Lekcja dla żony
Mam tego dosyć! warknąłem, odkładając łyżkę i patrząc z niezadowoleniem na żonę. Czy to, co właśnie postawiła przede mną, można nazwać obiadem? Rozgotowany makaron, zamieniony adekwatnie w breję, i dwie niedosmażone kotlety. Co robiłaś przez cały dzień? Znowu nie odklejałaś się od telefonu?
Jak ty mnie możesz tak traktować?! zawołała z teatralnym westchnieniem Honorata, próbując ukryć telefona za poduszką. Pilnowałam przecież Olutka! On taki niesforny, zupełnie jak ty! dodała złośliwie, obserwując, jak coraz bardziej narastam we frustracji. Naprawdę jest mi ciężko, wszystko mi z rąk leci Ciąża i poród były dla mnie bardzo trudne.
Olek ma już dwa i pół roku powiedziałem w końcu spokojnie, próbując opanować emocje. Czas oddać go do przedszkola, a ty możesz wrócić do pracy. Zobaczysz, będzie ci lżej!
I co, mam oddać syna do tej wylęgarni zarazków? parsknęła Honorata oburzonym tonem. Chcesz, żebyśmy ciągle chorowali?
Z dzieckiem trzeba pracować, rozwijać go, jeżeli nie wiesz!
Ale my pracujemy! Olek jest wyjątkowo rozwinięty jak na swój wiek, neurolog to potwierdził! nie ustępowała żona. Ten temat przerabialiśmy już kilkukrotnie i wiedziałem, iż Honorata panicznie bała się przedszkola. O powrocie do pracy nie chciała choćby słyszeć Przez czas urlopu macierzyńskiego zupełnie przywykła do spędzania połowy dnia w internecie i nie zamierzała tego zmieniać.
A komu za to dziękować? nie wytrzymałem i uderzyłem w stół tak mocno, iż aż talerz podskoczył. Mojej mamie! To ona przychodzi i zajmuje się Olkiem! Ty w tym czasie albo śpisz, albo bawisz się telefonem! Mogłabyś przynajmniej posprzątać, ugotować jakieś dobre jedzenie! Dlaczego muszę wracać po pracy i jeść coś takiego? spojrzałem z niesmakiem na ten kulinarny majstersztyk.
Nie jestem twoją służącą! Ani kucharką! Jestem twoją żoną! Ty masz mi zapewnić dobre życie!
Honorata wierzyła w to szczerze i bez wahania. Obejrzała setki odcinków talk-show, spędziła wiele godzin na kobiecych forach i zupełnie zmieniła swój pogląd na temat roli żony. Kiedyś sądziła, iż powinna otaczać męża troską, dbać o dom i wychowanie dzieci, dziś uważała, iż to rola służby, a nie żony. Siebie ceniła zbyt wysoko, by być obsługą.
Tak? wycedziłem przez zęby, słuchając jej płomiennej przemowy. To ja będę całymi dniami pracował, a ty będziesz leżała na kanapie i przeglądała Facebooka?
Zamierzam się rozwijać! odparła z dumą. Jeszcze będziesz się mną chwalił przed kolegami: patrzcie, jaka moja żona mądra, na każdy temat coś powie.
Naprawdę? A kiedy ostatni raz przeczytałaś jakąś książkę? Czego się ostatnio nauczyłaś? podszedłem do niej, patrząc prosto w oczy. Nic nie mówisz? No tak, bo nie masz co powiedzieć! Media społecznościowe nie zastąpią szkoły. Twoje głupie programy, gdzie wszyscy się przekrzykują, też do niczego nie prowadzą. Powiedz mi szczerze: zamierzasz zajmować się domem i dzieckiem jak porządna żona?
Nie! Już powiedziałam, nie będę twoją gosposią!
