Lindsey Vonn przemówiła po koszmarnym upadku. Gwiazda narciarstwa przerywa milczenie i wzrusza fanów

obcas.pl 2 godzin temu

Amerykańska legenda narciarstwa alpejskiego, Lindsey Vonn, po raz pierwszy zabrała głos po dramatycznym wypadku na stoku w Cortinie d’Ampezzo. 41-letnia sportsmenka, mimo niedawnej kontuzji, zdecydowała się na start, co skończyło się poważnym urazem i operacjami. Jej emocjonalny wpis na mediach społecznościowych poruszył tysiące fanów, pokazując siłę charakteru w obliczu bólu i rozczarowania.

Kontrowersyjna królowa lodu Jutta Leerdam. To ona zostanie miss Igrzysk?

Groźny upadek podczas zawodów

W niedzielę Vonn wystartowała w zjeździe alpejskim, mimo iż zaledwie 30 stycznia doznała zerwania więzadła krzyżowego przedniego w kolanie podczas Pucharu Świata w Crans-Montanie. Chroniona ortezą, radziła sobie dobrze w treningach, ale podczas rywalizacji jako 13. zawodniczka upadła już po około 13 sekundach jazdy.

Zahaczyła o bramkę, co spowodowało gwałtowny obrót i bezwładne koziołkowanie po stoku z dużą prędkością. Ratownicy opatrywali ją przez kilkanaście minut, zanim śmigłowiec zabrał ją do szpitala w Treviso. Tam przeszła dwie operacje złamanej lewej nogi, jedną w niedzielę, drugą z udziałem ortopedów i chirurgów plastycznych, asystowanych przez jej osobistego lekarza.

ZOBACZ TAKŻE: Książę koreańskiego lodu. Cha Jun‑hwan najprzystojniejszym mężczyzną Igrzysk 2026?

Emocjonalne wyznanie Vonn

W poniedziałek wieczorem Vonn opublikowała długi, poruszający wpis na swoich profilach społecznościowych. Podsumowała w nim wypadek, podkreślając brak żalu i filozoficzne spojrzenie na ryzyko w sporcie i życiu.

Moje olimpijskie marzenie nie zakończyło się tak, jak sobie je wyobrażałam. To nie było bajkowe zakończenie ani baśń – to było po prostu życie. Odważyłam się marzyć i pracowałam niezwykle ciężko, by to osiągnąć. Bo w zjeździe alpejskim różnica między strategiczną linią a katastrofalną kontuzją może wynosić zaledwie 5 cali. Byłam po prostu o 5 cali za blisko, gdy moja prawa ręka zahaczyła o tyczkę, skręcając mnie i powodując upadek. Moje ACL ani wcześniejsze kontuzje nie miały absolutnie żadnego wpływu na ten wypadek.

W kolejnej części wpisu odniosła się do obrażeń. Jak się okazuje, przed nią jeszcze kilka operacji i długa rekonwalescencja.

Niestety doznałam złożonego złamania kości piszczelowej, które w tej chwili jest stabilne, ale będzie wymagało kilku operacji, aby zostało prawidłowo wyleczone. Choć nie zakończyło się tak, jak miałam nadzieję, i mimo intensywnego bólu fizycznego, nie mam żadnych żalów. Stanie wczoraj w bramce startowej było niesamowitym uczuciem, którego nigdy nie zapomnę. Świadomość, iż stałam tam z realną szansą na zwycięstwo, sama w sobie była wygraną. Wiedziałam też, iż ściganie się wiąże się z ryzykiem. Zawsze się wiązało i zawsze będzie to sport niezwykle niebezpieczny.

Vonn zaznaczyła, iż chciała tylko sięgnąć po swoje marzenia, które tym razem się nie spełniły.

I podobnie jak w narciarstwie alpejskim, w życiu podejmujemy ryzyko. Marzymy. Kochamy. Skaczemy. A czasem upadamy. Czasem nasze serca zostają złamane. Czasem nie osiągamy marzeń, o których wiemy, iż byliśmy zdolni je spełnić. Ale na tym polega również piękno życia – możemy próbować. Spróbowałam. Marzyłam. Skoczyłam. Mam nadzieję, iż jeżeli coś wyniesiecie z mojej drogi, to będzie to odwaga, by śmiało sięgać po wielkie marzenia. Życie jest zbyt krótkie, by nie ryzykować dla siebie. Bo jedyną porażką w życiu jest nie spróbować. Wierzę w was, tak jak wy wierzyliście we mnie.Vonn

Ten wpis Vonn nie tylko wyjaśnia szczegóły wypadku, ale też inspiruje do refleksji nad odwagą i marzeniami. Mimo bólu i konieczności kolejnych operacji, sportsmenka podkreśla, iż samo podjęcie ryzyka było warte wysiłku, co pokazuje jej niezłomny duch.

Źródło: Instagram

Idź do oryginalnego materiału