Baker został zapytany o kupno wytwórni Warner Bros. przez platformę streamingową Netflix. "Nie mogę komentować tej sprawy. Nie znam jeszcze wszystkich szczegółów i nie wydaje mi się, iż powinniśmy zabierać głos, dopóki nie będziemy pewni, co z tego wyjdzie" – odparł.
Sean Baker o swoim najnowszym filmie. Będzie puszczany w kinach przynajmniej przez 100 dni
"Niemniej, mam coś do powiedzenia. Nie powinniśmy zmniejszać czasu dystrybucji kinowej filmów. Powinniśmy je poszerzyć" – dodał. Następnie odniósł się do swojego nowego filmu, do którego zdjęcia rozpoczną się w styczniu 2026 roku. "Mój następny obraz dostanie studniowe okno kinowe. To nieco ponad trzy miesiące. Myślę, iż w tym momencie to wystarczająca ilość".Reklama
"Gdy film ukazuje się równolegle w kinie i na streamingu lub od razu na VOD, to podważa wagę filmu. Doświadczenie kinowe ją podnosi. Sposób, w jaki przedstawiasz swe dzieło światu, jest bardzo ważny" – kontynuował Baker.
Sean Baker o widowni filmowej. "Młodzi ludzie chodzą do kina"
Dodał, iż przegapił wiele filmów, które chciał zobaczyć na dużym ekranie, ponieważ znikały one z kin po tygodniu. Mimo wielu pesymistycznych prognoz jest jednak optymistą co do przyszłości. "’Anora’ była najpopularniejsza wśród generacji Z, czego nigdy bym nie przypuszczał" – stwierdził. "Ktoś mi powiedział, iż młodzi ludzie nie chodzą już do kin. To nieprawda. W Los Angeles, gdy idę coś zobaczyć, na sali jest zwykle generacja Z i cieszę się, iż młodsi odbiorcy doceniają wartość wspólnego odbioru oraz ich skupienie wyłącznie na obrazie, a nie na różnych rozpraszaczach, telefonach i takich tam".
"Musimy wspierać kina. Widzowie muszą być świadomi, iż je stracą, jeżeli przestaną do nich chodzić" – zakończył.
Sean Baker o Oscarach dla "Anory". "Nikt się nie spodziewał"
W marcu 2025 roku "Anora" Bakera otrzymała pięć Oscarów. Cztery z nich – za produkcję, reżyserię, scenariusz oryginalny i montaż – trafiły w ręce filmowca. Tym samym stał się pierwszą osobą w historii, która podczas jednej ceremonii otrzymała cztery statuetki. Piątą zgarnęła wcielająca się w główną rolę Mikey Madison.
Baker przyznał, iż dopiero niedawno zaczęło do niego docierać, jak wielki sukces odniósł jego filmu. Zaraz po ceremonii oscarowej udał się do Tokio, gdzie "Anora" miała swą japońską premierę. Potem zaczął pracować nad filmem "Left-Handed Girl. To była ręka… diabła!" swej długoletniej producentki Shih-Ching Tsou, którego był współscenarzystą, producentem i montażystą. Nie miał więc za dużo czasu w cieszenie się swym triumfem.
"Ostatnio zacząłem się nad tym zastanawiać, bo to naprawdę piękna historia" – mówił o sukcesie "Anory". "Nigdy się tego nie spodziewaliśmy. Myśleliśmy, iż film bardzo podzieli publiczność".
"Anora" miała swą premierę podczas festiwalu w Cannes w 2024 roku, gdzie otrzymała Złotą Palmę. "To było spełnienie marzeń. Myślałem, iż to wszystko. Moja wielka wygrana" – wspominał. "Jednak gdy wracaliśmy z Francji, mój telefon wybuchł, zalały mnie wiadomości, bym szykował się na kolejne miesiące, bo będzie jazda. To teraz walczymy o Oscary? Prawie dostałem załamania nerwowego w samolocie. Myślałem, iż to już koniec. To była niezła podróż i niesamowity finał".
Baker zapewnił także, iż jego kolejny film będzie zbliżony swym budżetem do "Anory".













