Fabryka Sztuki w Łodzi pracuje pełną mocą – na dwie zmiany. Miniony wtorek był gęsty od dyskusji o współczesnej cywilizacji i od nieoczywistej muzyki. Ale po kolei.
Najpierw, w przestrzeni artystycznej przy ul. Tymienieckiego, odbyła się debata zatytułowana „Utracona ziemia obiecana”. Zorganizował ją Łódzki Dom Kultury w ramach obchodów Roku Władysława Reymonta. Rozmowę prowadził Michał Pabiś-Orzeszyna, a udział w niej wzięli Agnieszka Lichnerowicz, Marcin Giełzak i Marta Madejska.
Dyskusja dotyczyła współczesnego kryzysu kapitalizmu – systemu, który miał gwarantować powszechny rozwój i stabilność, a dziś coraz częściej postrzegany jest jako źródło nierówności, chaosu i utraty sensu. Rozmawiano o tym, iż gospodarczy porządek świata „nawala”, nie odpowiadając na wyzwania epoki – technologiczne, klimatyczne i społeczne – a zarazem nie widać dla niego przekonującej alternatywy. Marcin Giełzak mówił o zaniku wyobraźni przyszłości i o tym, iż żyjemy w epoce „realizmu kapitalistycznego”, w której nikt już nie potrafi wyobrazić sobie świata poza obowiązującym systemem. Jego zdaniem współczesność przypomina „remiks przeszłości”, a wiek XXI jeszcze się nie rozpoczął, bo mentalnie wciąż tkwimy w poprzednim stuleciu.
Od lewej: Agnieszka Lichnerowicz, Marcin Giełzak, Marta Madejska, Michał Pabiś-Orzeszyna. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Wątek ten uzupełniła Marta Madejska, zauważając, iż nie brakuje dziś narracji – przeciwnie, ich nadmiar rodzi obojętność. W jej ocenie współczesne opowieści o świecie, od medialnych po technologiczne, oderwały się od materialnych podstaw życia: środowiska, pracy, zasobów naturalnych. Wskazała, iż u źródeł kryzysu pozostaje ta sama chciwość, którą Reymont opisał przed ponad wiekiem w „Ziemi obiecanej”. Giełzak dodał, iż nie wierzy już w postęp, ale w dobro wspólne, a każdy krok cywilizacyjny powinien być oceniany pytaniem, czy przybliża nas on do człowieczeństwa.
Agnieszka Lichnerowicz i Marcin Giełzak. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Poruszono również temat tzw. „longtermizmu” i utopii Doliny Krzemowej – futurystycznych wizji Elona Muska, Jeffa Bezosa i Petera Thiela, które mają rzekomo ratować ludzkość, a w istocie maskują współczesne formy egoizmu i akumulacji kapitału. Zauważono, iż te technoutopie nie są wyrazem troski o przyszłość, ale raczej strategią autopromocji i ucieczki od realnych problemów.
Debata zakończyła się refleksją, iż kapitalizm utracił zdolność tworzenia wiarygodnej opowieści o przyszłości. jeżeli świat ma odzyskać sens, musi zwrócić się ku wartościom wspólnotowym i empatii, a nie ku ślepemu przekonaniu o zbawiennej sile technologii.
Spotkanie przyciągnęło liczną publiczność – sala Fabryki Sztuki była wypełniona do ostatniego miejsca, a część słuchaczy musiała stać. Żywa reakcja i długie oklaski po zakończeniu rozmowy potwierdziły, iż temat wciąż budzi emocje i potrzebę dalszej dyskusji.
Podwieczorek i koncert
Po części dyskusyjnej gospodarze zaprosili uczestników na podwieczorek – przy stolikach czekała kawa, herbata, przekąski, białe i czerwone wino oraz ciasteczka. W swobodnej atmosferze rozmowy przeniosły się z sali na foyer, gdzie jeszcze długo dyskutowano o poruszonych tematach.
Była okazja, aby bezpośrednio porozmawiać z panelistami. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Wieczór zakończył się występem grupy Siema Ziemia, której muzyka wypełniła salę koncertową przy Tymienieckiego. Cała przestrzeń – od parkietu po górne partie sali – tonęła w niebieskim świetle, gdy na scenie pojawiło się czterech muzyków, różniących się wyglądem, strojem i temperamentem, ale tworzących, jak się zaraz okazało, spójny organizm artystyczny. Kacper Krupa (saksofony, syntezatory), Fryderyk Szulgit (gitary, syntezatory),
(gitara basowa, moog) i Andrzej Konieczny (perkusja, syntezatory) zagrali koncert pełen mocy, w którym improwizacja spotykała z hipnotycznym brzmieniem.
Siema Ziemia, 4 listopada, Fabryka Sztuki w Łodzi. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Zespół połączył brzmienia elektroniki, jazzu i improwizacji, tworząc gęstą, niemal transową aurę. Dynamiczne rytmy perkusji, głębokie linie basu i minimalistyczne motywy syntezatorowe przeniosły publiczność w zupełnie inny wymiar. To, co robią muzycy Siema Ziemia, można określić mianem „muzyki nieoczywistej” – doskonale wpisującej się w charakter miejsca.
Za dobór wykonawców w ramach cykli #przepraszamy, iż w czwartek i LDZ Alternatywa odpowiada Barbara Neugebauer, która z polskiego środowiska muzycznego niestrudzenie wyłuskuje artystów o wyjątkowej wrażliwości i wysokim poziomie artystycznym.
→ M. Baryła
6.11.2025
• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• więcej o koncertach: > tutaj
© Gazeta Trybunalska – wszelkie prawa zastrzeżone. Bez zgody wydawcy kopiowanie i rozpowszechnianie treści stanowi naruszenie prawa i będzie skutkowało podjęciem działań prawnych.


















