Lb Honne – Guardwatcher (Pt. I)

nowamuzyka.pl 20 godzin temu

Na muzykę szwajcarskiego producenta Karla Primo aka Lb Honne pierwszy raz trafiłam w 2024 roku, kiedy ukazał się jego album „present future / here there”. Już tamta płyta, o której wspominałam w moim autorskim podsumowaniu 2024, świadczyła o dużej muzycznej wyobraźni artysty i umiejętności budowania oryginalnej opowieści dryfującej między ambientem i deep techno z elementami house czy minimal. Jego najnowsze wydawnictwo zat. „Guardwatcher (Pt. I)” w pełni potwierdza ówczesne oceny, czyniąc jednocześnie Lb Honne jedną z najciekawszych dziś postaci tego nurtu elektroniki, tuż obok Hame, Martinou czy nthnga.

Lb Honne rezyduje w Zürychu i w tym mieście wydaje swoje albumy. „present future / here there” ukazała się nakładem lokalnego labelu Project Indigo, zaś najnowsza „Guardwatcher (Pt. I)” opublikowana została przez nową oficynę skupiającą się na winylowych wydaniach. Mowa o „St. Odes”, prowadzoną wspólnie przez Lb Honne i Bena Kaczora, zasłużonego szwajcarskiego producenta. Zwrócenie uwagi na winylowy format nie jest przypadkiem – jest to jedyna oficjalnie dostępna wersja „Guardwatcher (Pt. I)” (choć cyfrowy zapis albumu dostępny jest na YT, a fragmenty na Soundcloudzie).

https://stodes.bandcamp.com/album/guardwatcher-pt-i

Na „Guardwatcher (Pt. I)” otrzymujemy dziewięć utworów utrzymanych w charakterystycznej dla Lb Honne stylistyce – jest tu więc ambient, którym otwiera się tracklista (trzy pierwsze utwory „Casted”, „Heaven gw”, „Haouis”), ale potem spokojne, melancholijne tony ustępują miejsca wyraźnie tanecznej energii. „Ql essay”, w który wplecione zostały wyjątkowe wokale, to pierwszoligowe deep techno, przywodzące na myśl nagrania Primal Code, Luigiego Tozzi’ego czy absolutnego Mistrza tematu – Prince of Denmark aka Traumprinz aka Prime Minister of Doom.

Zresztą wysoki poziom Lb Honne trzyma do ostatniego dźwięku albumu. W „Becoming a stone” eksperymentuje z auto-tune, w „Dual matter” eksponuje deep house’ową surowość, by w kolejnym „Misuse” pobawić się minimalem o iście Giegling-owym zacięciu. Ostatnie dwa utwory na płycie to rytmiczna psychodelia – w „By the sea” nieco zawadiacka, z kolei w „Ohh loop” – pulsująca tajemnicą.

„Guardwatcher (Pt. I)” to fenomenalna płyta. Od początku do końca. A żeby tego zachwytu było jeszcze więcej – tytuł zwiastuje, iż to pierwsza część większej całości. Warto więc mieć oko na Lb Honne i eksplorować „Guardwatcher (Pt. I)” – płytę, która już ma zagwarantowane miejsce w moim przyszłym Podsumowaniu The Best of 2026.

Kwiecień 2026 | st. odes

Profil Lb Honne na Discogs

Guardwatcher (Pt. I) na Bandcamp

Idź do oryginalnego materiału