Honorata, nabuzowana pretensjami, wylała na mnie wiadro żalów. Że za mało zarabiam, iż jestem domowym tyranem, iż wiecznie mnie nie ma Słuchałem cierpliwie i uciąłem wszystko jednym słowem:
Rozwód.
Co? spytała zdezorientowana, ledwo łapiąc oddech po kolejnej litanii zarzutów.
Rozwód. powtórzyłem spokojnie. Znajdę sobie porządną kobietę, która będzie dobrą żoną i matką dla Olka. Ty i tak spędzasz z synem co najwyżej dwie godziny dziennie, resztę przejmują babcie. Ty nie jesteś matką, nie zasługujesz na to miano. I żoną też cię nazwać nie można.
Honorata zrobiła wielkie oczy, a potem machnęła ręką. Myślała pewnie, iż tylko ją straszę przecież kto to słyszał, żeby naprawdę się rozwodzić? Była przekonana, iż sąd dziecko przyzna matce. Ot, i tyle.
Z dnia na dzień się zmieniłem. Przestałem ją zauważać, nie witałem się nawet. Olek razem z babcią wyjechał nad morze na dwa tygodnie Honorata sama się zgodziła, bo nikt nie przeszkadzał jej już buszować w internecie. Po kilku dniach nagle zdała sobie sprawę, iż tęskni za synem i coraz częściej dzwoniła do teściowej.
A po dwóch tygodniach od awantury przyszło wezwanie do sądu. Zrobiłem, jak powiedziałem złożyłem pozew o rozwód. Na samej sprawie spotkała ją jeszcze większa niespodzianka jej własna matka stanęła po mojej stronie.
Jestem pewna, iż Olek powinien zostać przy ojcu powiedziała stanowczo pani Stefania, patrząc krytycznie na córkę. Niestety, Honorata nie ma instynktu macierzyńskiego, dzieckiem zajmowałam się ja, razem z Panią Urszulą, mamą Jana. Jan dużo pracuje, ale zawsze znajduje czas dla syna.
Sędzia kiwnęła głową, a Honorata cała drżała. I nic dziwnego nie miała mieszkania, pracy, ani żadnej relacji z dzieckiem. Ojciec miał zdecydowanie większe szanse na opiekę.
Proszę o czas na pojednanie! Nie rozwódźcie nas! Dajcie mi szansę! Honorata płakała jak dziecko. Janek, przysięgam, zmienię się. Wyrzucę z głowy wszystkie głupoty, będę wzorową żoną! Wierz mi!
Dobrze…
*********************
Miesiąc wcześniej.
Moja córka się rozleniwiła, aż mi wstyd kręciła głową Stefania. Janek, rozumiem cię, po co ci taka żona? Całe dnie w domu, choćby posprzątać się nie da, o dziecku już nie mówiąc jeżeli zdecydujesz się na rozwód, nie będę ci miała tego za złe. Pozwól mi tylko widywać Olka, o nic więcej nie proszę.
Kocham Honoratę, mimo wszystko westchnąłem ciężko. Ale naprawdę, sytuacja jest coraz gorsza. Chcę jej dać szansę, żeby się poprawiła.
Możesz! W zasadzie wiem, jak to zrobić. Złóż pozew o rozwód. Honorata na pewno będzie przeciw. I tak dostaniecie trzy miesiące na pojednanie może jej to da do myślenia.
***************************
Honoratę ta lekcja dotknęła. W mieszkaniu znów zagościł porządek, zaczęły unosić się apetyczne zapachy, a sama żona stała się miła i uważna. Po raz pierwszy od dawna rzeczywiście zainteresowała się synem, na co Olek zareagował ogromną radością. Naprawdę go cieszyła obecność swojej, choć czasem gapowatej, mamy.
Dziś wiem, iż czasami trzeba postawić sprawę na ostrzu noża, żeby ktoś zaczął się zmieniać. I nie chodzi o groźby, tylko o konsekwencję i szczerość wobec siebie i partnera. Warto było.









