Legenda komiksów atakuje serial "Lanterns". Poszło o kolor zielony

filmweb.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: plakat


Damon Lindelof zalazł już za skórę Alanowi Moore'owi, kiedy zrealizował inspirowany jego komiksem serial "Watchmen". Teraz scenarzysta naraził się innemu słynnemu komiksiarzowi. Grant Morrison skrytykował Lindelofa po obejrzeniu zwiastuna serialu "Lanterns". Komiksowa legenda ma mu za złe, iż ten zachowuje się, jakby wstydził się skojarzeń z komiksem.

"Lanterns": Grant Morrison krytykuje Damona Lindelofa



Getty Images © Variety

Wbrew komentarzom scenarzysty/producenta Damona Lindelofa "Zielony" w "Zielonej Latarni" nie jest głupi, napisał Grant Morrison, scenarzysta takich komiksów jak "Doom patrol", "Invisibles", "All-Star Superman" czy właśnie "Green Lantern", na swoim Substacku. Dlaczego twórca bierze się za materiał, który uważa za fundamentalnie "głupi"? Nie oddajesz scenariuszy "CSI" w ręce protekcjonalnych scenarzystów, którzy gardzą specjalistami od kryminalistyki i uważają ich fryzury za "głupie". Dlaczego zatrudniać kogoś, kto wstydzi się komiksów, na podstawie których ma pracować? Dlaczego taki ktoś nie odrzuca oferty, do której się nie nadaje?

To nie tak, iż Lindelof potrzebuje pieniędzy. Udowodnił też, iż ma własne pomysły. Czego ma dowieść takie bucowate umniejszenie superbohaterskich konwencji? Czy Lindelof myśli, iż w ten sposób wyda się mniej nerdowski? Na to już trochę za późno, więc o co tu chodzi? Jedyni ludzie, którzy nie mają gdzieś serialu "Lanterns", to fani Zielonej Latarni. Dlaczego na wstępie się ich alienuje? Dopiero to wydaje się "głupie".

"Green Lanterns" to dużo bardziej sugestywny i dramatyczny tytuł niż "Lanterns", tak jak "Zawieście czerwone latarnie" to lepszy tytuł niż "Zawieście latarnie". Każdy, kto nie potrafi tego zrozumieć, powinien trzymać się z daleka od opowieści o superbohaterach. Serial może choćby być dobry, ale o ile lepszy mógłby być, gdyby studio było gotowe zatrudnić adekwatnych ludzi do tej roboty zamiast dzwonić po swoich zawstydzonych kolegów, żeby rozcieńczyli oryginał? Hollywood umrze od zaściankowości i chowu wsobnego.

Damon Lindelof zdążył już odpowiedzieć na Instagramie. Oto, co napisał: Zezłościłem Granta Morrisona, co oznacza, iż wkurzyłem już większość brytyjskich/szkockich scenarzystów komiksowych, których czciłem dorastając. Cytując barda (Otisa Reddinga), to tylko i wyłącznie moja wina.

Zrobiłem głupi żart w komediowym podcaście. Nie będę zasłaniał się kontekstem: żart był głupi, fandom nie jest. Jestem im winien wyjaśnienie i wgląd w moje własne uczucia.

Po raz pierwszy wystąpiłem na panelu na ComicConie przy okazji pilota "Zagubionych" latem 2004 roku. Miałem wówczas ubraną moją ulubioną koszulkę, bo od dawna wyrosłem już z mojej ulubionej piżamki, która była uniformem Hala Jordana, Zielonej Latarni z Sektoru 2814. Dla cichego, niezgrabnego dzieciaka nie było nic fajniejszego niż superbohater, którego mocą jest jego wyobraźnia. A zielony nie jest głupi, to od zawsze mój ulubiony kolor. Na dowód powiem, iż napisałem tak w kwestionariuszu w trzeciej klasie. Zielony jest z*jebisty.

Co ważniejsze, zdradziłbym każdego, z kim pracowałem, mówiąc, iż nie czułem się zaszczycony, będąc częścią ekipy, która manifestowała niesamowity konstrukt, którym jest "Lanterns". Bo tak było. Byłem nieuważny w doborze słów, co jest ironiczne, biorąc pod uwagę, jak bardzo zależy mi na Halu, Johnie i całym Korpusie Zielonych Latarni. Na przyszłość postaram się bardziej i spróbuję być godnym przysięgi. Do tego czasu pozwolę serialowi przemówić za siebie. Nie mogę się doczekać waszych opinii.

"Lanterns" – zwiastun





Idź do oryginalnego materiału