Mam już tego dosyć! Krzysztof odsunął łyżkę, patrząc na żonę z irytacją. No powiedz mi, czy to w ogóle da się zjeść? Rozgotowany makaron, który przypomina już bardziej papkę i parę niedosmażonych kotletów Cały dzień z nosem w telefonie, a potem taki obiad?
Ale jak ty możesz tak mówić? jęknęła teatralnie Jagoda, ukradkiem chowając telefon za poduszką. Przecież starałam się pilnować Kubusia! On cały czas broi! Po tobie, widać jak na dłoni. dodała z wyrzutem, obserwując, jak mąż się powoli gotuje. Mi jest ciężko, rozumiesz? Ciągle wszystko mi z rąk leci Poród był dla mnie naprawdę traumatyczny
Kuba ma dwa i pół roku powiedział spokojnie Krzysztof, robiąc wszystko, by nie podnieść głosu. Najwyższy czas o żłobku pomyśleć, a ty mogłabyś wrócić do pracy. Od razu byłoby lżej!
Czemu mam oddawać syna do tej wylęgarni zarazków? oburzyła się Jagoda. Chcesz, żebyśmy w szpitalu zamieszkali?
Z dzieckiem trzeba pracować, rozwijać go, gdybyś jeszcze nie wiedziała!
My się zajmujemy! Kubuś jest super rozwinięty jak na swój wiek, choćby neurolog na badaniu to powiedziała! broniła się Jagoda. Ten temat już nieraz wracał i strasznie się bała, iż Krzysztof rzeczywiście pośle syna do żłobka. Do pracy nie chciało jej się za nic wracać, przez te kilka lat przywykła do przesiadywania w internecie i nie zamierzała z tego rezygnować!
A komu ty powinnaś za to podziękować? Krzysztof nie wytrzymał, walnął pięścią w stół, aż zupa się rozlała. Mojej mamie! Tylko ona tak naprawdę spędza czas z Kubą! Ty wtedy albo śpisz, albo siedzisz na fejsie! Mogłabyś ogarnąć mieszkanie, ugotować porządny obiad. Czemu, jak wracam po całym dniu do domu, muszę jeść TAKIE coś?! rzucił pogardliwie spojrzenie na wykwintną kolację.
Ja nie jestem twoją kucharką ani sprzątaczką! Jestem twoją żoną! Ty jako mój mąż powinieneś zapewnić mi wygodne życie!
I, co najgorsze, Jagoda rzeczywiście w to wierzyła. Po setkach obejrzanych programów śniadaniowych i nieskończonych godzinach na forach dla matek zupełnie zmieniła wyobrażenie o tym, co znaczy być żoną. Kiedyś naiwnie sądziła, iż powinna dbać o męża, ogarniać mieszkanie i wychowywać dzieci, ale teraz była przekonana, iż to zadania dla pomocy domowej. Swoją rolę w domu ceniła o wiele wyżej.
Czyli co, ja mam harować całe dnie, żeby utrzymywać rodzinę, a ty możesz cały dzień gnić na kanapie? Naprawdę?! syknął przez zęby Krzysztof.
Ja się będę samorealizować odpowiedziała z dumą Jagoda. Zobaczysz jeszcze, będziesz się mną chwalić przed kolegami. Mam żonę inteligentną, o wszystkim można pogadać.
Tak? Kiedy przeczytałaś ostatnią książkę? Albo dowiedziałaś się czegoś nowego? Krzysztof podszedł bliżej, patrząc jej prosto w oczy. I co, cisza? Fejs to nie jest źródło wiedzy, a te twoje dennne programy nic ci nie dają. Odpowiedz szczerze: zamierzasz zająć się domem i dzieckiem jak należy czy nie?
Nie! Yhym już mówiłam, nie jestem służącą
Jagoda zaczęła się burzyć i wylała na Krzysztofa całą litanię żalów. Że za mało zarabia, iż zachowuje się jak domowy despota, iż go ciągle nie ma Krzysztof wysłuchał tego wszystkiego spokojnie i tylko rzucił jedno słowo:
Rozwód.
Co?! Jagoda aż się zachłysnęła, bo już szykowała nową porcję narzekań.
Rozwód powtórzył spokojnie Krzysztof. Znajdę kobietę, która będzie normalną żoną i matką dla Kuby. Ty i tak zajmujesz się nim może przez dwie godziny dziennie, resztę czasu to opieka babć. Nie jesteś matką, nie zasłużyłaś na to miano. I choćby żoną cię nazwać nie mogę.
