Żeńka, bo tak Eugeniusza Priwieziencewa nazywali przyjaciele, kobietę swojego życia – Elżbietę Lenarczyk – spotkał na początku lat 70. w łódzkim klubie studenckim "Pod Siódemkami". Był na ostatnim roku studiów na wydziale aktorskim szkoły filmowej, gdy kompletnie stracił dla niej głowę.
"Poderwałem ją, bo mnie zafascynowała od pierwszego wejrzenia. Poprosiłem ją do tańca, potem codziennie pisałem do niej listy. Nigdy jej nie zostawię" - opowiadał 25 lat po ślubie z Elżbietą autorce książki "Dlaczego się kochają czyli życie na różowo".
Eugeniusz Priwieziencew: Jako pierwszy na jego talencie poznał się Krzysztof Zanussi
Kończąc studia, Eugeniusz miał już na swoim koncie kilka świetnie zagranych epizodów i wydawało się, iż zrobi wielką karierę. Na początku rzeczywiście grał rolę za rolą, ale obsadzano go głównie "po warunkach".Reklama
"Mam fizjonomię taką, jaką mam, i reżyserzy uważają, iż moja zewnętrzność nadaje się tylko do ról przygłupów" - żartował w wywiadzie dla "Tele Tygodnia". "Nie dają mi do zagrania normalnych facetów" - skarżył się Bogdanowi Kuncewiczowi.
Jednym z niewielu reżyserów, którzy w Żeńce dostrzegali "normalnego faceta" był Krzysztof Zanussi. W latach 70. Priwieziencew zagrał aż w pięciu jego filmach.
"On mnie adekwatnie 'odkrył', powierzając w 'Barwach ochronnych' niewielką rolę zbuntowanego studenta. Od tamtej pory gram prawie we wszystkich jego filmach" - potwierdził aktor w rozmowie z "Angorą".
"W 1981 roku Zanussi zaproponował mi udział w 'Paradygmacie', który kręcił w Republice Federalnej Niemiec. Wróciłem do kraju 12 grudnia. Następnego dnia nic już w Polsce nie było takie, jak wcześniej... Kiedy zobaczyłem, co tu się dzieje, postanowiłem wyjechać" - wspominał na łamach "Sukcesu".
Eugeniusz Priwieziencew: W Paryżu "przygarnęły" go dwie znane aktorki z Polski
Żeńka wyjechał do Paryża i, zanim ściągnął do siebie żonę i córkę Aleksandrę, koczował w malutkim mieszkaniu razem z koleżankami z Polski, które – jak on – zdecydowały się na emigrację.
"Pierwsze dwie noce spędziłem w metrze, potem zatrzymałem się u przyjaciół, aż w końcu wylądowałem na bruku. Przypadkowo spotkałem Joannę Pacułę i Małgorzatę Zajączkowską. Dziewczyny były w lepszej sytuacji, bo wynajmowały mieszkanie. Co prawda nieogrzewane, ale był to zawsze jakiś dach nad głową. Zamieszkałem z nimi" - opowiadał w cytowanym już wywiadzie.
Eugeniusz Priwieziencew przez dwa tygodnie romansował z Meryl Streep
Pewnego dnia Eugeniusz dostał wiadomość od Krzysztofa Zanussiego, iż w Berlinie ma się odbyć casting do filmu "Wybór Zofii".
"Za ostatnie pieniądze kupiłem bilet i wsiadłem w samolot. Ponieważ nie znałem jeszcze wtedy angielskiego, wziąłem ze sobą rozmówki, z których uczyłem się, co powiedzieć" - wspominał na łamach "Angory".
Kiedy Żeńka dotarł do hotelu, w którym odbywały się przesłuchania, okazało się, iż jest już po wszystkim.
"Alan Pakula zrobił jednak wyjątek i spotkał się ze mną. Co najważniejsze – zaangażował mnie. Pożyczył mi choćby pieniądze na powrót do Paryża" - wyznał aktor po latach.
Kilka miesięcy później Priwieziencew pojechał do Zagrzebia, gdzie kręcone były zdjęcia do "Wyboru Zofii" i poznał grającą w filmie Alana J. Paculi główną rolę (dostała za nią Oscara) Meryl Streep. Gwiazda była oczarowana aktorem z Polski, cała ekipa plotkowała, iż liczy na coś więcej niż przyjaźń. Eugeniusz dopiero pod koniec życia wyznał, iż Meryl go uwiodła.
"Powiedziała mi kiedyś: 'Żenia, chcę się z tobą zabawić'. I potem coś się tam odbyło, ale to nie powinno nikogo obchodzić. Po prostu bardzo fajnie bawiliśmy się dwa tygodnie w byłej Jugosławii" - zdradził dziennikarzowi "Tele Tygodnia".
Eugeniusz Priwieziencew: Żona była miłością jego życia
Żona w końcu dołączyła do Żeńki i stworzyła mu w Paryżu dom, o jakim marzył. We Francji przyszły na świat ich kolejne dzieci: Kasia, Joasia i Igor.
Eugeniusz Priwieziencew w każdym wywiadzie wychwalał żonę, nazywając ją wspaniałą matką i rewelacyjną panią domu. Tak naprawdę jednak domem zajmował się on. Aktor i reżyser przyznawał, iż zdarzały mu się skoki w bok, ale zawsze wracał do Elżbiety.
"Ela nigdy nie złapała mnie na gorącym uczynku" - żartował w rozmowie z autorką cytowanej już książki. "Ja jej nigdy nie zostawię, chyba iż ona mnie" - dodał.
Eugeniusz Priwiezieńcem często przylatywał do Polski. Odkąd w 1998 roku dostał rolę organisty w "Złotopolskich", bywał w kraju regularnie. Na początku lipca 2005 roku Żeńka pojawił się w Gdańsku na Festiwalu Dobrego Humoru. Nikt nie wiedział, iż od paru lat choruje na boreliozę. Po powrocie do Warszawy nagle bardzo źle się poczuł, trafił do szpitala i nigdy już z niego nie wyszedł. Zmarł 8 lipca 2005 roku.
Czytaj więcej: Amant PRL-u zmieniał partnerki jak rękawiczki. Zawsze wracał do jednej











