygrywam castingi do większych reklam, choć staram się. Wiadomo, to fajne i intratne zajęcie. Z powodzeniem za to działam jako fotomodelka, z chęcią przyjmuję takie oferty, lubię je. Przygodę z fotomodelingiem zawdzięczam moim dwóm kolegom - fotografom, którzy stworzyli mi profesjonalny profil na Instagramie i polecają mnie do współpracy znajomym w branży. Nie należę jeszcze do żadnej agencji fotomodelek, ale chyba o tym pomyślę...
Są jeszcze teledyski, w nich też można cię oglądać...
- Niedawno wystąpiłam w projekcie Adama Turczyka, aktora i muzyka, który grał w "Na sygnale", tam się poznaliśmy. Teledyski to jedna z moich ulubionych form wizualnych. Cenię je za jakość, fajne historie opowiadane w krótkim czasie, pomysł i kreatywność, i tylko w takich biorę udział. Gdyby mi ktoś zaproponował taką formę, iż piosenkarz śpiewa, a ja się wiję wokół niego, to chyba bym się nie zgodziła.
Myślałaś o tym, by - jako aktorka - sprawdzić się na scenie teatralnej?
- Jakoś mnie nigdy to nie kręciło, obawiałam się, iż męczyłaby mnie powtarzalność takiego zajęcia - ta sama rola, dzień w dzień, tydzień za tygodniem... Ale coraz bardziej przekonuję się do tego, chyba dorastam do przekonania, iż warto spróbować, a nuż złapię bakcyla i pokocham teatr, mam nadzieję z wzajemnością? (uśmiech)... Byłabym bardzo zadowolona, no i uszczęśliwiłabym moją mamę i ... urozmaiciła jej archiwum.
Jakie archiwum?
- Mama, moja największa fanka, od początku nagrywa wszystko po kolei, w czym gram, występuję, pokazuję się publicznie. Nagrywa każdy odcinek "Klanu" z moim udziałem - niedawno obliczyłam, iż było ich już ponad sto! Nagrywa też inne moje role w serialach, projektach telewizyjnych, reklamowych, muzycznych, fotograficznych i innych, gdziekolwiek tylko zaistnieję. Przenosi to potem na dysk, na płyty, zabezpiecza, tworzy pełen chronologiczny zapis i go pielęgnuje. Jak tylko ktoś do niej przyjdzie, to natychmiast pada hasło: "Chodź, pooglądajmy sobie Klaudusię!" i nagrania idą w ruch. Nie wiem, czy wszyscy goście są tym zachwyceni (uśmiech)... Ja na pewno tak - dzięki mamie mam dokładny zapis swojej ścieżki artystycznej, liczę na to, iż ten zbiór będzie z czasem się powiększać (uśmiech).
A co robisz w wolnych chwilach, kiedy nie pracujesz?
- Mam pieska schroniskowego, uroczego kundelka o imieniu Sznapi - i to on jest moim głównym, codziennym zajęciem. Chodzimy na spacery, mieszkam na warszawskich Bielanach, nieopodal lasku, razem ze Sznapi karmimy mieszkające w nim wrony. Są bardzo inteligentne, rozpoznają nas i z miejsca, kiedy tylko przyjdziemy, lecą w naszą stronę, domagając się chrupek. To niezwykle miłe. Lubię też robić bardziej szalone rzeczy. Skakałam na bungee, leciałam ze spadochronem ciągniętym przez motorówkę nad morzem w Turcji, pływałam na rafie koralowej w Egipcie. Takie ekstremalne doznania i egzotyczne podróże dostarczają mnóstwo energii i wrażeń, które się długo pamięta.
Masz już plan na najbliższe wakacje?
- Wolę nic nie planować. Kiedyś miałam wykupioną wycieczkę do Grecji, ale akurat na ten termin dostałam propozycję zagrania w epizodu w filmie "Kogel Mogel 5". Rólka co prawda niewielka, ale moja pierwsza filmowa, więc nie mogłam odmówić.
Zrezygnowałam z wycieczki i odtąd podróżuję spontanicznie - kiedy mam czas i kiedy znajdzie się chętny, żeby ze mną pojechać.
Nie masz chłopaka?
- Nie mam. I na razie się nie zapowiada, żebym miała. Póki co (uśmiech)...
Rozmawiała: Jolanta Majewska-Machaj
Zobacz też: "M jak miłość": Przyłapie męża na kłamstwie! Ma romans?














