"Łup" – recenzujemy thriller Netfliksa. Affleck i Damon jako dobry i zły glina?

filmweb.pl 3 miesięcy temu
Zdjęcie: plakat


Już dziś na Netfliksie debiutuje film "Łup" – nowy policyjny thriller z Mattem Damonem i Benem Affleckiem w rolach głównych. W zainspirowanej prawdziwą historią produkcji grupa stróżów prawa znajduje w budynku ponad 20 milionów dolarów. Skonfiskowana gotówka prędko zaczyna być obiektem walki różnych intencji i ścierających się interesów.

Dziennikarze Filmwebu zdążyli już obejrzeć nowy film Joego Carnahana. Swoimi wrażeniami po seansie dzieli się w recenzji Maciej Satora. Jego tekst znajdziecie na karcie filmu "Łup" albo POD TYM LINKIEM.



"Łup" – recenzja filmu



Dwóch i łup
autor: Maciej Satora

Swój tekst autor rozpoczyna usadowieniem thrillera na mapie współczesnego kina policyjnego. Wskazuje, iż z serii bezbarwnych produkcji streamingowych, wyróżnia ją już na wstępie sposób zbudowania miejsca akcji.

Choć filmowa Floryda to przez cały czas nocny stan rozświetlany okazjonalnie promieniami latarek i syrenami radiowozów, jego stolica nie oparła się upływowi czasu. Era funkowych "Policjantów z Miami" dobiegła końca – na współczesną panoramę składa się raczej zimny ciąg alienujących przestrzeni wykrojony wprost z "Miami Vice" Michaela Manna. Metropolia wydaje się tu bezkreśnie rozległa; im dalej od centrum, tym więcej niemożliwych do skontrolowania osiedli, o których mówi się, iż w całości powstały na zlecenie karteli.

W dalszej części recenzent pokazuje, iż różnice kryją się też w samej strukturze akcji. "Łup" nie jest bowiem jego zdaniem kolejnym akcyjniakiem produkowanym od sztancy.

Policyjny wjazd na chatę i przechwycenie ogromnego majątku w punkcie wyjścia; gwałtownie montowana, akcyjniakowa sieka w punkcie dojścia – tak z grubsza wyglądałby plan na "Łup" opracowany przez większość autorów streamingowych śmieci. Cieszy więc, iż w odróżnieniu od nich Carnahanowi faktycznie zależy tu na opowiedzeniu jakiejś historii. Miliony zamurowane w ścianie od początku mienią się swoimi fabularnymi znaczeniami, stanowią sumę swoich potencjałów. Niebezpiecznie koncentrują uwagę właścicieli, znalazców, a także ich policyjnych przełożonych, czyhających na najdelikatniejsze nadwyrężenie procedur czy pominięcie w obliczeniach choćby jednego zbłąkanego dolara. Są szansą na beztroską przyszłość albo zarobienie kulki w łeb. Moralnym potwierdzeniem sedna służby na rzecz prawa albo narzędziem demaskacji prawdziwych intencji. Złym pieniądzem zarobionym na zbrodni albo dobrym pieniądzem wpływającym do stanowego budżetu – pisze autor.



Niestety, jego zdaniem, filmowi nie udało się uciec i od problemów. Jedna z nich kryje się w scenariuszu – choć intryga potrafi trzymać w napięciu, często dzieje się to kosztem sensu scen czy wiarygodności zachowań postaci.

Najmocniejsza dramaturgicznie część "Łupu" okazuje się też niestety najsłabiej przemyślaną, choć problemy te wychodzą na wierzch dopiero w momencie objaśnienia wszystkich twistów i niespodzianek. Ostateczne wyjaśnienie motywacji oraz stron, po których opowiadają się bohaterowie, rozjaśnia obraz i daje satysfakcję, ale uwypukla też, iż Carnahan swój scenariusz podporządkował intrydze, a nie logice działań poszczególnych postaci. Członkowie policyjnego oddziału mówią i robią rzeczy, które mają większy sens w kontekście prowadzenia emocji widza; mniejszy, jeżeli przeanalizujemy stan wiedzy, którym w tych momentach dysponują. Wówczas okaże się, iż podejmowane przez nich decyzje pozostają bezzasadne – ani nie pomagają sytuacji, ani nie są zgodne z nimi samymi – pisze krytyk.

Pełną recenzję filmu "Łup" znajdziecie klikając TUTAJ.

"Łup" – zwiastun thrillera z Mattem Damonem i Benem Affleckiem



Idź do oryginalnego materiału