Jagoda na początku się zestresowała, ale zaraz wzruszyła ramionami. Przecież Krzysztof nie da rady tego zrobić naprawdę, to tylko straszenie. Sądy i tak zwykle dzieci przyznają matce, więc on nie ma szans.
Od tego dnia jednak Krzysztof się zmienił. Przestał zwracać na żonę uwagę, nie odzywał się choćby w przelocie. Kubuś z babcią pojechali nad Bałtyk na dwa tygodnie, Jagoda sama choćby to zasugerowała, bo nikt nie przeszkadzał jej w relaksie. Po kilku dniach jednak zaczęła tęsknić za synkiem i coraz częściej wydzwaniała do teściowej.
A dwa tygodnie po tej wielkiej kłótni przyszło pismo z sądu. Krzysztof dotrzymał słowa i złożył pozew o rozwód. Ale prawdziwym ciosem dla Jagody było to, co wydarzyło się na rozprawie jej własna mama stanęła po stronie zięcia.
Jestem przekonana, iż Kubuś powinien zostać z ojcem powiedziała spokojnie pani Teresa, patrząc na córkę z dezaprobatą. Niestety, Jagodę całkiem ominął instynkt macierzyński, nie opiekowała się synem, wszystko spadało albo na mnie, albo na Grażynę, mamę Krzysztofa. Sam Krzysztof, mimo iż pracuje bardzo dużo, znajduje czas dla Kuby.
Sędzia tylko kiwała głową, z lekkim uśmiechem spoglądając na coraz bardziej zaniepokojoną Jagodę. Przecież ona naprawdę nic nie ma. Bez pracy, bez mieszkania, bez relacji z synem. Ojciec miał wielkie szanse na opiekę.
Proszę o czas na pojednanie! Nie rozwódźcie nas! Dajcie mi szansę! Jagoda płakała. Krzysztof, przysięgam, zmienię się. Zapomnę o wszystkich bzdurach z internetów i będę wzorową żoną! Po prostu mi uwierz!
Dobrze
**********************
Miesiąc wcześniej.
Moja córka to się już rozbestwiła, aż mi wstyd pokręciła głową pani Teresa. Krzysztof, ja rozumiem, po co ci taka żona? Siedzi całe dnie w domu, choćby porządku nie zrobi, o synu nie wspomnę jeżeli zdecydujesz się na rozwód, nie będę ci złorzeczyć. Daj mi tylko widywać Kubusia, o nic więcej nie proszę.
Kocham Jagodę, mimo jej wszystkich wad westchnął Krzysztof. Ale sytuacja robi się nie do wytrzymania. Chcę dać jej jeszcze jedną szansę.
I dobrze! Wiesz, co zrób? Złóż pozew o rozwód. Jagoda będzie przeciw, więc dostaniecie te trzy miesiące na pojednanie. To ją poruszy.
*********************
Jagoda zrozumiała lekcję. W mieszkaniu znowu było czysto, z kuchni dochodziły smakowite zapachy, a ona stała się miła i troskliwa. Wreszcie zaczęła też zwracać uwagę na Kubusia, ku jego ogromnej radości. Mały bardzo kochał swoją nieco pogubioną mamęAle tak naprawdę nie to było najważniejsze. Krzysztof pierwszy raz od dawna zobaczył w oczach Jagody nie upór, nie złość, ale prawdziwe zatroskanie i determinację, by naprawić to, co się rozpadło. Wieczorami siadali razem przy stole, omawiając spokojnie swój dzień i wspólne plany. Jagoda wreszcie odłożyła telefon; więcej czasu spędzała z Kubusiem, zaczęła czytać bajki na dobranoc, choćby nauczyła się grać z nim w memory, śmiejąc się szczerze, gdy synek z łatwością ją ogrywał.
Wiesz, Baliśmy się pozwolić sobie na zmianę powiedział pewnego wieczoru Krzysztof, delikatnie sięgając po jej dłoń. Ale najważniejsze, żeby próbować. Razem.
Jagoda tylko pokiwała głową i mocno go przytuliła. Wiedziała, iż jeszcze długa droga przed nimi, ale nareszcie poczuła, iż rodzina to coś, na czym jej naprawdę zależy. A Kubuś patrzył na rodziców z szerokim uśmiechem, po cichu oddychając z ulgą bo najpiękniejszy dom, to taki, w którym znów słychać śmiech.









